Znany rosyjskojęzyczny komik Nurłan Saburow dostał niedawno zakaz wjazdu do Rosji na okres 50 lat. Dowiedział się o tym na lotnisku w Moskwie, dokąd przyleciał na występy. Saburow jest obywatelem Kazachstanu. Karierę jednak robi w dużej mierze w Rosji.
Jak poinformowały rosyjskie media, zakaz wjazdu „został wprowadzony w interesie bezpieczeństwa kraju, przestrzegania prawa i obrony tradycyjnych wartości moralno-duchowych”. Już wcześniej, w maju 2025 r. Saburow został zatrzymany na moskiewskim lotnisku. Wtedy został jedynie ukarany grzywną za złamanie prawa migracyjnego. Saburow jest bardzo popularnym w Rosji standuperem. Prowadzi komediowe show „Czto było dalsze?”, czyli „Co było dalej?” na YouTube. Wiosną 2022 r. zostały odwołane występy Saburowa w USA i Izraelu. Powód? Komik publicznie nie wypowiadał się na temat inwazji Rosji na Ukrainę. Z kolei pod koniec 2025 r. koncerty Saburowa odwołano w Rosji. Tym razem przyczyną były żarty z Chrystusa. Aktywiści z konserwatywnego, prawosławnego ruchu „Sorok sorokow” (ros. Czterdzieści czterdziestek) napisali donos do Komitetu Śledczego na Saburowa.
To nie koniec kłopotów znanego rosyjskojęzycznego komika. Problemy z prawem ma również w swojej ojczyźnie. Komitet Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu rozważa postawienie Saburowa przed sądem za działalność najemniczą. Grozi za to do dwunastu lat pozbawienia wolności. Powodem stało się opublikowane w internecie nagranie, na którym widać, jak standuper przekazuje motocykle na potrzeby armii rosyjskiej, walczącej na Ukrainie.
Trudno rozwikłać ten węzeł. To wszystko wydaje się bardzo skomplikowane. Kazachstański komik naraził się jednocześnie Rosji i sojusznikom Ukrainy, a na dodatek – władzom własnego państwa. O co tutaj chodzi?
Saburow generalnie przez wiele lat próbował unikać tematu wojny. Żartował tak, aby nie narazić się ani Ukraińcom, ani tym bardziej Rosjanom. Przyczyna była jasna. Saburow, jak niegdyś Zełenski, pracuje w branży, dla której granice wyznacza sfera oddziaływania języka rosyjskiego. Komik, żartujący po kazachsku mógłby robić karierę jedynie w Kazachstanie, gdzie i tak absolutna większość odbiorców rozumie rosyjski. Komik, żartujący po ukraińsku mógłby robić karierę jedynie na Ukrainie, gdzie i tak większość odbiorców rozumie rosyjski. Choć tutaj, rzecz jasna, dochodzi aspekt polityczny. Nie miał on jednak większego znaczenia przed 24 lutego 2022 r. – w końcu nawet po odejściu Zełenskiego do polityki jego trupa kabaretowa Kwartał 95 nadal miała rosyjskojęzyczny repertuar. Innymi słowy – w krajach byłego Związku Sowieckiego zwyczajnie opłacało się żartować w języku, zrozumiałym dla wszystkich krajów byłego Związku Sowieckiego. To otwierało ogromne możliwości artystyczne i biznesowe.
Zarazem inwazja Rosji na Ukrainę sprawiła, że uniwersalny charakter kultury rosyjskiej na obszarze postsowieckim przestał być taki oczywisty jak dotychczas. Narastała konieczność, by się określić bo jednej ze stron. Ukraińscy muzycy, śpiewający po rosyjsku, mieli do wyboru albo zostać zdrajcami, albo zrezygnować z intratnego rynku. Kazachstański komik to trochę inna sytuacja. Jednak, będąc standuperem, trudno nie żartować na temat aktualnych wydarzeń politycznych. A jak żartować, chcąc występować zarówno na Zachodzie, jak i w Rosji? Wybór Nurłana Saburowa był prosty: robić wszystko, aby unikać tematu wojny. Podczas jednego z występów w Los Angeles artysta usłyszał z widowni: „Dzieci na Ukrainie umierają, a ty milczysz!”. Na ten zarzut Saburow odpowiedział następująco: „Tak, jestem gnidą. Mam mnóstwo wad. Ale nie jestem debilem. Kiedy widzę te zdjęcia (z wojny – red.), to nie myślę, że jest to dobre. Za kogo ty mnie masz?”. Innemu krytykowi tłumaczył już łagodniej: „Mam rodzinę, powinniście zrozumieć, że też mam się czego bać”. W ten sposób dał jasno do zrozumienia, że żartować z Rosji zwyczajnie się boi.
Z kolei podczas występu Saburowa w San Francisco na scenę wbiegła ukraińska aktywistka Julia Kosiwczuk w białej sukni z czerwoną plamą, symbolizującą krew Ukraińców. Żądała od komika, by potępił wojnę. Ten milczał. A gdy ochroniarze zabrali aktywistkę ze sceny, zażartował z czerwonej plamy, pytając, czy Kosiwczuk ma miesiączkę.
A jednak zdarzało się artyście zażartować również z Rosjan. Podczas występu w Dubaju na początku 2026 r. Saburow wspomniał, że chcieli go deportować z Rosji, po czym dodał: „Uprzedzam, od teraz będę miał tylko superpatriotyczne występy. Zaśpiewajmy wszyscy razem „Maatuszka ziemla…” (nawiązanie do patriotycznej piosenki Tatiany Kurtukowej – red.). Chcę być na tyle patriotyczny, żeby na moim tle Władimir Sołowiow został uznany za agenta zagranicznego”. Inny żart był jeszcze bardziej niepoprawny politycznie z punktu widzenia Kremla. Komik zastanawiał się, czy zakaz LGBT w Rosji dotyczy też więzień, gdzie, jak wiadomo, stosunki homoseksualne są powszechne, i doszedł do wniosku, że przecież cała Rosja to jedno wielkie więzienie.
Saburow chciał lawirować, zarabiając po obu stronach frontu. W końcu jednak się doigrał. Saburow, będąc obywatelem Kazachstanu, starał się o pobyt stały w Rosji. To było kartą przetargową dla moskiewskich służb. Według portalu „Ważnyje istorii” (Ważne historie) trzykrotnie otrzymał odmowę. Kilkukrotnie był wzywany przez FSB, które próbowało go zwerbować. Saburow nie mówił ani tak, ani nie. Nie chciał się zgodzić, ale bał się odmówić. W końcu zniecierpliwieni funkcjonariusze służb dali komikowi do wyboru: albo podpisuje kontrakt z Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej i jedzie walczyć na froncie, albo opuszcza Rosję. Saburow próbował jeszcze udowodnić swoją lojalność w inny sposób – stąd wspomniana na początku historia z przekazaniem armii dziesięciu motocykli. To jednak nie pomogło. Teraz przynajmniej komik może swobodnie żartować, z czego tylko chce. Do Rosji prawdopodobnie za swojego życia i tak już nie wjedzie… ©℗
Maciej PIECZYŃSKI
Dr Maciej Pieczyński to rusycysta, ukrainista i literaturoznawca, wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego oraz publicysta.