Wtorek, 04 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Przerwane zeznania senatora Grodzkiego w procesie „Zdunowa”

Data publikacji: 04 sierpnia 2026 r. 16:18
Ostatnia aktualizacja: 04 sierpnia 2026 r. 16:18
Przerwane zeznania senatora Grodzkiego w procesie „Zdunowa”
 

 „Gdy zostałem wybrany Marszałkiem Senatu, PiS rozpoczął polowanie na mnie. Jak nie wyszło im oskarżenie mnie o przyjmowanie łapówek, to wzięli się za Fundację Pomocy Transplantologii, którą założyłem. Mimo że nigdy nie byłem ani w jej władzach, ani jej prezesem. Ten proces jest odpryskiem politycznie motywowanej nagonki. Przykre, że cierpią przez to niewinni ludzie” - senator prof. Tomasz Grodzki komentował proces dotyczącym m.in. procederu korupcyjnego „przyspieszania" operacji, jaki jaki przez ponad 10 lat - do czerwca 2019 r. - miał toczyć Specjalistyczny Szpital im. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie.

REKLAMA

Polityk Koalicji Obywatelskiej i były Marszałek Senatu zeznawał we wtorek (4 sierpnia) - w charakterze świadka - w szczecińskim Sądzie Okręgowym. W procesie, w którym oskarżonych jest 27 osób - w tym lekarze oraz pacjenci szpitala, jakiego był wieloletnim dyrektorem, a także byli prezesi oraz księgowa Fundacji Pomocy Transplantologii (już na etapie procesowym, postępowanie wobec jednej z oskarżonych zostało umorzone z powodu jej śmierci - przyp. aut.). Według Prokuratury Krajowej, uczestniczyli oni w różnym stopniu w procederze korupcyjnego "przyspieszania" operacji - pacjenci omijali oficjalną listę NFZ oczekujących na zabieg bariatryczny, czyli operacyjnego leczenia patologicznej otyłości najczęściej po wizycie w prywatnym gabinecie Doktora K., ówczesnego ordynatora Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej. Tam mieli otrzymywać skierowanie do publicznej placówki zdrowia - szpitala „Zdunowo” - wraz ze wskazaną datą operacji. O ile - jak dowodzi prokuratura - przekazali na konto wskazanej Fundacji datek w wysokości 10 tysięcy złotych. Tego rodzaju wpłat, jak wykazało śledztwo, dokonało w sumie 217 pacjentów na łączną kwotę ponad 2,3 mln złotych.

- Fundacja działała, jak setki innych w kraju i wszystkie inne na świecie. Czyli zbierała środki na ochronę zdrowia. Datki na jej konto były przekazywane przez pacjentów dobrowolnie. Nikt z tej działalności nie czerpał osobistych korzyści, nikt na niej nie stracił. Z tego, co wiem, żaden z pacjentów nie czuje się oszukany. Tym bardziej, że Fundacja wspierała wzorcowy oddział kierowany przez znakomitego chirurga, który jako jeden z nielicznych wówczas wykonywał mało inwazyjne zabiegi bariatryczne: nie były to operacje plastyczne tylko ratujące życie osobom patologicznie otyłym, ważącym czasem nawet ponad 200 kg - dla „Kuriera" komentował prof. Tomasz Grodzki. - Fundacja wspierała lekarzy, którzy stawali przed moralnym dylematem: bilansować koszty nie refundowane przez NFZ czy operować i ratować ludziom życie. Nigdy nie odpowiadaliby za rzekome popełnienie przestępstwa, gdyby ich sprawa nie stała się odpryskiem w politycznej, zainspirowanej przez PIS, nagonce na mnie. ©℗

Więcej na ten temat w „Kurierze Szczecińskim” i eKurierze z 5.08.2026 r.

 A. NALEWAJKO

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA