Przymiotnik „kultowy" używany bywa wobec filmów tak często, że przestał już właściwie coś znaczyć. Jednak „Dziewczyny do wzięcia" Janusza Kondratiuka z roku 1972, telewizyjna fabuła zrealizowana w konwencji „ukrytej kamery" i stylistyce dokumentu, na przydane mu miano filmu kultowego zasługuje na pewno.
Smutno-śmieszna historyjka o weekendowej podróży trójki młodych kobiet do Warszawy - wpisana w zimowy krajobraz niezbyt wtedy pięknej stolicy, zagrana przez aktorki-amatorki, wsparte wdziękiem upodobnionej do nich Ewy Szykulskiej i naturalnością mniej znanych aktorów (był wśród nich szczecinianin Jan Stawarz) - traktowana była w latach siedemdziesiątych jako zabawna i gorzka satyra na ówczesną rzeczywistość. Po latach doceniono też formę filmu, bliską reportażu, lecz na swój surowy sposób poetycką.
Z czasem stały się Dziewczyny… symbolem „średniego" etapu PRL-u, epoki rodzących się i spełniających (czasem) pragnień o „normalnym" życiu - z własnym M-3, telewizorem i lodówką, a już najlepiej w „dużym mieście". Marzenia kobiet wiązały się tu z tęsknotą za mężczyzną, porządnym i dobrym
...