Trudno nie docenić aranżacji miejskich kwietników, komponowanych tak, aby były atrakcyjne i cieszyły oko - choćby ozdobnymi trawami - nie tylko w sezonie. Jednak trudno przecenić jakość zielonej aranżacji, gdy część z roślin zanika, pozostawiając fatalne wrażenie zaniedbania. Co szczególnie razi na śródmiejskim odcinku Alei Wojska Polskiego, jaki po przebudowie miał pełnić funkcję „nowego zielonego salonu" Szczecina.
Z różnych powodów znikają sadzonki z miejskich rabat. Główne są dość oczywiste: kradzież i dewastacja. Zdarza się jednak, że rośliny zamierają przez zaniedbanie, czyli brak lub niewłaściwą pielęgnację. Niezależnie od przyczyn, obraz pustynniejących kwietników razi - skłania do refleksji nad jakością przestrzeni publicznej i rzetelnością służb odpowiedzialnych za miejską zieleń. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o zieleńce w miejscach tyleż reprezentacyjnych, ileż prestiżowych. Jak choćby niedawno poddany kompleksowej rewitalizacji śródmiejski odcinek Al. Wojska Polskiego - od Pl. Zwycięstwa po Szarych Szeregów.
Na łamach „Kuriera" już zwracaliśmy uwagę na „szmatokwiaty",
...