niedziela, 08 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Po czynach ich poznamy...

Po czynach ich poznamy...

Wywietleń: 197

Dobry początek to połowa sukcesu. Gdyby nie znakomity występ mało znanego Andrzeja Dudy na konwencji partii Kaczyńskiego jesienią 2014 roku, a potem nader udane tournée tegoż polityka po kraju, „dobra zmiana” nie miałaby punktu odbicia. I - jakkolwiek oceniając dokonania czterech ostatnich lat – nie byłoby tego, co jest.

Jednakże Duda, niezawodny przez pierwsze dwa lata, w 2017 roku sprawił partnerom z rządu, ale przede wszystkim swym zwolennikom wręcz lodowaty prysznic – nagle zablokował najważniejsze z ustaw sądowniczych – sedno reformy ustrojowej. Co wręcz niesłychane – uczynił to po godzinnej rozmowie telefonicznej z kanclerz Angelą Merkel(!), a w dodatku ogłosił swe weto w nadętym stylu przypominającym niejakiego Duce… W ten sposób zraził do siebie spore grono wiernych zwolenników.

A że polityka to dyscyplina nie tylko dla lwów, ale też, a może nawet bardziej, dla kameleonów… prezydent zręcznie wywinął się z trudnej sytuacji. Niebawem, dzięki widowiskowemu wsparciu prezydenta USA Trumpa, upadły Duda zaczął z wolna odzyskiwać prymat w sondażach. Rządzący więc, nie mogąc wymienić konia podczas forsowania przełęczy, pozostawili tego samego w uprzęży, przez dwa lata nawet nie szukając nowego rumaka… Dziś u schyłku prezydenckiej kadencji ma Duda 41 proc. poparcia.(warto przypomnieć, że Komorowski w 2014 roku miał ponad 70 proc.!). Podobny odsetek obywateli stawia na partię rządzącą. Stąd konieczność pozyskania innych…

Wobec możliwości połączenia przeciw obecnej głowie państwa wszystkich sił opozycji rząd wprawdzie skupia się dziś przede wszystkim na wypełnieniu obietnic wyborczych, ale akcent działań politycznych przesuwa coraz bardziej na kokietowanie nie tyle życzliwszych, ile mniej zażartych przeciwników w nadziei, że pozyska ich elektoraty dla Dudy. I taki stan może niestety potrwać aż do wiosennej elekcji. To śliska i niepewna droga. Natomiast ludzi już odpornych na słowa mogą przekonać konkretne pożyteczne czyny.

Tym bardziej że już odczuwamy pierwszy powiew kryzysu, który niesie wymuszająca ogromne, z punku widzenia Polski bezsensowne*, wydatki „klimatyczne”, by zadowolić twarde niemiecko-francuskie jądro UE, coraz agresywniej narzucające swą wolę unijnym pariasom.

Od czterech lat „wstajemy z kolan, odzyskujemy niepodległość, doganiamy najbogatszych”. Ten zaiste pięknie brzmiący w polskim uchu refren cichnie jednak w obliczu twardego dyktatu wielkiego organizmu, w którym wciąż inni, bogatsi, przesądzają o tym, co czynimy.

Ważne są jednak pewne, może drobne, lecz istotne niepodległe gesty, akcentujące naszą tożsamość. Takie jak zaprojektowany z wyłącznie polskiej inicjatywy przekop (podobno „przyrodniczo bezcennej”) Mierzei Wiślanej. Bez tego czynu (słów padło wiele) Duda przegra!

*Smog w miastach zawdzięczamy, jak reszta świata, motoryzacji – głównie silnikom Diesla, a nie elektrowniom spalającym kopaliny. Tymczasem eurokraci każą nam zwalczać CO2… ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

no brawo
Kolejny raz tekst pisany na zlecenie Moskwy. Będzie w końcu order Gwiazdy Czerwonej.
2019-12-03 11:18:55
Smog Wawelski
Przyjdź do mnie na dzielnice panie starszy i zobacz co leci z kominów. Nie jest to na pewno wina diesla nawet z wyciętym dpf, ale śmieci którymi jarają pobożni wszak Polacy. I stąd masz głównie smog. A wy drogi towarzyszu kupiliście teksty od towarzystw rowerowych czyli skrajnych lewaków i LGBT. Nie wstyd Ci?
2019-12-02 20:10:25

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu