środa, 02 grudnia 2020r.

Polskiej przeszłości ślad... na peryferiach

W rygorach stanu epidemii, który ogarnia dziś całą Europę i niemały skrawek świata z Azją i Ameryką, cichną polityczne spory i debaty. Gwałtownie wyhamowała kampania prezydencka, a stan zagrożenia wyraźnie zmodyfikował społeczne nastroje na korzyść aktualnego układu politycznego. Słowem, bezruch i pełne nadziei oczekiwanie na powrót normalności. A przede wszystkim powszechny niepokój o przyszłość gwałtownie wstrzymanej w biegu gospodarki.

W tej globalnie niewesołej sytuacji warto powstrzymać odruchy niecierpliwości, by rządowy plan zwalczania wirusa, oparty na społecznej dyscyplinie, nie zawiódł. Położenie Europy tym razem nader trafnie ocenił polityk dotąd nie wart cytowania, prezydent Francji Emanuel Macron, który stwierdził bez ogródek: jesteśmy na wojnie…*

Niechaj więc władze wyprowadzają miliony ludzi z dusznego zaułka zarazy. Może to czas na temat wynikający z samego upływu czasu. W tym roku mamy właśnie 75. rocznicę powrotu Państwa Polskiego nad Bałtyk i Odrę, na odzyskane po 800 latach ziemie piastowskie.A stało się to za sprawą wielkiej, okupionej tysiącami poległych ofensywy Armii Czerwonej* oraz I i II Armii Wojska Polskiego zakończonej szturmem Berlina.

Przypomnę, że w dniach 15-18 marca 1945 roku po przełamaniu Wału Pomorskiego i zdobyciu Kołobrzegu żołnierze I Armii Wojska Polskiego dokonali symbolicznych zaślubin Polski z Bałtykiem.

Tymczasem między 12 a 20 marca na prawobrzeżu, głównie w Dąbiu, Klęskowie, Kijewie i Śmierdnicy, rozegrała się bitwa o Szczecin – jedna z najkrwawszych batalii II wojny światowej. Poległo w niej po stronie niemieckiej 40 tys. żołnierzy, po stronie zdobywców podobno ponad 8 tys.(Sowieci własnych strat nie podawali). Istotną rolę w tej bitwie odegrały jednostki I Armii WP: 2. Dywizja Artylerii i 1. Samodzielna Brygada Moździerzy.

Kolejną wielką bitwą Polaków o stare piastowskie rubieże stało się forsowanie Odry pod Siekierkami. W nurtach rzeki straciło życie ponad 2 tys. młodych Polaków (dwa razy więcej niż pod Monte Cassino), głównie mieszkańców Wileńszczyzny.

Jeszcze dwa lata temu ten wielki powrót Polski na prasłowiańskie ziemie Piastów dokumentowała strzelista kolumna w centrum miasta, pomnik Wdzięczności. Zaznaczono na niej daty wszystkich bitew stoczonych na szlaku od Tolkmicka po Szczecin. Można powiedzieć  – słup graniczny, mówiący: tu zaczyna się Polska. Dziś nie ma po nim śladu… Czy ma to znaczyć, że zgodnie z hasłem „Międzynarodówki”: „przeszłości ślad dłoń nasza zmiata”… usuwamy znaki polskiej historii z centrum Szczecina?

Po wojnie z pietyzmem odrestaurowaliśmy dwie barokowe bramy miasta: Królewską i Portową – łuki tryumfalne sławiące zdobycie miasta przez Prusy, największego wroga Polski. Szacunku dla historii, nie tylko własnej, nauczyła moje pokolenie polska szkoła. A kolumna znacząca powrót Polski do Szczecina – zniknęła.

Na szczęście z dala od śródmieścia przetrwał skromniutki pomnik polskiego żołnierza w centrum dzielnicy Dąbie, znak ważnej dla Polski batalii sprzed 75 lat. ©℗

* nie było wyboru sojusznika…

Janusz ŁAWRYNOWICZ 

Komentarze

TZ.
2020-03-31 18:37:17
Ziemia Szczecińska aż po wyspę Rugię bez wątpienia była słowiańska. Świadczą o tym chociażby nazwy miejscowości po stronie niemieckiej: Rostock, Sassnitz, Crackow, Penkun, Kamminke, Gartz, Wolgast i wiele, wiele innych. Każda z tych nazw, obca duchowi niemczyzny, to przekręcona nazwa słowiańska. Co więcej, na Wolinie w latach 70-tych ub. w. archeolodzy (prof. Filipowicz) wykopali konstrukcje drewniane stosowane tylko i wyłącznie przez Słowian; nie znali ich ani Germanie, ani Wikingowie. Niepotrzebnie "uprzejmie" oddajemy przeszłość historyczną tej ziemi Germanom.
Jarun
2020-03-31 10:29:37
PiS-owcy, IPN i "poprawni politycznie" usunęliby nagrobek własnej matki (babci) byleby przypodobać się małemu intrygantowi. PS. O Adamowicza nie wspomniałem, bo nie jest godny wspomnienia.
@do @Skolwin
2020-03-31 08:17:56
Dziwne, już nawet Niemcy przyznają że to ziemie prasłowiańsklie - pole bitwy pod Dołężą dostarcza aż nadto dowodów obalajacych germańsko-nazistowskie twierdzenia że prasłowiańskość tych ziem to mit... A Gryfici jako ród bardziej ciążyli ku krajom skandynawskim - głównie Dani i Szwecji - z Niemcami niemieckojęzyczna ludność Szczecina chciała mieć jak najmniej wspólnego (poza biznesem).
do @Skolwin
2020-03-31 01:09:31
Skolwin, byłeś z wizytą u psychiatry? Masz manię prześladowczą pisania przy byle okazji "PO" pod ciągle zmienianymi "nick-ami". To stan umysłu, więc leczyć się trzeba... Pan Ławrynowicz jak zwykle pisze z wielką tęsknotą o minionym systemie politycznym i PRL, choć sądzę, że dużo w tym tęsknoty za utraconą młodością. A z tą prasłowiańskością proszę pana, to ja bym sobie odpuścił. W historii Szczecina (mam nadzieje, że pan Ławrynowcz się z nią zapoznał) okres słowiański był naprawdę epizodyczny. Czym się teraz w Szczecinie chwalimy przed przyjezdnymi? Architekturą, urbanistyką, wspaniale zaprojektowanymi terenami zielonymi Szczecina, wszystkim tym co stworzyli poprzedni mieszkańcy-Niemcy, czyli germanie, proszę pana. I to są fakty, więc niech pan nie grzęźnie w kłamstwach komunistycznych o powrocie na prasłowiańskie ziemie, tu i teraz.
Panie redaktorze...
2020-03-30 16:01:21
wysoka śmiertelność wśród żołnierzy Armii Czerwonej to efekt zwykłej pogardy dla ludzkiego życia, tzw "rozpoznanie bojem" doprowadzało do potężnych strat osobowych... tak więc argumentu o ilości żołnierzy nie podnosiłbym zanadto. Co do polskości Szczecina - cóż Traktat Poczdamski nie definiował tego jednoznacznie, co więcej jak zauważają to niektrorzy Niemcy w Poczdamie skapitulowały jedynie siły zbrojne III Rzeszy ale nie III Rzesza jako państwo stąd np land Meklemburgi jako jedyny land obok Bawarii przyznaje obywatelstwo niemieckie (landowe) Polakom urodzonym przed 1989 rokiem na terenach należacych do III Rzeszy w 1937 roku, zresztą takich kuriozów u naszych sąsiadów jest wiecej, npo zadziwiajaca niechęc Niemców do przyjęcia konstytucji - zgodnie z art 147 ustawy zasadniczej Niemcy miały sobie po zjednoczeniu uchwalić konstytucje jednak jak widać mimo upływu bez mała 30 lat Niemcy nei postrzegają tego co się wydarzyło w kategoriach zakończenia procesu jednoczenia... nie tak znowu dawno nasza sympatyczna kanclerz Angela dokonala w 2009 roku jednostronnej aneksji, swoistego anschlussu polskiej strefy ekonomicznej... do tego dochodzi nie zakończony spór dotyczacy granicy między Polską i Niemcami na wodach naszego Zalewu Szczecinskiego... Co do poległych po stronie niemieckiej... Niemcy zwiali, zostali Belgowie o ktorych bitnosci gen Batow wyrażał się z uznaniem... Tak, myślę że wdzięczność Armii Czerownej to przedwczesna sprawa, może jak Polska podpisze traktat pokojowy z Niemcami i ureguluje ostatecznie sprawy z IIWS, wtedy być może warto byłoby pomyśleć o pomniku żolnierzy źle dowodzonych, traktowanych jak mięso aramtnie przez sowieckie dowództwo... Pamiętajmy też o tym jak czerwono armiści zabijali Polaków, np na ulicach Szczecina... warto to podkreślić na tym samym pomniku (tak zresztą robią Rosjanie w Katyniu). A place... skoro jest plac Adamowicza to czemu nie Kaczyńskiego - jeden i drugi równie źle zasłużeni dla Polski...
Jarun
2020-03-30 14:28:35
Za to mamy placyk/skwer Kaczyńskich...a jakże. Cuius regio, eius religio łac. Czyj rząd, tego religia. Mamy też Filharmonię Karłowicza niczym nie związanego ze Szczecinem i rondo Giedroycia, który nie lubił Polski i Polaków. Idiotyczna twórczość magistratu. Jak instalacja plastykowa Fryga.
TZ.
2020-03-30 13:45:10
Prawda historyczna jest taka - i nic jej nie zmieni - że to 65 armia generała Pawła Batowa zdobyła dla Polski i Polaków Szczecin. Batow miał kiedyś ulicę w Szczecinie - dziś jej już nie ma. Powinien mieć i ulicę, i pomnik.
Skolwin
2020-03-30 11:23:22
Zaraz przylezie psychopata i będzie wpisywał te swoje idiotyczne PO (PO-mylon)i czepiał się Jaruna, cytując co też on napisał kilka lat temu.

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ