czwartek, 18 października 2018.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Niech się babcia cieszy

Niech się babcia cieszy

Wywietleń: 874

Zdarzenia ostatnich miesięcy, choć zgoła niekomiczne, przywołują, utrzymaną w tonie ponurej groteski świetną piosenkę W. Młynarskiego z lat 60. – „Po co babcię denerwować – niech się babcia cieszy…”

Tam nieobecną w bieżącym życiu „Babcią” był w podtekście Władysław Gomułka, uosabiający gwardię starych komunistów, którym młodsze i cwańsze pokolenie PZPR-owców „pragmatyków” oszczędza złych wieści o brakach rynkowych, kpinach inteligentów, a zwłaszcza buntowniczych nastrojach ludu.

Adaptując dziełko Młynarskiego do niepodległej III RP, ową „Babcią” wydaje się dziś naród polski, przed którym rządzący ukrywają głównie mroczne wątki polityki zagranicznej, w tym prawdziwy obraz naszych stosunków z państwami sojuszniczymi, zwanymi przyjaciółmi.

Wolny rynek usunął niedobory, ale otwarte granice zachęciły najzdolniejszych do emigracji. Natomiast rewolucja elektroniczna, powodująca niezwykły wysyp informacji, paradoksalnie przyniosła regres w edukacji. W Polsce drastycznie obniżyła czytelnictwo książek, wręcz spłycając poziom wiedzy i kultury.Czyż tego nie widać?

Tak nasze ambicje przygasły. Pełny brzuch usypia myślenie, kierując myśli w stronę konsumpcji i rozrywki, ucieczki w prywatność. Stąd pewnie u rodaków porażająca ignorancja dotycząca historii i spraw publicznych. Sprzyja to utrzymywaniu tematów tabu, przemilczaniu niewygodnych dla władzy faktów negliżujących ich niekompetencję, nieuczciwość lub wręcz sprzyjanie obcym interesom.

Przed referendum akcesyjnym do Unii, pozornie skłócone partie establishmentu gromiąc przeciwników i sceptyków hasłem „jeśli nie Unia to Białoruś”, zdławiły otwartą dyskusję o plusach i wadach akcesji. Nic dziwnego, że w sprawie traktatu lizbońskiego, który niebawem zastąpił Europę Ojczyzn dyktatem mocarstw, już nikt Polski o zdanie nie pytał. Smak drugorzędnej pozycji w UE właśnie degustujemy.

Tymczasem nasz największy przyjaciel i sojusznik nie dość, że każe nam hojnie finansować bankrutującą na własne życzenie Ukrainę i raz po raz potrząsać szabelką w stronę zbrojnej po zęby Moskwy, właśnie decyzją Kongresu wydaje Polskę na łup bezprawnych roszczeń żydowskich, dotyczących ponad 20 proc. polskiego majątku! A rząd i prezydent nie grzmią, udając, że nic się nie dzieje.

Kiedyś kamuflowano prawdę o „braterskich” relacjach z ZSRR. Dziś trwa mit o przełomie 1989. Mało kto wie, że we wrześniu 1985 gen. Jaruzelski, goszczący formalnie na sesji ONZ w Nowym Jorku, w istocie przyjechał tam na zlecenie Gorbaczowa, by spotkać się z głową klanu Rockefellerów, któremu w imieniu imperium zhołdował Polskę Ludową Ameryce, przekazując nasz przemysł i zasoby globalnej finansjerze. Przyszli beneficjenci transformacji czekali na to zacierając ręce.

Tylko zwykły Kowalski, potraktowany przez elitę jak „Babcia” z piosenki Młynarskiego, był potem zdumiony rozwojem wydarzeń.

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu