Sezon turystyczny nad polskim morzem dawno przestał przypominać leniwy maraton. Dziś to twarda, rynkowa rywalizacja, w której tradycyjne miejscowości wypoczynkowe muszą elastycznie reagować na zmiany nawyków turystów, kaprysy pogody i rosnącą konkurencję ze strony zagranicznych kurortów.
Przekształcanie nadmorskich gmin z letnich sypialni w całoroczne centra biznesowo-turystyczne to proces, który wymaga od samorządowców zupełnie nowego podejmowania decyzji i nowoczesnego zarządzania lokalną gospodarką. Pierwszym z brzegu przykładem takich działań było sprawne ściągnięcie do Międzyzdrojów międzynarodowego wyścigu Tour de Pologne. Władze miasta pokazały, że mniejszy samorząd potrafi skutecznie promować się na globalną skalę. Jednocześnie z dużą dozą dystansu podchodzą do porównań z większymi sąsiadami z regionu, jak Świnoujście czy Kołobrzeg. Jak podkreśla burmistrz Międzyzdrojów Mateusz Bobek, lokalne samorządy nie powinny skupiać się na wzajemnej rywalizacji, bo prawdziwe wyzwanie leży zupełnie gdzie indziej. - Nie rozpatruję w ogóle Pomorza w kategorii rywalizacji jednego miasta z
...