Środa, 29 kwietnia 2026 r. 
REKLAMA

Poseł Łukasz Litewka spoczął w środę na cmentarzu w Sosnowcu

Data publikacji: 29 kwietnia 2026 r. 18:19
Ostatnia aktualizacja: 29 kwietnia 2026 r. 18:41
Poseł Łukasz Litewka spoczął w środę na cmentarzu w Sosnowcu
Fot. Piotr Molęcki/ Kancelaria Sejmu  

Tragicznie zmarły poseł Lewicy Łukasz Litewka spoczął w środę na cmentarzu parafialnym w Sosnowcu. Uroczystości pogrzebowe miały charakter państwowy. Biskup sosnowiecki Artur Ważny mówił podczas mszy św., że to pożegnanie człowieka, który pokazał, że autentyczne dobro nie potrzebuje wielkich haseł ani określonych barw.

REKLAMA

Łukasz Litewka, 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, zginął w ubiegły czwartek potrącony przez samochód, gdy jechał rowerem ul. Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej. Poseł był znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja TeamLitewka m.in. poprzez media społecznościowe nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt; reagowała na trudne sytuacje w lokalnej społeczności, zbierając środki na sprzęt rehabilitacyjny czy pomoc poszkodowanym w wypadkach.

Organizatorem środowych uroczystości była Kancelaria Sejmu. Oprócz rodziny, bliskich i przyjaciół uczestniczyli w niej prezydent Karol Nawrocki z małżonką Martą Nawrocką, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, premier Donald Tusk oraz parlamentarzyści.

Msza święta za zmarłego posła odbyła się w kościele parafii św. Joachima w Sosnowcu. Okolice kościoła wypełniły żegnające posła tłumy. Podczas przenoszenia trumny z karawanu do kościoła rozległy się oklaski. Chwilę później prezydent Nawrocki przekazał ojcu zmarłego, Zdzisławowi Litewce, nadany posłowi pośmiertnie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Zgodnie z wolą rodziny uroczystości w kościele zostały ograniczone do osób zaproszonych. Po mszy zmarłego żegnali w krótkich wystąpieniach m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, przyjaciele z #TeamLitewka i w odczytanym oświadczeniu - najbliżsi.

Witając zebranych bp Ważny, który przewodniczył mszy św. zaznaczył, że przynoszą oni złość, gniew, ból, bezradność do Boga, który jako jedyny potrafi leczyć rany niedające się zszywać słowami. Prosił, aby ta modlitwa była nie tylko pożegnaniem, ale czułym przytuleniem Boga do wszystkiego, co teraz płacze i nie rozumie.

W homilii, będącej pożegnaniem i hołdem dla zmarłego biskup mówił, że choć w obliczu takiej straty milczenie wydaje się najlepszą modlitwą, należy starać się odnaleźć nadzieję - w Ewangelii, ale też pisanym z sercem testamencie codzienności, który pozostawił zmarły. - Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, aby czynić świat jaśniejszym - wskazał bp Ważny. Nawiązał tak do słów św. Jana o Bogu jako świetle: nie oślepiającym, lecz dającym ciepło.

- Wiemy dobrze, że w przestrzeni publicznej, w której pan Łukasz spalał się z taką pasją, często spotykamy cienie, zgiełk, niedomówienia i chłodną, czasem wręcz lodowatą niechęć. On działał w tym świecie niczym pryzmat: brał to trudne, połamane, często szare światło ludzkich losów i rozszczepiał je na barwy czystej empatii i życzliwości - podkreślił biskup.

Jak zaznaczył, wielu może pytać: gdzie był Bóg, gdy młodość zmarłego tak nagle zgasła?. Jak mówił, Bóg był i pozostaje w tym samym świetle, które zmarły zapalił w wielu ludzkich oczach. Przypomniał, że w świetle Ewangelii śmierć nie jest murem, lecz progiem domu, za którym Bóg oczekuje. - To właśnie tam, w czułych ramionach Ojca, ziarno dobra rzucone przez Łukasza w glebę ludzkich serc przestaje być tylko kruchym wspomnieniem. Staje się życiem, które już nigdy nie więdnie - stwierdził bp Ważny.

Ocenił, że Łukasz Litewka intuicyjnie czuł, że obecności Boga nie szuka się w deklaracjach, lecz w uśmiechu kogoś, komu przywrócono godność czy też w spojrzeniu ocalonego stworzenia. - Światło bowiem nie prosi o pozwolenie, by rozproszyć mrok. Ono po prostu zajmuje jego miejsce, tam, gdzie ktoś decyduje się nie odwracać oczu od cudzego nieszczęścia - wskazał. Jak dodał, zmarły stawał w obronie spraw beznadziejnych i zapomnianych. Ocenił, że jego dewiza, iż każdy zasługuje na drugą szansę, jest najprostszą parafrazą Ewangelii przełożoną na język trudnych czasów.

Bp Ważny zaznaczył, że wielu z obecnych przyszło do kościoła tylko ze względu na wartości, które wyznawał i którym był wierny zmarły, a także że wielu ma swoje powody, aby stać do Kościoła tyłem lub z dystansem. Biskup podziękował za tę obecność, uznając ją za świadectwo miłości. Stwierdził, że wychowanemu w Kościele Łukaszowi Litewce też nie było łatwo - mówił on bowiem, że polski Kościół popełnia błędy, a zawsze, gdy ma możliwość je naprawić i wyciągnąć konsekwencje, nie robi tego.

- Ta swoista skarga jest wołaniem, modlitwą o piękniejszy i lepszy Kościół. Chcemy to naprawić i wyciągać wnioski, Łukaszu. Jeśli powodem tego dystansu są błędy i winy pasterzy, nasz brak uważności, pycha czy arogancja, proszę was dzisiaj przy tej trumnie z głębi serca o wybaczenie. To gdzieś tutaj najczęściej każda pęka wspólnota i więź z nią - przyznał b. Ważny. Jak dodał, Łukasz Litewka robił to, co robi Jezus: zaprasza do swego świata wszystkich bez sprawdzania poglądów czy zaświadczeń o moralności. Jezus nie jest bowiem rzecznikiem tylko doskonałych; jest nim dla każdego, także kto czuje się niepotrzebny, oceniony czy wykluczony.

- Nie bójmy się Chrystusa, tego prawdziwego, który nie przychodzi, by zabrać nam wolność, ale by dać fundament, dzięki któremu można kochać tak odważnie i bezinteresownie, jak uczył nas tragicznie zmarły. Bóg nie szuka nieskazitelnych życiorysów. On szuka serc, które potrafią drżeć z nim o drugiego człowieka. W Łukaszu takie serce znalazł - zaakcentował bp Ważny. Jak zauważył, Ewangelii ukazuje m.in. więź między Bogiem i człowiekiem. Ocenił, że Łukasz Litewka rozumiał tę jedność świata, a jego życie jest dowodem, że mądrość życia nie pochodzi z teorii, lecz relacji.

- Bóg, o którym mówimy, nie jest odległą ideą, ale źródłem, z którego Łukasz czerpał siłę, by nie stać się cynikiem w świecie pełnym wyrachowania. Dzisiejsza Ewangelia nie jest wykładem; jest zaproszeniem, by zatęsknić za taką mocą, która pozwala kochać mimo wszystko i do końca: prawdziwe poznanie Boga dokonuje się bowiem najpierw poprzez dotyk rąk, które potrafią opatrywać cudze rany - dodał bp Ważny. Jak dodał, Łukasz Litewka, mimo mandatu parlamentarzysty i popularności, pozostał jednym z ewangelicznych skromnych i ubogich, nie obrósł w pióra, nie stracił z oczu pojedynczego człowieka w tłumie. Uczył natomiast liturgii codziennej życzliwości, teologii małych kroków.

- Udostępnienie zdjęcia, symboliczna wpłata, chwila podarowana komuś, kto nie jest ważny dla kamer - to jest mądrość, która sprawia, że świat staje się domem, a nie polem bitwy. Wielkość człowieka mierzy się tym, jak nisko potrafi się skłonić nad kimś, kto sam już nie ma siły wyprosić - stwierdził kapłan. Zwrócił uwagę na trud codziennego życia zmarłego: brania na własne barki cudzego nieszczęścia, gotowości, która nie znała godzin urzędowania. - Dziś Jezus mówi bezpośrednio do ciebie: odłóż już te paczki, wycisz telefon. Zapomnij o troskach. Przyjdź do mnie. Odpoczniesz - wskazał.

Zaakcentował, że to wobec miłości rodziny i bliskich Łukasz Litewka uczył się uważności i wrażliwości, które stały się ratunkiem dla tylu istot. Podkreślił, że Łukasz Litewka, jak Jezus, nie musiał krzyczeć, grzmieć z mównicy, by jego głos był słyszany w ciszy czynów. Dodał, że zmarły zostawił testament życia, którego stylem jest służba i dialog, a nie wykluczanie i intryga; pokazał, że jedność można i należy budować przez wspólny mianownik szacunku i współczucia. - To zaproszenie do odkrywania nowej twarzy naszej wspólnoty, narodowej, kościelnej, lokalnej, sąsiedzkiej, twarzy życzliwej i czułej. Niech ta cicha lekcja pokory i wrażliwości rezonuje w nas jeszcze długo po tym, jak opuścimy ten kościół, a potem cmentarz - zaapelował bp Ważny.

Podczas homilii część osób zebranych na uroczystości, na zewnątrz kościoła, miała łzy w oczach lub płakała. W trakcie mszy św. prezydent, marszałek i premier podali sobie ręce na znak pokoju.

Po zakończeniu mszy z krótkim pożegnaniem wystąpił marszałek Sejmu, który nazwał Litewkę dobrym człowiekiem. Zaznaczył, że kochał on ludzi, żył swoim życiem, był niezależny, żył dla innych, dla ludzi, dla zwierząt, pomagał. - Był oddany ludziom i sprawom. To on określał, co jest ważne, a co jest nieważne. Jednoczył ludzi. Potrafił zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach, nawet po śmierci - stwierdził Czarzasty. Podkreślił, że ludzie go kochali, wierzyli mu, widzieli w nim szansę na ratunek. - Jak nikt nie mógł pomóc, to wierzyli, że Łukasz pomoże. Często był ostatnią szansą - akcentował. Marszałek podkreślił, że Łukasz Litewka był najbliższy i ukochany nie tylko dla własnych bliskich i rodziny, lecz dla tysięcy ludzi. Był dobrym człowiekiem - zaznaczył.

Bliscy i przyjaciele z TeamLitewka pożegnali zmarłego słowami, że dawał on i zauważał dobro, radość oraz nadzieję tam, gdzie inni tego nie widzieli. Podkreślili, że mieli „niezwykły przywilej” tworzyć z Łukaszem Litewką „piękne rzeczy”, wspierać go w realizacji marzeń i budowaniu lepszego świata „bez bólu i cierpienia, świat pełen życzliwości i dobra”.

Osobiste pożegnanie rodziny i bliskich Łukasza Litewki odczytał jeden z księży parafii św. Joachima. „Byłeś człowiekiem o niezwykłej dobroci, zawsze dostrzegałeś tych, których inni mijali obojętnie - biednych, samotnych, potrzebujących pomocy. Nigdy nie odwracałeś wzroku od cierpienia drugiego człowieka. Twoje serce było także schronieniem dla zwierząt” - napisali. „Jako rodzice, jesteśmy z ciebie dumni. Dumni z tego jakim byłeś człowiekiem, dumni z twojej wrażliwości, siły i ogromnego serca” - podkreślili.

Po mszy św. kondukt pogrzebowy udał się na cmentarz parafialny. Zmarłego posła odprowadziła rodzina, bliscy, przyjaciele, współpracownicy z #TeamLitewka i politycy: prócz marszałka Czarzastego, był to także wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska oraz szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak.

Łukasza Litewkę pożegnano na cmentarzu salwą honorową. 

 

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA