Wojna na wschodzie Europy przeniosła się do Azji Południowo-Wschodniej. Nawet tam słychać echa bomb, spadających na Ukrainę. A dokładniej: na indonezyjskiej wyspie Bali. Jeśli po tym wstępie spodziewają się Państwo poważnej analizy geopolitycznej, to będą Państwo, niestety, zawiedzeni. Tym razem w Archipelagu Wschód odwiedzimy wyspę pod nazwą „Lifestyle”. Wbrew pozorom, to też ważny aspekt kultury. Tej popularnej, ale jednak. A bez znajomości kultury trudno zrozumieć politykę.
Ale przejdźmy już do rzeczy. W połowie stycznia na rosyjskim portalu Lenta.ru pojawiła się taka oto informacja: „Modelka z zazdrości rozbiła butelkę na głowie blogerki w klubie na Bali”. Źródłem tej rewelacji był wpis na Instagramie poszkodowanej. Rosyjska blogerka Karina Fadiejewa odpoczywała w klubie ze znajomymi. Wedle jej słów, przy sąsiednim stoliku siedziało kilku mężczyzn i dziewczyna, która podczas wieczoru kłóciła się z jednym z młodych ludzi. „Widziałam ją kątem oka, nie rozmawiałam z nimi, nie kłóciłam się, nie wchodziliśmy sobie w drogę” – pisze Fadiejewa na Instagramie. Po kilku godzinach influencerka wraz z przyjaciółkami zamierzała wychodzić, nagle jednak straciła przytomność. Potem się okazało, że dostała w głowę jakimś ciężkim przedmiotem. Albo butelką, albo szklaną lampką. Ocknęła się w karetce pogotowia ratunkowego.
Napastnikiem była kazachstańska modelka Gulsesim Ałtajbekowa. Celebrytka została aresztowana. Atak na Rosjankę zarejestrowały kamery monitoringu. Teraz Fadiejewa chce się sądzić – zarówno z Ałtajbekową, jak i z właścicielami baru, którzy nie zadbali w odpowiedni sposób o bezpieczeństwo gości. Według blogerki powodem awantury była zazdrość o swojego partnera, z którym przyszła do lokalu. Ta wersja brzmi dość tajemniczo, bo Rosjanka nie rozwija tematu, a poza tym kłóci się to z zapewnieniem, jakoby obie panie nie wchodziły sobie w drogę.
Inaczej całą sytuację przedstawia administracja baru. Wedle tej wersji pierwsza „kamień” (a dokładniej szklankę) rzucił ktoś ze znajomych Fadiejewej. Rzut szklaną lampką był więc odpowiedzią. Celem nie była nawet sama blogerka.
Tyle jeśli chodzi o to, co na temat incydentu można przeczytać w rosyjskich mediach. W kazachstańskich czy ukraińskich środkach masowego przekazu pojawił się nieco odmienny obraz całej sytuacji. Nagłaśniane są tam wpisy w mediach społecznościowych, wedle których prawdziwy powód awantury miał podłoże polityczne. Kazachstańskie portale Ulysmedia.kz, Newtimes.kz czy Altyn-orda.kz, a w ślad za nimi portale ukraińskie, takie ukraińskie serwisy jak Focus.ua czy Hromadske.ua prezentują niemalże jako pewnik, że poszło o wojnę. A mianowicie: Ałtajbekowa miała głośno słuchać ukraińskiej muzyki. To nie spodobało się Fadiejewej. Próbowała modelkę uciszyć. Odpowiedzią było hasło „sława Ukrainie” w ustach kazachstańskiej modelki i ciężki przedmiot na głowie rosyjskiej blogerki.
Jak było naprawdę? Tego nie wiemy i pewnie się za szybko nie dowiemy, o ile w ogóle. Jednak prawda nie jest tutaj bynajmniej najciekawsza. Również dlatego, że na wojnie umiera ona jako pierwsza. Gdy tylko w mediach pojawił się news o kazachstańskiej modelce, która pobiła Rosjankę, bo ta zabroniła jej słuchać ukraińskiej muzyki, Ałtajbekowa stała się z miejsca bohaterką ukraińskich i proukraińskich użytkowników mediów społecznościowych. Wielce wymowny jest nawet dobór fotografii w artykułach, opisujących incydent. Zarówno rosyjskie, jak i ukraińskie media pokazują zdjęcia obolałej Fadiejewej, której twarz zszywa lekarz. U rosyjskich czytelników mają one wzbudzić współczucie. U ukraińskich – poczucie triumfu, że tym razem Rosja dostała po głowie. Nawet jeśli to tylko blogerka, to jednak przecież personifikuje w jakimś stopniu państwo-agresora. W rosyjskich mediach dodatkowo publikowane są zdjęcia umalowanej, dobrze ubranej, pozującej Fadiejewej. A jeśli dodatkowo pojawiają się tam fotografie Ałtajbekowej, to jest na nich nieumalowana i niezbyt dobrze ubrana. W mediach ukraińskich i kazachstańskich sytuacja jest odwrotna. Raczej tamtejsze artykuły nie są „uatrakcyjniane” zdjęciami Fadiejewej. Co innego Ałtajbekowa. W sporej części artykułów główne zdjęcie jest zbitką dwóch fotografii. Na jednej zszywana na stole operacyjnym rosyjska blogerka. A na drugiej – szeroko uśmiechnięta, umalowana Ałtajbekowa, świecąca orientalną biżuterią. Przypadek? Raczej nie.
Dla Ukraińców nie ma znaczenia, czy Ałtajbekowa pobiła Rosjankę z zazdrości, czy w obronie ukraińskiej muzyki. Ważne, że Rosjanka (czyli Rosja) dostała w twarz, a Kijów może to wykorzystać w wojnie informacyjnej przeciwko agresorowi. ©℗
Maciej PIECZYŃSKI
Dr Maciej Pieczyński to rusycysta, ukrainista i literaturoznawca, wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego oraz publicysta.