Za zamkniętymi drzwiami nie wiadomo co się dzieje. Nie sposób dostrzec w ciszy rozgrywającego się dramatu. Chyba że nieznośny odór zacznie przeszkadzać sąsiadom. Jak w jednym z wieżowców przy ul. Szafera w Szczecinie. Gdzie pewna niemłoda kobieta walkę ze swymi demonami oswaja produkcją rasowych kotów.
Maine coony sprawiają wrażenie dostojnych - są duże, pięknie umięśnione i mają imponującą długą sierść. Pani M. dwa lata temu w Stowarzyszeniu Hodowców Kotów zarejestrowała dwa koty tej rasy. W bieżącym roku - dwa kolejne. Gdy do jej mieszkania - w ubiegłym tygodniu - weszli z interwencją przedstawiciele Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej oraz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, w asyście policji, odkryli 28: prócz dorosłych, w tym kotki w zaawansowanej ciąży, jeszcze cztery mioty - od trzymiesięcznych po oseski sprzed kilku dni.
Nie trafili do Pani M. przypadkiem. Zostali wezwani na miejsce przez Spółdzielnię Mieszkaniową Ster, działającą w imieniu sąsiadów, którym zaczął przeszkadzać uciążliwy odór z jej mieszkania. I dopiero wtedy, gdy Pani M. zignorowała wszelkie wezwania do
...