Naćpany rozpędził auto do 130 km/h i zmiótł z chodnika rodzinę: jedyne ocalałe dziecko pozbawił matki, ojca oraz brata, tuż przed Wigilią. Za popełnienie potrójnego zabójstwa drogowego i usiłowanie czwartego - jak wnosiła prokuratura - miał trafić za kraty na dożywocie. Sąd jednak zdecydował inaczej. Śmierć trzech osób określił jako „ujemne następstwa przestępstwa" - oskarżonego uznał winnym wypadku ze skutkiem śmiertelnym: skazał na 19 lat pozbawienia wolności, orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i m.in. zobowiązał do zadośćuczynienia rodzinie zabitych - łącznie 1,1 mln złotych.
Patryk F. doprowadził do rodzinnej tragedii 23 grudnia 2023 r., około godz. 18. Przez niego na ul. Dąbrówki w Międzyzdrojach stracili życie Anna (43 l.) i Tomasz W. (44 l.) oraz ich syn Piotr (7 l.). Tragiczny wypadek cudem przeżyła tylko córka - Aleksandra (12 l.). Sprawca nie dał spacerującej rodzinie żadnych szans. Brał sterydowe zastrzyki oraz ćpał od tak wielu dni, że nawet tego nie pamięta. Pod ich wpływem nie pierwszy raz wsiadł za kierownicę i rozpędził swoje Audi A4 - bez ważnych badań technicznych i ubezpieczenia OC, za to z kokainą oraz mieszankami innych twardych substancji odurzających i psychotropowych w bagażniku - do prędkości 130 km/h. Według aktu oskarżenia, widział idącą chodnikiem rodzinę. Ale zamknął oczy i... Na nich najechał: „nie wykonując żadnych manewrów obronnych". Na skutek uderzenia mama, tata i syn zginęli na miejscu („doznali rozległych urazów wielonarządowych, skutkujących śmiercią").
Prokuratura uznała, że mężczyzna posłużył się autem jak bronią - oskarżyła o dokonanie potrójnego morderstwa, usiłowanie popełnienia czwartego „w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie" (formalnie: zabójstwo z zamiarem ewentualnym, co znaczy, że przewidywał możliwość zabicia przechodniów i godził się na ten skutek - przyp. aut.). Za co groziła mu kara dożywotniego pozbawienia wolności, niezależnie od innych czynów, o jakich popełnienie również został oskarżony. Czyli za kierowanie samochodem pod wpływem tzw. twardych środków odurzających i psychotropowych (w tym alfa-PiHP oraz MDMA) oraz ich posiadanie, a także za zniszczenie innego samochodu (w śledztwie zeznał, że szkody dokonał na zlecenie, za które otrzymał 1,5 tysiąca złotych - przyp. aut.).
Sprawca zdołał uciec z miejsca tragedii. Jednak został zatrzymany tuż po niej. Poddany wnikliwym badaniom i obserwacji. Uznany poczytalnym.
Zanim jego sprawa weszła na wokandę szczecińskiego Sądu Okręgowego Patryk F. był przesłuchiwany - w ciągu dwóch lat - siedmiokrotnie. W żadnym z protokołów nie ma śladu - ani słowa - skruchy czy żalu za to, co zrobił. Nie współczuł swym ofiarom, nie przepraszał rodzin zamordowanych. Tylko raz wspomniał, że pieniądze z jego konta można by wypłacić o przekazać ocalałej z tragedii dziewczynce: o ile to możliwe, jak zaznaczał. Dopiero podczas pierwszej rozprawy w procesie - jaki toczył się w szczecińskim Sądzie Okręgowym - a też wyłącznie na wyraźnie sugerujące pytanie swego obrońcy, wydukał wyuczoną formułkę przeprosin: „Chcę wyrazić żal. Mam świadomość wyrządzonej krzywdy, ogromu cierpienia jakiego przysporzyłem. Nie mogę przywrócić życia... Chcę państwa przeprosić, szczerze".
Tuż przed zamknięciem postępowania dowodowego sąd oświadczył, że rozważa zmianę kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego Patryka F. (38 l.) z zabójstwa drogowego na wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Co oznaczałoby znaczące obniżenie jego odpowiedzialności karnej: do 20 lat pozbawienia wolności.
I tak też ostatecznie się stało. Sąd Okręgowy w Szczecinie w czwartek (10 września) uznał Patryka F. winnym wszystkich zarzucanych mu czynów - jednak nie zabójstwa drogowego. I skazał na 19 lat więzienia. To kara łączna, a więc nie tylko za śmierć trzech osób, ale również za potrącenie i skrzywdzenie czwartej, za jazdę pod wpływem środków odurzających i ich posiadanie, za zniszczenie cudzego samochodu. Wobec Patryka F. sąd orzekł również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Ogłoszony w czwartek wyrok skazujący Patryka F. nie jest prawomocny. ©℗
Arleta NALEWAJKO