Wystawa „Wygnali Bieruta z trybuny – Szczeciński Kwiecień 1946” trafiła do Warszawy. W Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych przy ul. Rakowieckiej 37 będzie ją można oglądać do 15 września tego roku.
Tematem przewodnim ekspozycji są wystąpienia antykomunistyczne harcerzy i młodzieży podczas propagandowego zlotu w Szczecinie pod nazwą „Trzymamy Straż nad Odrą”, zorganizowanego z inicjatywy komunistów w kwietniu 1946 r. W zlocie udział wzięło około 50 tys. ludzi, w tym około 15 tys. harcerzy. Ponadto, w wydarzeniu udział wzięli przedstawiciele władz na czele z Bolesławem Bierutem, Michałem Rolą-Żymierskim, Edwardem Osóbką-Morawskim i Stanisławem Mikołajczykiem.
Propagandowy zlot przekształcił się 13 kwietnia 1946 roku w pierwsze antykomunistyczne wystąpienie, podczas którego w obecności Bolesława Bieruta na trybunie honorowej u stóp Wałów Chrobrego w Szczecinie młodzież skandowała „Mikołajczyk!”, śpiewała „Sto lat” i wołała „Niech żyje!” widząc na trybunie wicepremiera rządu tymczasowego Stanisława Mikołajczyka. Wściekły Bolesław Bierut w pośpiechu opuścił trybunę honorową.
– W stolicy podkreślaliśmy wyjątkowość tego wydarzenia. Bierut po raz pierwszy bezpośrednio zetknął się z dezaprobatą – mówi w rozmowie z „Kurierem” dr Artur Kubaj, współtwórca (z Piotrem Semką) wystawy. – Dla odbiorców z Warszawy to był mało znany fakt. Szokiem poznawczym dla Warszawiaków było to, że w tamtym czasie w Szczecinie było więcej Niemców niż Polaków. Podczas otwarcia wystawy zwracałem uwagę, że rozmawiamy o polskiej historii dziejącej się w Szczecinie.
Historyk wskazuje, że zlokalizowanie kwietniowej imprezy w naszym mieście było nieprzypadkowe. Zrobiono to w kontekście symbolicznej bitwy o nowe północne i zachodnie granice Polski.
– Bierutowi zależało na pokazaniu jedności w tej sprawie, a jednocześnie na zaprezentowaniu się jako król balu, na pokazaniu: „Dzięki nam, komunistom, macie nowe granice”. Nie udało mu się – opowiada Artur Kubaj. – Nieprzypadkowo nigdy nie powstał pomnik „Trzymamy straż nad Odrą”. A w kwietniu 1946 roku była już gotowa jego makieta….
– Warto podkreślić, że pierwszoplanową rolę w wydarzeniach szczecińskich odegrała młodzież harcerska, która odważyła się wykrzyczeć prawdę. To właśnie z ust młodych Bierut usłyszał w twarz, co o nim sądzi cała Polska – podkreślił zastępca prezesa IPN dr Mateusz Szpytma podczas otwarcia wystawy.
Jak przypomniał, wydarzenia sprzed 80 lat miały wpływ na odwołanie przez komunistów świętowania 3 maja 1946 roku, obawiając się, że to, co się wydarzyło w Szczecinie, będzie miało miejsce w innych miejscach.
– Zresztą mieli rację, bo niezależne rocznicowe manifestacje, do których doszło m.in. w Krakowie, miały wymiar antykomunistyczny. Był to kolejny sygnał dla Bieruta, że władza musi podejść bardzo poważnie do przygotowanego już wówczas referendum ludowego – tłumaczył zastępca prezesa Instytutu.
IPN planuje pokazać wystawę także w innych miastach Polski, między innymi w Krakowie i Poznaniu. ©℗
Alan SASINOWSKI