To raczej przypadkowe, ale z dzisiejszej perspektywy trochę zabawne: pierwszą premierą Teatru Współczesnego w Szczecinie, którą zobaczyli widzowie 13 marca 1976 roku, a więc jubileuszowe pół wieku temu, był… Jubileusz Edwarda Redlińskiego. Można więc rzec, że teatr, świętujący dziś swoje pięćdziesięciolecie (dokładniej: w sobotę, 28 lutego, - prapremierą „Sztuki protestu" Michała Buszewicza), zaczynał właśnie - nomen omen - od Jubileuszu!
Lata, swoją drogą, mijają - a bywała to droga kręta i trudna - tymczasem Współczesny w świadomości Szczecinian - i pewnie też wielu teatromanów w kraju, jako że z dawna już wyrobił sobie ogólnopolską markę - wciąż bywa teatrem dużo starszym niż wynika to z jego „papierów".
Co nie dziwne, jeśli zważyć, że afisze: „Wkrótce otwarcie Teatru Współczesnego" pojawiły się w mieście już w grudniu roku 1949. I od tego czasu nazwa Teatr Współczesny, przydana scenie na Wałach Chrobrego, funkcjonowała na równi z nazwą Teatr Polski, przypisaną scenie przy Swarożyca.
A te różne nazwy, z czasem też strategie artystyczne obu scen Państwowych
...