Poniedziałek, 06 lipca 2026 r. 
REKLAMA

Państwa centralne wobec przyszłości Legionów Polskich w 1916 r.

Data publikacji: 06 lipca 2026 r. 10:32
Ostatnia aktualizacja: 06 lipca 2026 r. 10:32
Państwa centralne wobec przyszłości Legionów Polskich w 1916 r.
Plakat propagandowy z 1916 r. przedstawiający cesarzy Wilhelma II Hohenzollerna i Franciszka Józefa I Fot. domena publiczna  

dr Jacek JĘDRYSIAK, Uniwersytet Wrocławski

REKLAMA

W początkowym okresie I wojny światowej Austro-Węgry były na swoistym pole position względem możliwości wykorzystania potencjału ludnościowego Polaków zamieszkujących ziemie pod panowaniem Romanów do działań przeciw Rosji. Opinia „najłagodniejszego” z państw zaborczych była potwierdzona autonomią Galicji, udziałem Polaków w życiu politycznym monarchii oraz możliwością realnej kariery wojskowej i urzędniczej. Był to fundament, w oparciu o który służby wywiadowcze monarchii Habsburgów były stanie nawiązać kontakty z reprezentantami polskiego ruchu niepodległościowego i doprowadzić do utworzenia polskich formacji zbrojnych pod kierunkiem Józefa Piłsudskiego.

Mimo fiaska dywersji, jakiej miały dokonać oddziały polskie w 1914 r. na terenie Królestwa Kongresowego, Legiony Polskie z czasem rozbudowano do formacji pomocniczej w sile trzech brygad. Choć ich znaczenie dla ogólnej sytuacji na froncie było symboliczne, dla Polaków był to potencjalny zaczątek przyszłej armii narodowej, a dla rządu w Wiedniu wygodna karta przetargowa w coraz trudniejszych relacjach z Cesarstwem Niemieckim. W latach 1914–1916 Austro-Węgry powoli staczały się z roli alianta, do rangi „juniorpartnera”, a finalnie niemieckiego klienta. Najdobitniej pokazała to austriacka bezradność w obliczu rosyjskiej ofensywy na Wołyniu latem 1916 r. Bez niemieckiej pomocy armia cesarsko-królewska nie byłaby w stanie sprostać wyzwaniu.

Berlin wobec sprawy polskiej do bitwy pod Kostiuchnówką

Sprawa polska stanowiła w momencie wybuchu I wojny światowej poważne wyzwanie dla polityków i wojskowych Cesarstwa Niemieckiego. Prowadzona przez lata przez dominujące w nim Prusy polityka agresywnej germanizacji z wykorzystaniem całego aparatu państwa powodowała, że wszelkie próby sfomułowania propozycji wobec Polaków były utrudnione i brzmiały potencjalnie fałszywie. W oficjalnym dyskursie ewentualne odrodzenie Polski traktowano jako potężne ryzyko geopolityczne dla Prus, a historyczna Rzeczypospolita na zawsze miała pozostać złożoną do grobu.

Berlin w zasadzie nie liczył na wielkie zdobycze terytorialne na wschodzie, najwyżej na pewne korekty przebiegu granicy. Miarą kompletnego braku rozeznania w realiach było zaś przekonanie, że wkroczenie armii niemieckiej do Królestwa Kongresowego spowoduje natychmiastowy wybuch antyrosyjskiego powstania. Niemiecki brak taktu w tej sprawie najlepiej ilustruje sprawa zniszczenia Kalisza. Gdy nadzieje na zdobycie wsparcia społeczeństwa Kongresówki zawiodły, Niemcy stracili czasowo zainteresowanie koncesjami na rzecz Polaków, a nawet zwalczali na okupowanych przez siebie obszarach werbunek do Legionów i działalność Polskiej Organizacji Wojskowej, uważanej przez nich za organizację terrorystyczną, zagrażającą tyłom oddziałów niemieckich.

Zajęcie Królestwa Polskiego i ustanowienie dwóch stref okupacyjnych ze stolicami w Warszawie i Lublinie stało się impulsem do zmiany. Generał Gubernator Warszawski Hans Hartwig von Beseler stał się zwolennikiem zaproponowania Polakom odrodzenia w przyszłości ich państwowości w sojuszu z II Rzeszą, za co ceną miało być utworzenie, już w czasie wojny, ochotniczej polskiej armii pod niemieckim dowództwem. Rozważano różne warianty, każdy jednak wykluczał wykorzystanie do tego celu Legionów i POW. Beseler uważał Legiony za rodzaj rozpolitykowanej „cywilbandy”, na którą zły wpływ miała też kultura organizacyjna c.k. armii. Dyskusja nad wykorzystaniem polskiego korpusu oficerskiego trwała także w trakcie walk na Wołyniu. Niemcy byli w tym czasie co raz silniej przekonani, że sprawę polską będą musieli rozwiązać samodzielnie, co irytowało polityków i wojskowych w Wiedniu.

Zamieszenie wokół gen. Friedricha von Bernhardiego

Opinia o pozytywnym wrażeniu wywartym przez waleczność Legionistów w boju pod Kostiuchnówką w trakcie ofensywy Brusiłowa jest zwykle ilustrowana przez wypowiedzi przypisywane gen. Friedrichowi von Bernhardi. Był on jednym z najbardziej znanych pruskich pisarzy wojskowych okresu przedwojennego, uważnym przez wielu za następcę słynnego Carla von Clausewitza. To jemu, jako dowódcy nazywanej od jego imienia grupy armijnej podlegały bezpośrednio oddziały polskie walczące pod Kostiuchnówką, których defiladę przyjął 15 lipca 1916 r. w Czeremosznie. W dniu symbolicznej rocznicy bitwy pod Grunwaldem miał skierować do Legionistów i ich dowódców słowa uznania.

Miesiąc później niemiecki generał znalazł się w centrum skandalu dyplomatycznego. Rozpoczął go meldunek komendanta Legionów, gen. Stanisława Puchalskiego, który informował, że 14 sierpnia Bernhardi skierował do Legionów oficera łącznikowego z informacją o planowanej jakoby trzy dni później proklamacji niepodległego Królestwa Polskiego, z arcyksięciem Karolem Albrechtem jako suwerenem. Wiadomość ta miała wywołać wielkie wrażenie i szybko rozpowszechnić się wśród legionistów. Podejrzliwy Puchalski poprosił przez oficera sztabowego o potwierdzenie tej informacji. Austriackie Ministerstwo Spraw Zagranicznych natychmiast ją zdementowało i poprzez przedstawiciela w Berlinie zażądało wyjaśnień. Niemiecki sekretarz ds. zagranicznych Gottlieb von Jagow deklarował stronie austriackiej, że wobec Bernahrdiego zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Generał tłumaczył się, że w trakcie całej wojny nie wypowiedział nawet jednego słowa wspierającego sprawę proklamacji niepodległości niezależnego państw polskiego. Jagow przyjmował te wyjaśnienia, uważając, że cała sprawa to efekt manipulacji wpływowych polskich kręgów politycznych. Dochodzenie wykazało, że wysłany jako oficer łącznikowy hrabia Mielżyński faktycznie przedstawił wspomnianą informację, przekazując ją przed frontem oddziałów. Źródeł tego działania Austriacy nie upatrywali jednak w Warszawie. Niesłuszne jest moim zdaniem przypisywanie Bernhadiemu roli promotora sprawy polskiej pod wpływem doświadczeń spod Kostiuchnówki.

Polnische Wehrmacht i Polski Korpus Posiłkowy

Realnie przyszłość Legionów była przedmiotem targów dwóch głównych mocarstw centralnych. W sierpniu 1916 r. na polecenie Beselera sformułowano następujące warianty powołania przyszłej Polnische Wehrmacht: (1) utworzenie niemiecko-polskiego legionu, (2) ochotniczy werbunek do pojedynczych polskich oddziałów celem dołączenia ich do jednostek niemieckich lub bezpośredni werbunek do armii niemieckiej, (3) utworzenie nowej polskiej armii. Ostatecznie zdecydowano się na próbę sformowania nowej formacji zbrojnej w oparciu o zaciąg ochotniczy, której rdzeń miały stanowić trzy dywizje. Użycie kadr legionowych w tym procesie miało zostać ograniczone do wybranych osób.

W trakcie toczonych rozmów Niemcy zostali zaskoczeni przez Austriaków zapowiedzią przeformowania 20 września 1916 r. Legionów w dwudywizyjny Polski Korpus Posiłkowy. Było to jawne wyzwanie rzucone niemieckiej koncepcji. Na początku października, pod naciskiem Berlina, oddziały polskie wycofano z frontu i podporządkowano je Heeresgruppe Woyrsch w Baranowiczach. Po trudnych negocjacjach 18 października sojusznicy zawarli w Pszczynie kompromis. Odpowiedzialność za organizację Polnische Wehrmacht Austriacy przekazali w niemieckie ręce. Całością działań miał kierować Beseler, jednak wskutek dalszych ustaleń, do których doszło w październiku i listopadzie, miano sformować nie trzy a cztery dywizje, w tym jedną na terenie okupacji austriackiej.

Zakończenie

Jeszcze 3 listopada Niemcy kategorycznie wykluczali możliwość wykorzystania PKP jako podstawy formowania kursów wyszkoleniowych, jak też uznania ich za pierwszy korpus nowej armii. Beseler zgadzał się jedynie na użycie oficerów nadliczbowych i aspirantów oficerskich. Wszystko zależało zatem od powodzenie zaplanowanego na 5 listopada aktu, gwarantującego „odrodzenie” Królestwa Polskiego w sojuszu z Berlinem i Wiedniem oraz podporządkowaną ich cesarzom armią. W szeregach PKP z pewnością miano świadomość niemieckich planów, o czym świadczyły powstałe między 25 października a 1 listopada memoriały: „Projekt rozwinięcia 6ciu pułków Legionów Polskich w 12cie pułków liniowych i 4ry pułki kadrowe” oraz „Raport o materyale kadrowym piechoty Legionów Polskich i propozycja ich rozwinięcia”.

Wszystkie powyższe plany zaprzepaściło fiasko odezwy werbunkowej towarzyszącej aktowi 5 listopada. Zrezygnowany Beseler zgodził się w związku z tym 11 listopada na wykorzystanie PKP w procesie tworzenia polskiej armii. Formacja miała przejść pod niemiecką komendę od razu, a formalnie od 10 kwietnia 1917 r. Rozpoczęło to okres trudnej współpracy między niemiecką administracją okupacyjną i legionistami, której finałem był kryzys przysięgowy. Kooperacja ta była jednak, podobnie jak cały „iluzoryczny alians” polsko-niemiecki, aktem raczej konieczności niż woli. Ofiarność polskich Legionistów w trakcie walk na Wołyniu nie wystarczyła, by w pełni przekonać Niemców o ich wartości, jako żołnierzy.

 

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA