Wtorek, 25 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Ratunek: na już i na zawsze. Bella - nowy rozdział

Data publikacji: 25 sierpnia 2026 r. 11:35
Ostatnia aktualizacja: 25 sierpnia 2026 r. 11:35
Ratunek: na już i na zawsze. Bella - nowy rozdział
„Właściciele nie ukrywali Belli przed światem, więc wszyscy wokół widzieli, co z nią się dzieje. Nikt nie pomógł. W żaden sposób nie zareagował. Prócz jednej kobiety..." - okoliczności interwencji w Stołczynie przedstawia Marlena Sobczak, inspektorka TOZ. Fot. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami  

Widać ślad po kagańcu, który prawdopodobnie całymi dniami miała zapięty na pysku. Poza tym sama skóra, kości i rany. Wyłysiała znaczna część ciała. Na resztce pozostałej sierści - mnóstwo pcheł i ich piekące odchody. Ale to, co najgorsze, już za nią. Bella - za sprawą interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - zyskała szansę na nowe życie.

REKLAMA

Przy jednym ze sklepów w Stołczynie ktoś przywiązał wyłysiałego psa w kagańcu. Mijało go i widziało jego stan wielu. Ale tylko jedna kobieta poczekała na właściciela, żeby zapytać, dlaczego psiak jest w złym stanie. Usłyszała zapewnienie, że jest w trakcie leczenia. Uwierzyła. Pół roku później pies już wyglądał jak szkieletor - ze skórą w ranach i z tym samym kagańcem na pysku. Tym razem nie dała się zbyć aroganckim: „Nie pani sprawa". Zawiadomiła szczeciński oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, żeby wyrwał - jak się okazało Bellę - z zaniedbania i przemocy.

- Zachowanie Belli sugeruje, że była wyprowadzana na spacery. Właściciele nie ukrywali jej przed światem, więc wszyscy wokół widzieli, co z nią się dzieje. Nikt nie pomógł. W żaden sposób nie zareagował. Prócz tej jednej kobiety - opowiada Marlena Sobczak, inspektorka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie. - Gdy przyjechaliśmy na wskazane miejsce interwencji, Bella była potwornie wychudzona: sama skóra i kości. Dość powiedzieć, że ważyła niewiele ponad 9 kg, gdy pies jej wielkości powinien minimum 14 kg. Już dawno nie widziałam tylu pcheł na jednym psie, dosłownie wędrowały po Belli rzekami.

Inspektorzy TOZ trafili do mieszkania, w którym - jak wszystko wskazywało - pomoc jest potrzebna zarówno zwierzęciu, jak i ludziom.

- Trafiamy w miejsca, w którym ludzie borykają się z dużymi problemami, także finansowymi. Czasem... żyją w takim ubóstwie, nie mają co do garnka włożyć. Początkowo więc proponowaliśmy panu Belli, że zabierzemy sunię na leczenie. Bo wymagała pilnego odpchlenia, mycia, wdrożenia leczenia ran i świerzbowca. Ale wyszła do nas pijana pani, więc... Gdzie są pieniądze na alkohol, a nie ma na leczenie psa, tam nie powinno przebywać żadne zwierzę. Zapadła więc decyzja o natychmiastowym interwencyjnym odebraniu Belli - relacjonuje insp. Marlena Sobczak.

Bella niezwłocznie została przetransportowana do lecznicy weterynaryjnej. Jej organizm jest wyniszczony głodzeniem. Prócz zmian skórnych, stwierdzono także niedoczynność tarczycy. Już zostało wdrożone kompleksowe leczenie.

- Wszystko wskazuje na to, że Bella całymi dniami była w kagańcu. Możliwe, że tak samo zapominano go ściągać, jak ją karmić. Łapczywość, z jaką rzuca się na jedzenie dowodzi temu, że była głodzona. Poza tym strasznie boi się mopa. Na jego widok kuli się, ucieka do legowiska i udaje, że jej nie ma. To świadczy, że była bita, a co najmniej straszona - przekonuje insp. Marlena Sobczak.

TOZ już teraz szuka domu tymczasowego dla Belli. Sunia ma 10 lat. Jest bardzo towarzyska i fantastycznie dogaduje się z innymi psami. Uwielbia spacery i jeść. Jest bystra, więc za sprawą przysmaków łatwo ją uczyć: od dobrych manier po sztuczki. Osoby, które zechciałyby dać Belli drugą szansę - bezpieczny dom i włączyć do rodziny - są proszone o kontakt z TOZ: wystarczy wysłać SMS na numer 607 701 117.

- Zawsze prosimy o nieobojętność. O reagowanie w przypadkach, gdy widzimy psa czy kota, których stan nas niepokoi. Wystarczy sygnał, choćby anonimowy, do TOZ, a pojedziemy we wskazany adres, wszystko sprawdzimy, podejmiemy interwencję. W takich sytuacjach każdy dzień zwłoki wydłuża cierpienie zwierzęcia, a bywa że zmniejsza jego szanse na przeżycie - dodaje insp. Marlena Sobczak.

Przypadek Belli wymaga jeszcze jednego: sprawiedliwości. TOZ na dniach będzie kierował do KMP doniesienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez dotychczasowych "opiekunów" suni: znęcania się nad zwierzęciem, utrzymywania go w stanie nieleczonej choroby. ©℗

A. NALEWAJKO

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA