Środa, 07 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

Nie psujcie nam wakacji!

Data publikacji: 2020-08-10 11:52
Ostatnia aktualizacja: 2020-08-10 14:14

Lato w pełni. Tysiące ludzi stęsknionych normalności i słońca na bałtyckich plażach (szpilkę trudno by wcisnąć). Kanikuła jak za najlepszych lat. A tu w radosny, infantylny zgiełk lata z radiem raz po raz wplata się minorowa informacja o powrocie epidemii. Na ekran telewizora znów powróciły, drażniąc oczy i uszy ludzi znużonych tematem koronawirusa, komunikaty ze statystyką – do niedawna zdawało się odchodzącej – opresji… A jeszcze kilka dni temu nasz przemiły premier dawał nam do zrozumienia, że kurczowe trzymanie się w sposób oczywisty przesadnych restrykcji bardziej szkodzi gospodarce niż nadmierna swoboda. Rząd więc jest gotów odpuścić, poprzestając na minimum życiowych utrudnień.

Tymczasem obudzili się piewcy „zatrutych kopert”. I znów ton w mediach narzucają tzw. postępowi medycy i publicyści, strasząc „lombardzkimi” trumnami i pomorem. Nieznany dotąd ekspert prof. K. Simon tych, którzy ośmielają się nie zakładać masek nie tylko w kawiarniach i pubach, ale nawet na plaży, nazywa idiotami (a jednocześnie, by swym ostrzeżeniem nie narazić wrażliwych na omdlenie, dodaje, że wirus „jest stosunkowo łagodny…”).

Z kolei prezes ujawnionego właśnie Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego (nazwa budząca grozę!) Jacek Purski gromi władze za brak gorliwości w ściganiu i surowym karaniu obywateli chodzących własnymi drogami w stanie powszechnego zagrożenia. Obaj zarzucają rządowi karygodną pobłażliwość dla niesfornych. Prezydentowi „niepoprawne” wypowiedzi o szczepieniach. Najbardziej zaś straszą ludzi starszych, że niebawem zabraknie dla nich miejsc w szpitalach. Niestety, panika wynika z niewiedzy, której wokół dostatek. Nie dziw, że niektórzy wierni wyznawcy religii postępu zdejmują maskę tylko na posiłki…

Narasta społeczny opór przeciw tłumieniu praw obywatelskich. Największe z demonstracji odbyły się w dużych miastach Niemiec, ruszyli się Serbowie.

Przeciw rygorom epidemii wystąpiła doświadczona lekarka kierująca przychodnią w Stroniu Śląskim Anna Martynowska, głosząc otwarcie, że restrykcje nie mają sensu, testy niczego rzetelnie nie wykrywają, a „sars covid 19” jej zdaniem nie istnieje. Dr Martynowska została przez Sąd Lekarski zawieszona w wykonywaniu zawodu… za „rozsiewanie fałszywych wiadomości”.

Przypomnę, że w 2008 roku, z okazji tzw. świńskiej grypy, WHO zmieniła definicję stanu epidemii, zastępując wskaźnik liczby zgonów na określoną chorobę – liczbą zakażonych. Ogromna większość zakażonych COVID-19 nie ma żadnych objawów choroby i w obecnej statystyce figuruje jako „chorzy bezobjawowo”. Całe życie nosimy w sobie miliony drobnoustrojów, także chorobotwórczych, które zdrowy organizm neutralizuje. Do czasu, bo nikt nie jest wieczny.

Wydaje mi się wciąż, że rząd zachowa umiar i nie da sobie narzucić kolejnych pomysłów na dyscyplinowanie Polaków. Wszak przez cały okres PRL, gdy tłoczno było w szkole, tramwaju, urzędach, na meczach i tańcach, były niemal coroczne fale gryp i zaziębień i służba zdrowia pracowała normalnie.

Już słychać prognozy, że jesień będzie nie tylko burzliwa w światowej polityce, ale też uraczy nas ostrą falą chłodu. Nie psujcie więc nam wakacji! ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

jaro
2020-08-10 13:47:02
Zapraszam niedowiarka "redaktora" Ławrymowicza na kanikułę do Nowego Sącza. Najlepiej niech odwiedzi jakiś miejscowy DPS. Zobaczymy czy wróci.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj