Niedziela, 11 października 2026 r. 
REKLAMA

Wanadale – ze ścian do więzień? Służby: „Nie pozwólmy bezmyślnie niszczyć miasta”

Data publikacji: 13 sierpnia 2026 r. 09:25
Ostatnia aktualizacja: 21 września 2026 r. 15:49
Wanadale – ze ścian do więzień? Służby: „Nie pozwólmy bezmyślnie niszczyć miasta”
Nie wiadomo, jaka kara ostatecznie zostanie orzeczona wobec 26-latka, który oszpecił i uszkodził elewację przy ul. Malczewskiego. Fot. Arleta NALEWAJKO  

Nie każde graffiti to sztuka. Za usunięcie bohomazów szpecących południowy pawilon widokowy na Wałach Chrobrego – tuż przed Żaglami 2026 – Szczecin zapłacił ponad 84,4 tysiące złotych. Niestety, to zaledwie jeden z wielu przypadków niszczenia miejskich murów przez pseudografficiarzy. Czy Szczecin – wzorem Warszawy – dla ograniczenia skali bezmyślnego niszczenia elewacji budynków oraz obiektów zabytkowych ruszy z kampanią #stopbazgrołom? Czy wesprze wspólnoty mieszkaniowe oraz właścicieli historycznych budynków w finansowym wysiłku usuwania pseudograffiti z oszpeconych elewacji?

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu wandale – bezmyślnie lub z premedytacją – niszczący szczecińskie mury farbami działali w poczuciu pełnej bezkarności.

Wspólnie przeciwko ZŁU

Gdy system monitoringu nie był jeszcze tak powszechny, a działania służb mundurowych nie dość skuteczne, radny Przemysław Słowik (Koalicja Obywatelska) uruchomił prywatną stronę internetową: www.zatrzymajwandalizm.pl (2019 r.). Przez to niestandardowe działanie – zachęcał Szczecinian, aby wzięli sprawy w swoje ręce – chciał doprowadzić do zidentyfikowania i zatrzymania jednego z najbardziej bezmyślnych i zuchwałych wandali, który niszczył elewacje budynków w całym mieście, naznaczając je szpetnymi bohomazami, układającymi się słowo ZŁO.

– Społeczna nagonka spowodowała, że akurat ten pseudografficiarz zniknął z miejskich murów. Niestety, zastąpili go inni. Choćby grupa nocnych wandali, identyfikująca się jako ANK. Jednak w obecnych realiach zakładanie podobnej strony, oznaczanie miejsc pojawiania się kolejnych bohomazów nie ma sensu. Wystarczy zajrzeć na Instagram, żeby zobaczyć jak działa i kim jest sprawca, tagujący budynki jako „Meras” – komentuje radny Przemysław Słowik.

Inne realia oznaczają również inne podejście policji do tego rodzaju przypadków niszczenia mienia.

Byle nie odpuszczać

– Walka z aktami wandalizmu, w tym bezprawnym malowaniem elewacji, przystanków czy innych elementów infrastruktury miejskiej, jest jednym z obszarów, na które szczecińscy policjanci zwracają szczególną uwagę. Dowodem na to są kolejne zatrzymania sprawców – mówi aspirant Paweł Pankau, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. – Zwalczanie wandalizmu nie ogranicza się wyłącznie do reakcji na zgłoszenia. Policjanci, realizując codzienne zadania w służbie patrolowej, zwracają uwagę na miejsca, w których może dochodzić do niszczenia mienia, a także na osoby mogące mieć związek z takimi zdarzeniami. Zdarzały się również sytuacje, w których funkcjonariusze, będąc już po służbie w czasie prywatnym, rozpoznawali sprawców lub byli świadkami niszczenia mienia i reagowali, podejmując działania wobec osób odpowiedzialnych za takie zachowanie.

Sprawca zniszczenia elewacji pieczołowicie odtworzonej wiekowej kamienicy przy ul. Malczewskiego – 26-latek ze Szczecina – został zatrzymany przez szczecińską policję w niespełna dwie doby po zdarzeniu. W tym przypadku – jak w wielu podobnych, o czym przypomina asp. Paweł Pankau – kluczowe było niemal natychmiastowe zgłoszenie, dzięki czemu policjanci mogli od razu „wszcząć czynności wykrywcze”.

– Każde zgłoszenie ma znaczenie. Im szybciej policjanci otrzymają informację o zniszczeniu mienia, tym szybciej mogą rozpocząć działania, które mogą doprowadzić do ustalenia sprawcy. Kolejne zatrzymania pokazują, że akty wandalizmu nie pozostają bez reakcji, a osoby, które niszczą cudze mienie, muszą liczyć się z odpowiedzialnością – zwraca uwagę asp. Paweł Pankau. – Trzeba także pamiętać, że zniszczenie lub uszkodzenie mienia jest tzw. czynem przepołowionym. Oznacza to, że w zależności od wartości wyrządzonej szkody taki sam rodzaj zachowania może stanowić wykroczenie albo przestępstwo. Przy wartości szkody nieprzekraczającej ustawowego progu – 800 złotych – mamy do czynienia z wykroczeniem, natomiast po jego przekroczeniu – z przestępstwem określonym w art. 288 Kodeksu karnego. W obu przypadkach znaczenie ma również postawa osoby pokrzywdzonej – czyn ten jest ścigany na wniosek pokrzywdzonego, dlatego ważne jest formalne zgłoszenie zdarzenia i wyrażenie woli ścigania sprawcy.

Z farbą na mur? Do więzienia na 8 lat

Najlżejsza odpowiedzialność za wykroczenie to kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna. W przypadku przestępstwa – pseudografficiarzowi grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Oraz kara dodatkowa – sąd może nakazać mu przywrócenie do pierwotnego stanu uszkodzonej elewacji czy muru albo zobowiązać do zwrotu kosztów naprawy, poniesionych przez właściciela nieruchomości.

Jeszcze bardziej dolegliwa kara dotyczy osób niszczących lub uszkadzających zabytek. Zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad nimi, sprawca „podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. W przypadku skazania sąd orzeka na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków nawiązkę co najmniej do wartości zniszczonego zabytku – jak w przypadku autora bohomazów szpecących południowy pawilon widokowy na Wałach Chrobrego, będzie to ponad 84,4 tysiące złotych. W szczególnym przypadku sąd może orzec wobec sprawcy – również rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków – nawiązkę w wysokości od trzykrotnego do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia.

Mimo tak poważnej odpowiedzialności – karnej oraz finansowej – z jaką dla sprawcy wiąże się niszczenie bohomazami miejskich murów, w Szczecinie skala patologii pseudograffiti nadal jest boleśnie widoczna. Także dlatego – jak szacują miejskie służby – zaledwie co dziesiąty przypadek tego rodzaju wandalizmu jest zgłaszany policji.

Przeciw bohomazom na murach: edukacja i finansowe wsparcie

– Problem wandalizmu w przestrzeni publicznej pozostaje aktualny i generuje wysokie koszty dla właścicieli nieruchomości oraz miasta – w interpelacji zwraca uwagę radny Mateusz Gieryga (Koalicja Obywatelska) i pyta prezydenta: „Czy miasto planuje uruchomienie nowoczesnej platformy internetowej służącej zgłaszaniu przypadków nielegalnego graffiti i innych aktów wandalizmu? Czy rozważa szerszą kampanię informacyjną, zachęcającą mieszkańców do zgłaszania przypadków niszczenia mienia publicznego i prywatnego oraz współpracy z odpowiednimi służbami?”

Już trzy lata temu Warszawa rozpoczęła intensywną kampanię ph. #stopbazgrołom. Była odpowiedzią na rosnącą w stolicy skalę wandalizmu – w tym nielegalnego graffiti i bohomazów szpecących budynki, zabytki oraz elementy miejskiej infrastruktury. W ramach tej akcji są prowadzone działania edukacyjne w szkołach (podstawowych i średnich), została nawiązana współpraca miejskich służb ze wspólnotami mieszkaniowymi oraz organizacjami pozarządowymi dla ochrony zabytków przed aktami wandalizmu. Nie chodzi tylko o wyznaczanie nowych przestrzeni dla legalnego graffiti czy zachęcanie obywateli do niezwłocznego zgłaszania służbom – policji i straży miejskiej – przypadków m.in. elewacji zniszczonych farbą. To także finansowa pomoc miasta, czyli przyznawanie dotacji na usuwanie bazgrołów z zabytkowych elewacji.

– Zasady dotyczące udzielania dotacji na prace polegające na usuwaniu bazgrołów są takie same jak w przypadku pozostałych prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku. Prace konserwatorskie, polegające na usuwaniu graffiti mieszczą się w katalogu nakładów koniecznych, które mogą być dotowane przez miasto – informuje Miasto Stołeczne Warszawa. – Planowana zmiana przepisów, która miała umożliwić ciągły nabór wniosków o dotacje na usuwanie graffiti, niestety nie weszła w życie. Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków pracuje nad projektem zmian w zasadach udzielania dotacji. W przyszłości chcemy wdrożyć możliwość składania wniosków o usuwanie bazgrołów w ciągu całego roku. Rozwiązanie to ma zachęcić do podejmowania na bieżąco prac konserwatorskich w tym zakresie oraz pomóc w szybkim usuwaniu nielegalnych napisów.

Zapytaliśmy szczeciński magistrat, czy planuje uruchomienie programu na wzór warszawskiego (#stopbazgrołom).

Szczecin: czas dobry czy najwyższy?

– Miejski Konserwator Zabytków popiera ten pomysł i uważa, że takiego programu edukacyjnego i prewencyjnego nie należy zawężać jedynie do obiektów zabytkowych. O konkretnych terminach trudno na razie mówić – odpowiedział Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta. – W obecnym stanie prawnym nie ma przeszkód, aby dotować lub refundować nakłady poniesione na usuwanie graffiti z zabytków – w ramach uchwały nr XXIV/720/20 Rady Miasta Szczecin z dnia 15 grudnia 2020 r. „w sprawie określenia zasad udzielania dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytku wpisanym do rejestru lub ujętym w gminnej ewidencji zabytków, położonym na obszarze miasta”. Usuwanie graffiti mieści się w katalogu kosztów kwalifikowanych, na które może być udzielona dotacja, gdyż stanowi prace konserwatorskie przy zabytku. Przy kolejnym naborze wniosków planowanym na wrzesień-październik bieżącego roku MKZ zwróci szczególną uwagę na ten aspekt w wydarzeniach promocyjnych i przekazie informacyjnym.

Nie wiadomo, jaka kara ostatecznie zostanie orzeczona wobec 26-latka, który oszpecił i uszkodził elewację przy ul. Malczewskiego. Jednak właśnie ten przypadek skłonił Michała Dębowskiego, Miejskiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie do osobistej refleksji. Na społecznościowym profilu napisał: „Czas na systemowe rozwiązania, aby zapobiec takim dewastacjom w przyszłości. Przykład dała już Warszawa. Myślę, że i w Szczecinie jest dobry czas, by zainicjować kampanię przeciwko bazgrołom na zabytkach i innych obiektach w przestrzeni publicznej: #powiedzstopbazbrołom”.

Czy to dobry, czy raczej najwyższy czas, aby również Szczecin wszczął kampanię przeciwko niszczeniu miejskich murów bohomazami pseudografficiarzy? Prezydent jeszcze nie odpowiedział na interpelację w tej sprawie. Do tematu więc wrócimy. ©℗

Arleta NALEWAJKO

REKLAMA

Komentarze

głos rozsądku
2026-08-13 11:15:55
Do czego jeszcze miasto ma dokładać??? Monitoring wokół budynku 4 kamery plus rejestrator z dyskiem to koszt max.5 tysięcy,a elewacja ile?? To tak trudno dźwignąć przez wspólnotę??? To niech płacą aż zmądrzeją...
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Sedina2008
2026-08-13 20:45:37
Jesteś naiwny: moja Wspólnota zainwestowała w monitoring, nagrała zakapturzonego wandala niszczącego elewację. Żadna służba nie przyjął zawiadomienia
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA