czwartek, 04 marca 2021r.

Strachy na Lachy

„Jakoby rok bez wiosny mieć chcieli, co chcą aby młodzi nie szaleli” zauważył Jan Kochanowski. Tę znaną strofę przypominam nie tylko funkcjonariuszom państwa z zatroskanym premierem i groźnym ministrem zdrowia na czele, ale przede wszystkim nadgorliwym żurnalistom miotającym gromy na stęsknionych śnieżnych uciech i zabawy – młodych i… „ponownie młodych”, balujących na Krupówkach. Od zarania ludzkości bawimy się w gromadzie i blisko siebie, bo cała ludzka kultura ma rodowód społeczny.

Natomiast zakopiański upust energii przypadł na ostatki karnawału po smutnym, najeżonym zakazami roku. Choć 45 lat rządów komuny sprawiło, że stał się on bladym cieniem niegdysiejszych 40 dni umartwienia, wielu Polaków wciąż niechętnie widzi huczne zabawy w wielkopostnym okresie. Stąd powszechna akceptacja dla szaleństw ostatnich dni karnawału!

Klasyczna szkoła epidemiologii podczas fali chorób zakaźnych zaleca zdrowy tryb życia, witaminową dietę odpornościową i normalne kontakty społeczne, jako prowadzące do zbiorowej (stadnej) odporności. Natomiast wymuszony obecnie przez medycznych neofitów, wychowanych na grantach Big Pharmy stan „pandemii” lansujący rytuał „dom, dystans, maska” jest po prostu represją. Jej prawdziwy sens ujawnił tego lata nasz główny inspektor sanitarny dr Pinkas „żeby było widać, że jest pandemia”.

Smutnym plonem 2020 roku jest w Polsce rekordowa w czasach powojennych liczba zgonów. Owe ponad 70 tys. zmarłych więcej to nie skutek inwazji koronawirusa, lecz bezprecedensowej koncentracji lecznictwa na walce z jednym, średnio groźnym zarazkiem, kosztem opóźnienia lub wręcz zaniechania leczenia pacjentów z ciężkimi chorobami przewlekłymi, głównie serca i nowotworami.

Wydaje się, że po roku podsycania niepokoju i strachu organizatorzy życia społecznego uznali, że można zrezygnować z najbardziej absurdalnego hasła „zostań w domu”… Gdybyż tak ślad za tym nasz rząd zarzucił „dystans” (oznaczający lockdowny dławiące gospodarkę!) i „maseczkowanie”. Niestety, w bliskim i dalszym sąsiedztwie Polski rządzący chyba uwierzyli zapewnieniom WHO, że można zdławić wirusa szczepionką i restrykcjami.

Tymczasem po przegranej republikanów i Trumpa w USA świat Zachodu zdominowany przez neolewicę uznał za priorytet walkę ze zmianami klimatycznymi. Guru globalistów Bill Gates ogłosił, że niebawem rozpostrze nad Szwecją wielki „parasol” redukujący wpływ promieniowania słonecznego na lody Arktyki. Na razie w kraju Grety T. nie ma protestów przeciw pomysłowi jakby wprost z rojeń obłąkanego… Czyżby Szwedzi cierpieli z nadmiaru słonecznego światła?! Miejmy nadzieję, że zbawienna dla klimatu przeciwsłoneczna chmura Billa Gatesa nie sięgnie swym okapem nad nasze bałtyckie plaże…

Są jednak bardziej realne strachy na Lachy. Już nie teorią spiskową, ale praktycznym programem okazuje się postulat likwidacji gotówki w tej dekadzie. Jeszcze szybciej musimy się przygotować na dużą podwyżkę cen prądu – w imię wprowadzenia Nowego Zielonego Ładu. W najbliższych latach 80 proc. odbiorców energii w Polsce ma otrzymać nowe zdalne liczniki energetyczne, podobno „sprzyjające oszczędzaniu energii”. ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ