Poniedziałek, 06 lipca 2026 r. 
REKLAMA

Krew i stal – 110. rocznica największej bitwy Legionów Polskich

Data publikacji: 06 lipca 2026 r. 10:32
Ostatnia aktualizacja: 06 lipca 2026 r. 10:32
Krew i stal – 110. rocznica największej bitwy Legionów Polskich
Legioniści w okopach pod Kostiuchnówką Fot. domena publiczna  

dr hab. Przemysław BENKEN, Instytut Pamięci Narodowej w Szczecinie

REKLAMA

Doskonałym przykładem na swoistą niepodległościową sztafetę pokoleń Polaków może być jeden z bohaterów bitwy pod Kostiuchnówką, ówczesny porucznik Stefan Rowecki, adiutant I batalionu 5. Pułku I Brygady. 

Przyszły uczestnik wojen o granice II Rzeczypospolitej, żołnierz kampanii polskiej 1939 r., a następnie m.in. dowódca Armii Krajowej, którego pradziadek walczył w Legii Nadwiślańskiej, a dziadek utracił majątek skonfiskowany za udział w powstaniu styczniowym, wyróżnił się już pierwszego dnia bitwy. Jak zapisano we wniosku o odznaczenie Roweckiego Krzyżem Walecznych, „obchodzi okopy i humorem swym dodaje animuszu strzelcom, od rana zmagającym się z huraganowym ogniem nieprzyjaciela”.

Rosyjskie działa 4 lipca 1916 r., strzelały od godziny 6 do późnego popołudnia – tylko w ciągu pierwszej godziny na stanowiska batalionu Roweckiego spadły przynajmniej 762 granaty i 282 szrapnele. Legionistom udało się odeprzeć trzy popołudniowe natarcia Rosjan. Nieprzyjaciel zdołał przebić się na innym odcinku, zagrażając tyłom i skrzydłu batalionu. Sytuacja pododdziału, którego pozycje otaczały bagna, stała się krytyczna. Polakom nie pozostało wtedy nic innego, jak tylko podjąć próbę wywalczenia sobie drogi odwrotu po trupach Moskali. Jerzy Schwarcenberg‑Czerny, wspomniał:

„Idziemy do kontrataku… Cienka linia trzynastu oficerów zbrojnych tylko w pistolety… Cienka linia przeciwko chmurze wroga… Idziemy z impetem, bezrozumni szaleństwem, które nie zna przeszkód, ni zapór. Szaleństwem, które wierzy, że wszystko złamać musi… Złamiemy, albo zginiemy. Wszystko jedno, co się stanie. Porwiemy jednak swym czynem gromadę żołnierską, znieruchomiałą tam na flance… Wyrwiemy ją ze śmiertelnego zachłystu! […] Strzelam w błyszczące przede mną oczy i niewstrzymanym pędem biegnę w przód!. Aż nagle… Nagle, dźwięk iglicy bijącej w próżnię… Trzaskowi zamku nie odpowiada huk wystrzału… budzę się z zapamiętania… Tuż przede mną stoi wróg. Pusty pistolet obciąża tylko garść! Już nie ma czasu ni myśleć, ni wstrzymać się w rozpędzie… Z rozmachem pędzącego ciała walę się na sołdata. […] W pysk walę lufą ciężkiego »Steyera« [pistoletu]… Przede mną pustka… Jak i kiedy wyginęła atakująca linia nieprzyjacielska, nie zdaję sobie sprawy… Patrzę nа prawo wzdłuż naszej linii i nie widzę wroga. Sami swoi. […] Droga do lasku wolna…”.

Odwaga oficerów I batalionu, z których czterech (w tym dowódca) poległo, a dwóch zostało ciężko rannych (sam Rowecki wyszedł z tego bez szwanku, aczkolwiek został ranny w nocy z 6 n 7 lipca, w trakcie odwrotu spod Kostiuchnówki), była wielka. W cytowanym już wniosku o odznaczenie Roweckiego KW można było przeczytać: „Po obejściu stanowisk legionowych i otoczeniu ich przez wroga, poprowadził ze swym dowódcą kontratak w celu utorowania dla batalionu pojedynczej drogi odwrotu”. Warto też dodać, iż Rowecki w 1921 r. poparł wniosek o pośmiertne odznaczenie dowódcy swojego batalionu, Stanisława Sława-Zwierzyńskiego, orderem Virtuti Militari. W dokumencie zapisano: „[…] będąc w zupełności z baonem […] otoczonym, dziesięciokrotnie silniejszymi oddziałami wroga, przebił się na bagnety do drugiej linii obronnej. Wobec ustawicznych ataków nieprzyjaciela, a następnie wobec całkowitego wyczerpania żołnierzy […] na czele oficerów swoich z pistoletem w ręku, z okrzykiem »oficerowie w tyraliery« – ruszył do kontrszturmu porywając przykładem wszystkich żołnierzy; dwukrotnie śmiertelnie ranny – poległ śmiercią bohaterską”.

Pamiętajmy o dzielnych Polakach, którzy w pierwszych dniach lipca 1916 r. walczyli i ginęli na wo­łyńskiej ziemi z Polską na ustach i w sercach. Choć nie dane im było ujrzeć odrodzenie się Ojczyzny, bez ich ofiary nie dokonałby się Cud Niepodległości.

 

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA