Piątek, 23 października 2026 r. 
REKLAMA

Hiszpański uzdrowiciel

Data publikacji: 2026-10-23 11:52
Ostatnia aktualizacja: 2026-10-23 11:53

Pogoń po 10. meczach jest na czwartym miejscu w Ekstraklasie. Ostatni raz taką pozycję zajmowała na koniec sezonu 2024/25, gdy nieco wcześniej zadłużony po uszy klub przeszedł w ręce Alexa Haditaghiego.

Obecna drużyna to już całkiem inny twór, podobnie jak inny jest stan klubowego konta. Aktualna pozycja Portowców w tabeli musi cieszyć, tak samo jak to, że szefowie klubu wyciągnęli wnioski po nieudanym poprzednim sezonie. Zamiast ściągać piłkarzy o niewiadomej jakości piłkarskiej i charakterów, jak choćby Musa Juwara czy Mor Ndiaye, postawiono na sprawdzonych w polskiej rzeczywistości ligowej. Jordi Sanchez, Darko Czurlinow, nie mówiąc o wcześniej zaklepanym Patryku Dziczku są w stanie ciągnąć Pogoń ku ligowym wyżynom. Żeby była jasność – nie uważam, że skauting w szczecińskim klubie, czyli wyszukiwanie piłkarzy jest jakieś wzorcowe. Nie widać działań na polskim rynku, na którym jest wielu zdolnych piłkarzy do ukształtowania i wprowadzania do ligowego zespołu, i nie trzeba zapuszczać się po nich do Afryki.

Tym co ma w klubowej kadrze dobrze zarządza Oscar Garcia ze swoim sztabem. Hiszpan nie upiera się przy żadnej tiki-tace, choć był kolegą z boiska Pepa Guardioli, głównego twórcy i orędownika tego systemu gry. Szkoleniowiec Pogoni wykorzystuje potencjał zawodników, tak jak zapowiadał na pierwszej konferencji.

– Dla mnie nie jest ważny system gry, ale ważny jest pomysł na grę, filozofia. To ona jest zdecydowanie istotniejsza od struktury, w jakiej będziemy grali – mówił Garcia.

Hiszpan ten pomysł ma, co nie może dziwić, bo nacja z której się wywodzi dominuje obecnie w światowej piłce, a hiszpańscy szkoleniowcy są ściągani przez wiele klubów czy reprezentacji, jak choćby Czechów, którzy pierwszy raz w historii zatrudnili obcokrajowca.

Garcia nie wymyśla kwadratowych jaj, ale stosuje zasady znane od lat i praktykowane przez większych od niego. Zgodnie ze słowami Alexa Fergusona, że mecze wygrywa się atakiem, a mistrzostwa zdobywa obroną, zaczął budowę Pogoni od silnej linii obrony. Efekt? Najmniej, bo tylko 6 straconych goli w 10 meczach. Wszyscy zawodnicy mieli czystą kartę od pierwszego dnia pracy Hiszpana. Efekt? Niezbyt dostrzegany przez poprzednich szkoleniowców i będący po nieudanym wypożyczeniu do ŁKS-u Maciej Wojciechowski pod okiem Garcii staje się jednym z liderów zespołu.

Mimo wysokiego miejsca w tabeli i serii zwycięstw, daleki jestem od zachwytów nad Pogonią i robienia z niej potęgi, jak czyni to wielu kibiców i niektórych dziennikarzy, szczególnie w mediach społecznościowych.

Proponuję ostudzić rozgrzane głowy, bo sytuacja w piłce zmienia się z tygodnia na tydzień. Jeszcze tej jesieni naszą drużynę zweryfikuje Lech Poznań – bity wprawdzie w Europie, ale wciąż główny kandydat do krajowego tytułu – a także Górnik, Legia i Jagiellonia. Te mecze pokażą, czy uzdrowienie przynosi spodziewane efekty, i czy pod rządami Alexa Haditaghiego i trenera Garcii Pogoń będzie w stanie zerwać z łatką „Zero tituli”, tak bardzo męczącą i przytłaczającą sympatyków Portowców. ©℗

Jerzy CHWAŁEK

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj