Środa 26 stycznia 2022r. 
REKLAMA

W sobotę „Kurier Szczeciński” nagrodzi najlepszą polską pisarkę

Data publikacji: 2021-12-10 13:06
Ostatnia aktualizacja: 2022-01-22 21:33
W sobotę „Kurier Szczeciński” nagrodzi najlepszą polską pisarkę
 

W sobotę podczas gali w nowej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej przy pl. Matki Teresy z Kalkuty 8 w Szczecinie poznamy laureatkę jubileuszowej dziesiątej edycji Gryfii, Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej dla Autorki. Gryfia to laur, który „Kurier Szczeciński” przyzna po raz dziesiąty. Jest to jedna z najważniejszych nagród literackich w Polsce. Jej pomysłodawcą był Tomasz Kowalczyk, prezes i redaktor naczelny naszej gazety, który zginął tragicznie w ubiegłym roku.

Gryfia to jedyny laur w Polsce przyznawany tylko pisarkom. Nie ma innej w naszym kraju ogólnopolskiej nagrody literackiej, którą przyznawałaby gazeta regionalna. „Kurier Szczeciński” jest tu pionierem.

W tym roku na nagrodę mają szansę trzy pisarki.

Dominika Buczak

Dominika Buczak

Została nominowana za powieść „Dziewczyny z placu”, w której przez historię placu Konstytucji w Warszawie opowiada nam o przemianach, jakie zachodziły w Polsce komunistycznej i w pierwszych latach kapitalizmu.

– Kobieca narracja ciągle jest słabo słyszalna, opowieści kobiet są dyskredytowane – mówi D. Buczak. – Powieści pisane przez pisarki określa się mianem literatury kobiecej, która uchodzi za mniej wartościową od tej „męskiej”. Kobiecy punkt widzenia często traktowany jest przez to jako egzotyczna wizja. Sama niedawno złapałam się na tym, że używam sformułowania groby ojców i dziadków. A dlaczego nie groby babek i matek? Jestem przekonana, że wprowadzenie równowagi w dostępie do wglądu w męskie i kobiece służyłoby wszystkim.

Sylwia Chwedorczuk

Sylwia Chwedorczuk

Została doceniona za „Kowalską. Tę od Dąbrowskiej”, znakomicie udokumentowaną opowieść o skomplikowanym związku, jaki połączył dwie pisarski: Annę Kowalską oraz Marię Dąbrowską.

– W marcu 1943 roku Kowalska przyjechała do Warszawy. Myślała już wówczas z mężem o przeniesieniu się do stolicy, przyjechała, żeby sprawdzić, czy będzie to możliwe. Ale to nie był jedyny powód – już wtedy interesowała się Marią – opowiada S. Chwedorczuk. – Z siłą, która ją samą zaskoczyła. Pogłębiającej się w niej namiętności ani nie chciała, ani nie potrafiła już zatrzymać. Anna z pewnością początkowo zachwyciła się pisarką, autorką „Nocy i dni”. Ale Kowalska umiała docenić osobę, jaką Maria była: jej autentyczność, prostotę, życiową energię i pomimo lat (pisarki poznały się, gdy Dąbrowska miała pięćdziesiąt jeden lat, a Kowalska trzydzieści siedem), dziewczęcy urok. Doceniła fakt, że Dąbrowska nawet w czasie wojny wierzy w dobro świata, że go broni. Dąbrowską natomiast Kowalska uwiodła siłą swojego uczucia. Także dotykiem, który dla Marii był bardzo istotny. W późniejszym etapie z pewnością doceniała erudycję Kowalskiej, wiedziała, że Anna jest lepiej od niej wykształcona, że ma obszerną wiedzę o świecie.

Zyta Rudzka

Zyta Rudzka

W swojej brawurowej językowo powieści „Tkanki miękkie” dokonuje wiwisekcji dusz dwóch lekarzy: ojca i syna. Na pytanie, w jakim celu wkroczyła na terytorium męskich narracji, odpowiedziała tak:

– Odkłamanie męskiej starości. Miałam dość stereotypu starca jako mędrca i mistrza. Zmurszałego kabotyna, za którym rzekomo uganiają się hordy kobiet, a on swoją przewagę nad innymi ustanawia opowieściami o dziadziu, co do kawy pijał szklaneczkę wody, zatem on – mniej lub bardziej w domyśle – wywodzi się z wyższego kręgu kulturowego. Taka oto starszyzna, więcej tu tłumionej pogardy niż mądrości. W „Tkankach miękkich” starość męska jest samotna, bezradna, kapitulacyjna. Mój bohater, Ludwik Prokopiuk, zagląda częściej do lustra niż do kielicha. Ciało mu się sypie, a żona zdradza. To pediatra, którego właśnie pacjent ugryzł do kości. Wywodzi się z dynastii lekarskiej, swojego ojca, lekarza wiejskiego, uważa za żałosnego nieudacznika. Nagle odkrywa, że idzie jego drogą i z tego rozdania losu nie potrafi się już wydostać. Interesował mnie ten moment egzystencjalnego złożenia broni. Czułam cierpienie Ludwika, które on nauczył się dość sprawnie maskować. Ze szkodą dla niego samego.

Finał literackiej nagrody Gryfia

Wyboru tegorocznych finalistek dokonało jury w składzie: Joanna Laprus-Mikulska (przewodnicząca), Berenika Lemańczyk, prof. Robert Cieślak, dr Konrad Wojtyła, Alan Sasinowski.

Wysokość nagrody w tym roku to 10 tysięcy złotych.

Na spotkanie z finalistkami zapraszamy w sobotę o g. 17 do filii przy placu Matki Teresy z Kalkuty. Rozmowę poprowadzi Krzysztof Lichtblau. Na spotkanie obowiązują bezpłatne wejściówki do pobrania pod linkiem https://app.evenea.pl/event/gryfia/

Po spotkaniu autorskim o godz. 20 ogłoszona zostanie decyzja jury, która z autorek otrzyma wyróżnienie w tym roku.

Wydarzenie będzie transmitowane na żywo na profilu facebookowym biblioteki.

Dotychczasowe laureatki Gryfii to: Magdalena Tulli za „Włoskie szpilki”, Zyta Oryszyn za „Ocalenie Atlantydy”, Małgorzata Rejmer za „Bukareszt. Kurz i krew”, Ewa Winnicka za „Angoli”, Ann Janko za „Małą zagładę”, Katarzyna Boni za „Ganbare! Warsztaty umierania”, Martyna Bunda za „Nieczułość”, Ula Ryciak za „Nelę i Artura. Koncert intymny Rubinsteinów”, Agnieszka Dauksza za „Jaremiankę”. ©℗

Alan SASINOWSKI

 

 

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

A dlaczego ???
2022-01-22 21:05:14
Ten Art, Kuriera lezy juz tygod-niami... a inne mniej wygodne "znikaja juz" po 1 - 2 dni !/??

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA