Sobota, 10 października 2026 r. 
REKLAMA

Urban nie czaruje jak Nawałka

Data publikacji: 2026-10-10 08:04
Ostatnia aktualizacja: 2026-10-10 08:04

Piłkarska jesień w pełni, tak samo jak w pełni staczanie się polskiej reprezentacji w europejskiej hierarchii. W czterech meczach Ligi Narodów drużyna Jana Urbana zdobyła tylko 4 punkty i o powrocie do dywizji A, którą opuściła przed dwoma laty, może zapomnieć.

Nie dziwi mnie, że nie dajemy rady Szwecji czy Bośni, bo problemy polskiej piłki nie powstały wczoraj, ani gdy kadrę objął Urban, lecz dużo wcześniej. Ani Zbigniew Boniek pełniący funkcję prezesa PZPN przez dwie kadencje, ani obecny sternik Cezary Kulesza nie stworzyli Narodowego Modelu Gry na wymaganym poziomie, jak choćby ćwierć wieku temu zrobiła to Szwajcaria, która szkoli kolejne pokolenia piłkarzy tak, że bez trudu kwalifikuje się do kolejnych finałów Euro i mistrzostw świata. Podobnie jest w Belgii czy Norwegii. Nie bez powodu wymieniam te trzy kraje, bo mają kilka razy mniej mieszkańców od Polski, a tym samym mniejszy potencjał ludzki. Dodatkowo za Kuleszą ciągnie się serial wydarzeń związanych z imprezami, na których jak wiadomo, nie może zabraknąć alkoholu. Ale nie o tym dzisiaj.

Przy braku czy niedostatecznym systemie szkolenia ważna jest rola selekcjonera, żeby stworzyć drużynę z tego, co ma. Świetnie robił to Adam Nawałka, o którym mówiło się, że potrafił wyczarować nieoczywistego piłkarza do kadry, czy też wyczarować coś z niczego. Kiedy w 2017 roku już w trakcie eliminacji do MŚ posypała mu się lewa obrona, bo kontuzji doznał Maciej Rybus, a później jego zmiennik Artur Jędrzejczyk, to Nawałka wyczarował na lewą obronę prawonożnego Bartosza Bereszyńskiego. W jaki sposób? Zadzwonił do ówczesnego trenera Legii śp. Jacka Magiery o opinię o Beresiu i z zapytaniem, czy może aplikować mu na treningach więcej zagrań lewą nogą (dośrodkowania, gra w obronie itd). Magiera nie odmówił pomocy, a Nawałka nie musiał długo przekonywać samego zawodnika, bo ten szybko kupił pomysł, byleby grać z orzełkiem na piersi. U Nawałki Bereszyński zagrał kilkanaście meczów jako lewy obrońca, a kilka następnych u Czesława Michniewicza.

Urban nie wyczarował Przemysława Frankowskiego – grającego w klubie po prawej stronie – na lewą obronę w kadrze. W meczu z Bośnią Bajraktarević ograł zmęczonego „Franka”, a reszty „głupim” faulem dopełnił Jan Bednarek i przegraliśmy mecz. Tak samo Frankowski był wkręcany w ziemię przez Patrika Walemarka kilka dni wcześniej w Sztokholmie. Trudno przypisać Urbanowi wyczarowanie dla reprezentacji Wiktora Nowaka, skoro ten strzela gola za golem dla Slavii i zaliczył mecz w Lidze Mistrzów, więc grzechem byłoby nie dać mu szansy. Nawałka potrafił postawić na całkiem nieoczywistego piłkarza, jakim był Krzysztof Mączyński, który okazał się jego niezawodnym żołnierzem. Selekcjonerzy często narzekają, że mają mało czasu na pracę podczas krótkich zgrupowań. Urban miał wyjątkowo dużo, bo 16 dni. Mógł powołać znacznie szerszą kadrę, nawet 30-osobową, żeby przyjrzeć się kilku kandydatom, choćby skutecznemu w lidze Karolowi Czubakowi. Zgrupowanie zaczęło 25 zawodników, a niektórzy szybko zaczęli zgłaszać kontuzje – Drągowski, a po pierwszym meczu z Bośnią, Jakub Kamiński. Wówczas zaczęła się panika, dowoływanie i mieszanie w kadrze U-21 Jerzego Brzęczka. Nie wierzę, żeby ten był zadowolony z podebrania mu Marcela Reguły, w mniejszym stopniu bramkarza Sławomira Abramowicza. Dlatego mam wątpliwości, czy Urban dobrze przygotował cały plan na cztery mecze w LN.

Wiadomo, że pozostanie on na stanowisku przynajmniej do końca tej edycji Ligi Narodów, w której pozostały dwa mecze. Niestety, już teraz jesteśmy w niej przegrani. O ile zajęcie trzeciego miejsca jest realne i zapewni nam, dzięki reformie UEFA pozostanie w dywizji B, to w obliczu eliminacji do finałów Euro 2028 znów dołujemy. Spadniemy do trzeciego koszyka przy rozstawieniu drużyn, co sprawia, że skala trudności awansu do finałów Euro będzie jeszcze większa. Nieobecność Polski na drugim finałowym turnieju z rzędu (po tegorocznym mundialu) byłaby wręcz klęską dla polskiej piłki, ale na pewno nie przypadkową, patrząc jak jest zarządzana. ©℗

Jerzy CHWAŁEK

 

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj