czwartek, 21 lutego 2019.
Strona główna > Przez granice > Zapomniana granica

Zapomniana granica

Zapomniana granica
Data publikacji: 2018-10-30 11:27
Ostatnia aktualizacja: 2018-10-30 11:30
Wywietleń: 737 358747

11 listopada 1918 roku zakończyła się pierwsza wojna światowa – Polska odzyskała niepodległość. Granica polsko-niemiecka, którą potem wytyczono, liczyła aż 1912 kilometrów. W krajobrazie kulturowym jej ślady można znaleźć do dziś, choć nie zawsze jest to łatwe.

Odkrywają je, dokumentują i opisują uczestnicy realizowanej w bieżącym roku serii polsko-niemieckich interdyscyplinarnych przedsięwzięć, zatytułowanych „Zapomniana granica – Die vergessene Grenze”.

Długa i zawiła

Granice państw w Europie Środkowej zmieniały się w ciągu wieków bardzo często. Jako że ich dzieje wiążą się z dziejami państw, narodów, a co za tym idzie – konkretnych ludzi, dlatego rozmowy o nich są tak ważne. Tylko pozornie granice są jedynie liniami w przestrzeni i na mapie.

Przyjmuje się, że po pierwszej wojnie światowej przebieg granicy polsko-niemieckiej ustalono w traktacie wersalskim (28 czerwca 1919 r.), lecz wytyczano ją aż do 1922 roku. Na jej przebieg miały wpływ plebiscyty na Warmii, Mazurach, Górnym Śląsku i powstania śląskie. Na odcinku zachodnim biegła od Bałtyku na wysokości Helu po Górny Śląsk, a na północy – od Gdańska po granicę z Litwą. Liczyła 1912 kilometrów, była więc znacznie dłuższa niż granica dzisiejsza. Odcinek zachodni miał 1305 km długości, północny – 607 km. Pełna załamań i zawiła linia granicy pokazuje, jak trudno było ją wyznaczyć w terenie. Pracowały nad tym międzynarodowe komisje.

Wojny o granice

W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów. Rok 1918 to również budowa wolnej Finlandii, która ogłosiła niepodległość w 1917 r., powstanie niepodległej Litwy, Estonii, Łotwy, Czechosłowacji, Węgier i Jugosławii (najpierw jako Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców), scalanie Wielkiej Rumunii, to ogłoszenie niepodległości państw, które nie przetrwały długo: Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, Białoruskiej Republiki Ludowej, Wolnego Państwa Bawaria, Republiki Górskiej Północnego Kaukazu (w jej skład wchodziły: Czeczenia, Inguszetia, Północna Osetia, Dagestan) i Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej, która szybko rozpadła się na krótkotrwałe suwerenne republiki Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji. Z gruzów cesarskich Austro-Węgier i Niemiec wyłoniły się nowa Austria i Republika Weimarska. Rewolucyjne tsunami przeżywała Rosja.

Sto lat temu o granice toczyły się wojny. Polska walczyła o nie z wszystkimi ówczesnymi sąsiadami oprócz Rumunii i Łotwy.

Sąsiedztwo

Od początku dwudziestolecia międzywojennego nowe sąsiedztwo Polski i Niemiec było trudne, a przebieg granicy krytykowano po obu jej stronach. W wielu miejscach podzieliła bowiem regiony, rodziny, drogi, przerwała połączenia kolejowe.

W Niemczech, które utraciły wówczas dużą część Pomorza, prowincji poznańskiej i przemysłowe okręgi Górnego Śląska, co wiązało się z ucieczkami i przesiedleniami tysięcy ludzi, szybko nazwano ją „krwawiącą granicą”, a Polskę – „państwem sezonowym”.

W Polsce, przeżywającej euforię z odzyskanej wolności, przyjmowano to z oburzeniem. Krzywdę odczuwali zwłaszcza ci, których rdzenne ziemie znalazły się za granicą Polski, mimo że przed rozbiorami były w Polsce.

W Niemczech większość partii politycznych domagała się rewizji granicy.

Niezależnie od tego w wielu miejscach ówczesnego pogranicza Polacy i Niemcy byli dobrymi sąsiadami. Sąsiadowali zresztą od wieków. Nowością ówczesnych realiów był dla nich status mniejszości narodowych, których prawa wówczas się rodziły.

Obserwacja wroga

Po pierwszej wojnie światowej w środkowej Europie umacniały się idee narodowe – podobnie na polsko-niemieckim pograniczu. Na wielu polach trwała narodowa konkurencja. Na niemieckich uniwersytetach we Wrocławiu i Królewcu, określanych wówczas jako przygraniczne, zrodziła się nowa dziedzina wiedzy: Ostforschung – „niemieckie badania wschodnie”.

Po drugiej stronie granicy, w Poznaniu, gdzie powstał uniwersytet, który szybko stał się trzecim co do rangi uniwersytetem w Polsce, zaczęła tworzyć się polska myśl zachodnia.

Prof. Dagmara Jajeśniak-Quast z Uniwersytetu Viadrina, współautorka przedsięwzięcia „Zapomniana granica”, pisze, że obie te inicjatywy nie tylko konkurowały ze sobą, lecz że można je nazwać „formą geograficznej, politycznej i kulturowej obserwacji wroga”.

Tendencje narodowe szybko dały o sobie znać również w gospodarce i architekturze.

Ślady granicy

Od tamtych czasów minęło sto lat. W pierwszej połowie bieżącego roku trwało na Uniwersytecie Viadrina seminarium poświęcone opisanym wyżej sprawom, przygotowane przez prof. dr Dagmarę Jajeśniak-Quast i dr Ewę Bagłajewską z działającego tam Centrum Interdyscyplinarnych Studiów o Polsce. Szlakiem ówczesnej granicy od Katowic do Gdyni wędrowała w maju tygodniowa polsko-niemiecka wyprawa, w której uczestniczyli eksperci i studenci. Odkrywali ślady granicy, publikowali relacje na specjalnym blogu.

O Górnym Śląsku pisał Robert Schwaß. Ze zdziwieniem dowiedział się, że granicę można tam było łatwo przekraczać. Po jej wytyczeniu okazało się bowiem, że wielu ludzi mieszkało po jednej jej stronie, a pracowało po drugiej, że za granicą znalazła się ich rodzina.

Schwaß pisze o ludziach ówczesnego pogranicza. Przypomina tragiczne losy świetnego piłkarza Ernsta Wilimowskiego (1916-1997), który grał w reprezentacjach Polski i Niemiec, relacjonuje opowieść Polki z Pszczewa (niem. Betsche), miasteczka, które po 1918 roku nie zostało włączone do Polski. Mimo tragicznych doświadczeń z czasów nazistowskich ona sama i jej rodzina pielęgnują związki z obiema kulturami, polską i niemiecką.

W blogu można przeczytać opisy granicznych dworców kolejowych w Zbąszyniu, który był wówczas w Polsce, i Neu Bentschen (dziś Zbąszynek), który powstał w Niemczech, dlatego że powstała granica. Ciekawa była sytuacja miejscowości Rudzka Kuźnica, która po wytyczeniu granicy znalazła się w Polsce, otoczona z trzech stron przez terytoria niemieckie. Skutkiem tego tramwaje kursujące między niemieckimi wtedy miastami Bytom (Beuthen) i Zabrze (Hindenburg) musiały przejeżdżać przez nią, korzystając z tzw. uprzywilejowanego tranzytu. Sytuacja zmieniła się w 1929 roku po zbudowaniu przez Niemcy obwodnicy. Dziś, gdy międzywojennej granicy nie ma, jest to ul. Bytomska w Zabrzu.

Dwie estetyki

Po 1918 roku Bytom był w Niemczech, a sąsiadujące z nim Katowice znalazły się w Polsce. Dawid Smolorz, historyk i publicysta, pokazywał uczestnikom wyprawy gmachy, które wówczas zbudowano; w Katowicach – w stylu polskiego modernizmu, w Bytomiu – w stylistyce Republiki Weimarskiej. Granica dzieliła więc nie tylko miasta, lecz także estetyki.

Więcej jest w tym dwujęzycznym blogu podobnych informacji. Pamiątkami ówczesnej granicy są też m.in. Gdynia, jedno z niewielu miast zbudowanych od podstaw w stylu modernistycznym, i Międzyrzecki Rejon Umocniony, który według hitlerowskiej propagandy miał bronić Niemcy przed agresją z Polski.

W berlińskim wydawnictwie be.bra ukazał się właśnie kulturalno-historyczny przewodnik „Zapomniana granica. Polsko-niemieckie poszukiwanie śladów od Górnego Śląska do Bałtyku”. Jego redaktorami są Dargmara Jajeśniak-Quast i Uwe Rada, berliński pisarz, eseista, dziennikarz, autor m.in. monografii Odry i Niemna. Książka zawiera relacje uczestników wyprawy i eseje autorstwa polskich i niemieckich publicystów, historyków i kulturoznawców, omawiające różne aspekty międzywojennej granicy.

Narodowe wyznania architektów

Częścią projektu „Zapomniana granica” jest też wystawa „Styl narodowy czy modernizm? Architektura dwudziestolecia międzywojennego w Poznaniu i we Frankfurcie nad Odrą”, której kuratorami są dr Szymon P. Kubiak z Muzeum Narodowego w Szczecinie i Uwe Rada. Miała swą premierę w polsko-niemieckim ośrodku Schloss Trebnitz, pokazano ją w Poznaniu, jest we Frankfurcie nad Odrą, a 27 listopada znajdzie się w Słubicach.

Została zaaranżowana w morskim kontenerze, łatwym do przewożenia. Na dwunastu tablicach prezentuje międzywojenną architekturę Frankfurtu nad Odrą i Poznania. Nowe gmachy urzędów i osiedla, które w nich powstawały, były projektowane w polskim bądź niemieckim stylu. „Nowa granica zmusiła architektów do swoistych wyznań narodowych” – pisze Dagmara Jajeśniak-Quast. Podkreśla jednocześnie, że na płaszczyźnie zawodowej byli oni „w transgranicznym kontakcie”.

Dopełnieniem wystawy jest przewodnik po architekturze czasów Republiki Weimarskiej we Frankfurcie nad Odrą, autorstwa prof. Paula Zalewskiego z Uniwersytetu Viadrina, absolwenta Uniwersytetu Toruńskiego.

Wczoraj i dziś

Międzywojenna granica polsko-niemiecka przetrwała niecałe dwadzieścia lat. Zniszczyła ją niemiecka agresja na Polskę w 1939 r. Skutkiem tego po drugiej wojnie światowej powstała dzisiejsza granica, zupełnie inna.

Inaczej niż w międzywojniu wygląda też dziś mapa polityczna Europy Środkowej. To skutek drugiej wojny światowej i wydarzeń późniejszych: rozpadu ZSRR, Jugosławii i Czechosłowacji, z których powstały nowe państwa. Trzeba było wytyczyć ich granice. Na terenie byłej Jugosławii wydarzenia te miały szczególnie tragiczny przebieg.

To truizm, że wydarzenia współczesne dobrze jest analizować w dłuższym czasie historii, bo wtedy czytelniejsze są ich znaczenia. Dlatego w połowie października odbyła się we Frankfurcie nad Odrą konferencja naukowa, na której omawiano niemieckie badania wschodnie i polskie badania zachodnie w ostatnich 100 latach. Miała podtytuł: „Od obserwacji wroga do transgranicznej współpracy”. W anonsach przypominano słowa Marka Prawdy, socjologa i byłego ambasadora RP w Niemczech, który kilka lat temu mówił, że w międzywojniu na tematy polsko-niemieckie prowadzono dwa monologi w obu krajach.

Dziś między obu krajami trwa dialog, oba są w Unii Europejskiej. Ostatnimi laty wiele jest jednak rozbieżności, pojawiają się też koncepcje powiązań międzynarodowych, jak np. Trójmorze, które przypomina propozycje z międzywojnia.

W europejskim kontekście stu lat mówiono o tych sprawach podczas konferencji, zorganizowanej przez Centrum Interdyscyplinarnych Studiów o Polsce, zatytułowanej „(De)Konstrukcja Centralnej Europy: od idei Europy Środkowej (Mitteleuropa) do wizji wspólnej Europy, 1918-2018”.

Co będzie dalej? Rok 2018 się kończy.

Iść śladem

Fenomenem granic zajmuje się interdyscyplinarna nauka, której współtwórcą jest prof. Zbigniew Kruszewski, związany od lat z Uniwersytetem w El Paso na granicy amerykańsko-meksykańskiej, autor pierwszej w USA monografii granicy na Odrze i Nysie. Miał wykłady na Uniwersytecie Viadrina i w Collegium Polonicum. Od dawna namawia do powołania ośrodka studiów nad granicami także w Szczecinie.

Granice, na które sto lat temu patrzono głównie jak na linie demarkacyjne i obiekty militarne, dziś opisuje się także jako fenomeny kultury. Właśnie tak na międzywojenną granicę polsko-niemiecką patrzą organizatorzy i uczestnicy przedsięwzięć „Zapomniana granica – Die vergessene Grenze”.

Warto iść ich śladem.

Bogdan TWARDOCHLEB

 Projekt „Zapomniana granica” – „Die vergessene Grenze” to inicjatywa Stowarzyszenia Schloss Trebnitz, Centrum Interdyscyplinarnych Studiów o Polsce, Collegium Polonicum w Słubicach, Uniwersytetu Adama Mickiewicza, Biura Marketingu Miasta Frankfurt nad Odrą. Wspierają go m.in.: Federalna Centrala Kształcenia Politycznego, Kulturland Brandenburg, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego.

Na zdjęciu: Frankfurt nad Odrą. Książkę „Zapomniana granica. Polsko-niemieckie odkrywanie jej śladów od Górnego Śląska do Bałtyku” prezentują jej współautorzy i uczestnicy wyprawy wzdłuż międzywojennej granicy polsko-niemieckiej.

Fot. Jan MAREŠ

Zapomniana granica Zapomniana granica Zapomniana granica

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
6
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wystawa Makiet Kolejowych
Pobiegli dla Eweliny
Pamięci Pawła Adamowicza
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy kontrowersyjne kampanie społeczne w rodzaju „Jedz ostrożnie” pomagają rozwiązać problem, którego dotyczą?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy