Chciał być żołnierzem. Umiejętności zdobyte na szkoleniu ze sztuk walki wykorzystał w relacji z kobietą: pięściami połamał jej żebra i kości twarzy, kopniakami wybił nawet żuchwę. Zmarła, bo naruszone narządy wewnętrzne zaczęły tak mocno krwawić, że zalały jej płuca i… utonęła we własnej krwi.
Proces Patryka W. toczy się w szczecińskim Sądzie Okręgowym. Mężczyzna został oskarżony za popełnienie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Odpowiada także za usiłowanie gwałtu. W makabryczny sposób miał odebrać życie swej partnerce - Justynie - listopadowej nocy (z 14 na 15), przed dwoma laty, w Stargardzie.
Już wówczas ich związek trwał ponad rok. Pomieszkiwali na działkach. Tuż przed krytyczną nocą listopadową - wciąż pod namiotem. Dlatego Justyna - tuż przed śmiercią - zapaliła znicze. Miało im być cieplej, a zrobiło się gorąco: rozgorzała kłótnia o byłych partnerów. On miał wcześniej wypić sporo ponad litr alkoholu, a z nią jeszcze pół litra. Zeznał, że „uderzyła go rurką od namiotu po nodze, potem po rękach i zaczęła go okładać pięściami po głowie". On miał chwycić ją za szyję i
...