Poidełko, a na nim - firmowany przez szczeciński ZWiK - bombastyczny napis: „fontanna wody pitnej". Mimo że wody w niej ani kropli - od wielu miesięcy urządzenie jest wyłączone z użytkowania. I nic nie wskazuje na to, żeby jeszcze tego lata ktokolwiek mógł z niego skorzystać: zaczerpnąć darmowej wody dla ochłody nie sposób.
Poidełka - zwane też pitnikami - powinny zapewniać bezpłatny dostęp do wody pitnej. Wszystkim i nieograniczony. Powinny się pojawiać nie tylko w placówkach oświatowych, ale przede wszystkim w najbardziej uczęszczanych i reprezentacyjnych punktach miasta, na wszystkich miejskich kąpieliskach, a także w chętnie odwiedzanych przez Szczecinian skwerach i w parkach. Także tych nowo powstających, jak np. „Zielonym Środku" (Dąbie). Natomiast obowiązkowo - na tzw. miejskich wyspach ciepła, jak choćby pl. Rodła czy przy Enea Arenie.
Liczba tego rodzaju dystrybutorów darmowej wody pitnej w Szczecinie stale rośnie. W sumie - łącznie z przyszkolnymi - jest ich ponad sto. Przy Teatrze Letnim poidełka są dwa. W teorii, bo w praktyce żadne z nich nie działa. Ani w tym przy
...