Dramatyczne chwile na pętli Głębokie w Szczecinie przeżyli niepełnosprawny 6-letni Jakub i jego mama Katarzyna. Motorniczy siedzący w tramwaju podczas postoju przez niemal 40 minut nie chciał wpuścić do środka czekających na mrozie pasażerów. Nie pomogły ani prośby, ani płacz dziecka. Mama chłopca, który choruje na autyzm i dziecięce porażenie mózgowe, zarzuca motorniczemu brak empatii. - Chodzi o zwykłą, ludzką życzliwość - mówi kobieta.
Do zdarzenia doszło we wtorek (20 stycznia) w godzinach porannych. Pani Katarzyna jechała wraz z synem z Polic do przedszkola w Szczecinie. Na tramwaj linii nr 9, którym jeżdżą regularnie, spóźnili się dwie minuty. Do przyjazdu następnego musieli poczekać. Kolejna „dziewiątka" faktycznie przyjechała, ale - jak się później okazało - nie ta, na którą czekali pasażerowie. Tamta wypadła z rozkładu jazdy, nie dotarła do pętli, ale tego pasażerowie dowiedzieli się od motorniczego. Kiedy próbowali wsiąść, ten poinformował ich, że „teraz nigdzie nie jedzie" i do odjazdu ma jeszcze czas.
Na zewnątrz odczuwalna temperatura sięgała minus 10 stopni, mróz był
...