Wtorek 25 stycznia 2022r. 
REKLAMA

Tu wszystko się zaczęło

Data publikacji: 2018-07-15 13:14
Ostatnia aktualizacja: 2018-11-08 02:50
Tu wszystko się zaczęło
 

„Jesteśmy stąd. Tu wszystko się zaczęło” – mówiła wokalistka Kasia Nosowska na niedawnym koncercie grupy Hey w Szczecinie. Tu też zaczęły się kariery takich zespołów, jak: Filipinki, Firebirds, After Blues, Tulia oraz artystów – Heleny Majdaniec, Anny Jurksztowicz, Radzimira Dębskiego, Łony, Damiana Ukeje… A gdyby nie tutejszy Festiwal Młodych Talentów, być może polska scena muzyki rozrywkowej wyglądałaby całkiem inaczej.

Filipinki – non stop w trasie

Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte w Szczecinie nieodmiennie kojarzą się z przebojami Filipinek: „Batumi” czy „Wala twist”. Grupa powstała w 1959 roku w Technikum Handlowym, gdzie początkowo – jako zespół wokalny bez nazwy – dziewczęta miały uświetnić 15‑lecie swojej szkoły. Pierwszym utworem, który opracowały, były „Maki” – przedwojenna piosenka o ułanach. Po kilku latach zespół miał już na koncie całe mnóstwo hitów, a dziewczyny niemal non stop były w trasie koncertowej. W 1970 roku Filipinki pobiły własny rekord – dały prawie dwieście koncertów w niespełna rok.

– Bywały dni, że wychodziłyśmy na estradę nawet trzykrotnie. Na dobrą sprawę zamieszkałyśmy wtedy w autobusie, którym podróżowałyśmy. Obojętnie, czy występowałyśmy w małym mieście czy w dużym, byłyśmy oblegane przez fanów przed i po koncertach. Ustawiały się kolejki po autografy, ludzie przynosili nasze płyty, fotografie, artykuły z gazet, pocztówki dźwiękowe, robili sobie z nami zdjęcia – wspominała Iwona Racz-Szczygielska, członkini Filipinek, w wywiadzie dla „Kuriera Szczecińskiego”. – Zdarzało się, że niektórzy z naszych fanów towarzyszyli nam w trasach i jeździli za nami, ale rzadziej w Polsce niż na przykład w USA, gdzie grupa tych samych studentów pojawiała się w różnych miastach na niemal wszystkich naszych koncertach.©℗

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 13 lipca 2018 r.

Monika GAPIŃSKA

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

obserwator(r0
2018-07-16 20:13:18
Panie Honorat, dzięki za komentarz. Ale naprawdę na temat Filipinek mam dużo do powiedzenia tzn. która i jakie fochy strzelała.Pół świata zwiedziły ale jak to baby od wewnątrz zespół rozsadziły intrygami.Bywa jak to dzisiaj także.
Honorat
2018-07-16 19:21:42
Gdyby nie pan Janikowski to Filipinki zrobiłyby większą karierę niż Alibabki. Jednak pan Janikowski zabronił Filipinkom występów w tzw. chórkach towarzyszącym bardziej znanym solistom czy zespołom (np. Skaldowie). To był najlepszy PR w tamtych czasach i pomógł utrwalić renomę zespołu. Oczywiście cześć i chwała panu Janikowskiemu, jednak pisanie o piosenkarkach w formie "gąski" jest co najmniej nieeleganckie, a motywowanie tego znajomością spraw zakulisowych świadczy o jakichś kompleksach, a może i zawiści.
Waldemar
2018-07-16 10:31:37
Filipinki z inicjatywy Fundacji MogęBoChcę ze Szczecina zostały uhonorowane najwyższym odznaczeniem Województwa Zachodniopomorskiego - Złotym Gryfem, który otrzymały podczas Festiwalu Światowy Dzień Głosu w 2016 roku. Szczecinianie pamiętają o tym wspaniałym zespole. Pozdrawiam serdecznie - Waldemar.
Muz
2018-07-16 07:41:54
Zapomniano o Quo Vadis i Moonlight, bo zrobiły ogólnopolską karierę w ciężkiej muzyce ]:->
obserwator(r)
2018-07-15 13:38:33
Nie wspominacie tutaj nic o założycielu zespołu Panu Janie Janikowskim. Te Panie gąski ciągle się lansują w mediach szczecińskich a to dzięki ich wodzie sodowej w głowie i ciągłych fochach i intrygach ten zespół się romknął. Gdyby nie twarda ręka Pana Jana Janikowskiego nic by z tego zespołu nie było. To on zrobił z tych panienek wokalistki i wprowadził w wielki świat a one były niewdzięczne.Teraz to wywiady i wspominki a nikt spraw zakulisowych tak nie zna jak ja. Chwała i cześć Panu Janowi Janikowskiemu!!!!

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA