Blisko 80 mruczków na utrzymaniu, a zapasy karmy się kończą. „Bardzo prosimy o wsparcie, każda puszka jest obecnie naprawdę na wagę złota” – do wsparcia swych podopiecznych przekonuje Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie.
Kocich podopiecznych stale przybywa, więc karma znika w zastraszającym tempie.
– Zapasów starczy nam na kilka dni, choć pod opieką mamy około 80 kotów, w tym tzw. szpitalne, czyli na leczeniu. Kolejna dziesiątka jest na „domach tymczasowych”, w tym 4-tygodniowe maluchy – mówi Marlena Sobczak, inspektorka TOZ w Szczecinie.
Na adopcję w siedzibie TOZ przy ul. Beyzyma czekają kociaki w każdym wieku – od trzymiesięcznych po 11-letnie. Wszystkie miejskie, a więc o oryginalnym charakterze i niepowtarzalnym umaszczeniu: łaciate, pręgowane, pingwinki, trikolorki itd. Są wśród nich takie, które łakną bliskości i same wchodzą na kolana – w pełni sił i zdrowia. Ale również półdzikie i „problematyczne”: białaczkowe, FIV-pozytywne, niewidome, po amputacjach, wymagające stałego leczenia, także podawania kroplówek. Wszystkie do pokochania, choćby… na ostatniej prostej.
– Zapraszamy do ich adopcji naszych podopiecznych. Bardzo liczymy na rodziny, które zechcą przyjąć nasze koty na tzw. domy tymczasowe. W tej sprawie prosimy o SMSy na numer 451 051 397. Na każdą wiadomość oddzwonimy – przekonuje insp. Marlena Sobczak.
Kto – z różnych powodów – nie może „dokocić” swej rodziny, ten ma szansę wesprzeć mruczących podopiecznych TOZ w inny sposób.
– Teraz, gdy zapasy karmy mamy na wykończeniu, to właśnie puszki mokrej są nam najbardziej potrzebne. Prosimy również o koce, prześcieradła i ręczniki, także o wsparcie środkami czystości. Takie dary przyjmiemy w każdej ilości. Za wszystkie będziemy bardzo wdzięczni – zapewnia insp. Marlena Sobczak.
Co ważne, podopiecznych Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami można wesprzeć – np. karmą – nie wychodząc z domu. Wystarczy zamówić na adres szczecińskiego oddziału, czyli ul. Ojca Beyzyma 17 (70-391 Szczecin) – lub…
– Przez stronę: ocalonelapki.pl/toz-szczecin/ Gdzie, przy zakupie nawet jednej puszki, nie nie trzeba płacić za koszt przesyłki – podpowiada insp. Marlena Sobczak. ©℗
(an)