sobota, 23 czerwca 2018.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Nasz park Kasprowicza

Nasz park Kasprowicza

Wywietleń: 589

Pomysł przywrócenia przedwojennego niemieckiego patrona szczecińskiemu parkowi Kasprowicza – jednej z najpiękniejszych enklaw zieleni w Polsce – może niepokoić. I słusznie wzburzył mieszkańców Kujaw, skąd wielki poeta się wywodzi.

O hojnym szczecińskim kupcu Quistorpie, który własny majątek z myślą o urządzeniu parku podarował miastu, sam pisałem wielokrotnie poczynając od lat 70. Ale, na Boga, gdzie mu się równać z wieszczem, talentem poetyckim i głębią porównywanymi z Mickiewiczem!

Otóż nie przypadkiem wielkopolscy pionierzy z ks. Kozierowskim na czele nadali wspaniałemu zagonowi zieleni, który między Pogodnem a Niemierzynem sięga w głąb miasta, imię Jana Kasprowicza. Obok Wyspiańskiego największego z twórców Młodej Polski.

W wydanej trzy lata temu książce – albumie Barbary Wachowicz „Siedziby wielkich Polaków”, poczesne miejsce zajmuje słynna zakopiańska Harenda – dom Jana Kasprowicza – Kujawiaka, który z wzajemnością pokochał góry. Ten, kto nadał parkowi imię Kasprowicza, znakomicie trafił w górski pejzaż i klimat parku.

I dodam jeszcze jeden – koronny powód, o ktorym niektórzy światli „europejczycy” nie lubią wspominać: od lipca 1945 roku Szczecin z niemieckiego stał się polski, stąd priorytet dla polskich nazw. Warto się tego trzymać na ziemiach zachodnich – odzyskanych przez Słowian po wiekach teutońskiej Drang nach Osten. Sławnych Niemców, niesplamionych szowinizmem i rasizmem owszem, honorujemy tu i ówdzie… Hojny ziemianin Quistorp ma swą malowniczą ruinę wieży wzniesionej ku jego czci, cel wielu wycieczek.

Pomysł przemianownia parku Kasprowicza to kolejna, po zabiegach o odtworzenie pangermańskiej rzeźby Sediny, próba zawrócenia biegu historii w sferze kultury. Cóż, lobby niemieckie działa w Polsce poprzez różne środowiska, mniej lub bardziej świadome tej roli, zwykle pod szyldem „europeizacji”. Rzecz w tym, że w dobie odradzania się w całej Europie, również w Polsce, mody na patriotyzm, taka próba budzi czujność.

Kasprowicz, jeden z gigantów polskiej literatury, wywodził się z ludu i jako ambitny młodzian miał niełatwy start w pruskim zaborze. Za akcentowanie polskości (udział w organizacjach patriotycznych) nie mógł przebrnąć do matury w niemieckich gimnazjach na Kujawach i na Górnym Sląsku. Dopiero ostatni polski nauczyciel w Poznaniu otworzył mu furtkę do egzaminu dojrzałości. Za konsekwentną działalność narodową trafił na pół roku do więzienia w czasie studiów we Wrocławiu. Zabiegi o niepodległość kontynuował we Lwowie, jako pisarz i profesor literatury, oraz w Zakopanem, gdzie podczas wymarszu oddziałów Strzelca w 1914 r. napisał przejmujący wiersz „Rzadko na moich wargach”. Poznaniacy uczynili go po śmierci patronem swego parku. Tę fascynację po wojnie – zaszczepili w Szczecinie. I miejmy nadzieję, że Jan Kasprowicz nie zostanie zdymisjonowany ze stanowiska patrona pięknego parku w polskim Szczecinie.

 

Komentarze

Jarun
Każdy kto robi dla siebie, robi to jak najlepiej i możliwie jak najtaniej. Martin Quistorp potrafił swój park urządzić, wybudować wieżę widokową i przeznaczyć to dla ogółu mieszkańców miasta. Jeszcze zarabiał na tym. Dzisiaj właścicielem wszystkiego jest miasto i gmina czyli urzędnicy, najczęściej z awansu partyjnego z plebsu-karierowicze. Najważniejsze dla nich jest utrzymanie się na stołku i forsa. Bylejakość i tandeta wyniesione z domu oraz rady rodziców: "Synku ty się nie wychylaj, nie narażaj się...po co". No i mamy tandetę, przyzwolenie na głupotę, marnotrawstwo...a co to, moje? Dzisiaj mieszkańcy Szczecina w porównaniu z mieszkańcami z roku np.1920 to prymitywne chamy załatwiające swe potrzeby w krzakach lub bramach i wyjątkowo wulgarni. Rozrywką dla lumpu jest występujący "kabareciarz" wykrzykujący co chwilę: kuużwa, przy ogólnym rechocie motłochu. Gdzie są przejażdżki statkiem na Golęcino i orkiestra która w parku gra spokojną (dzisiaj powiedzielibyśmy relaksacyjną) muzykę. Gdzie te łódki pływające po Rusałce (obok Teatru Letniego) z wytwornymi damami. Proletariat XXIw. nie ma takich potrzeb. Piwo w krzakach bo w knajpie 3 razy droższe. Gdyby kosztowało np.3-4 zł, nikt by nie pił po krzakach. Ale z czego "będzie żyć" ponad 3 tys. miejskich urzędników? No i jak udowodnić, że jest się potrzebnym, jak się nie jest potrzebnym.?
2016-09-01 11:20:17
idiota
niemiecka piata kolumna ze swoim kierownictwem kazdego dnia walczy z polskoscia Szczecina juz usuneli pomniki rosyjskich zolnierzy z pokretnym uzasadnieniem teraz beda zniemczac nam Szczecin wychodzi to taniej niz prawdziwa wojna.Kiedy IV Rzesza nas Polakow skłóci jej wojsko i policja wejdzie nas pogodzic ale juz moze nie wyjdzie.Komuniści folksdojczom dali prace aby mogli żyć ale do władzy nie dopuszczali i to było bardzo słuszne posunięcie i jest pora aby tak zrobić ponownie.Szczecin jest zdobycza wojenna na Niemcach Polacy musza go spolonizować wspołpraca z Niemcami może być pod warunkiem ze obok jest polski zołnierz z karabinem Ufac niemcowi nie wolno nigdy niszczyli Polske od czasu Krzyzaków do czasów Hitlera cięzko tak ciagle odbudowywać Ojczyzne Niech to bedzie przestroga dla płatnych folksdojczów i wielbicieli browarnika Quistropa ze znajda sie siły ktore zapewnia że Szczecin bedzie Polski
2016-09-01 06:54:43
Quistorp
do cytaty; "" Hojny ziemianin Quistorp ma swą malowniczą ruinę wieży wzniesionej ku jego czci, cel wielu wycieczek."" Z W. Sz. Panem Redaktorem , nie polemizuję , tylko dopowiem. To nie w taki sposób sposób należy czcić . To jest hańba , dla tego , kto tak myśli. Nic , fundatorowi to nie ujmuje. Tylko W. Sz. Cz. Panu Redaktorowi nadało przebrzydłą twarz. Ów Quistorp, to postać symbolu, miłości lokalnego mieszkańca do swojego miasta, który z własnej kiesy dawał mieszkańcom to co jest najcenniejsze temu miastu. Zieleń. Dla podziwiania tej zieleni, i uroków lokalnej przyrody. Ale nie był socjalistą, i tak sobie ot rzucał forsą , na lewo i na prawo. Pod wieżą widokową , która ufundował ,wybudował restaurację. A 150 metrów na północny zachód był usytuowany luksusowy zajazd leśniczówka Ekebergów, dla notabli ówczesnej bogatej socjety miasta. On dając zarabiał! Nie rozdawał. Był gospodarnym! Podobnie i restauracja ( dzisiaj już po dwuletnim zastoju inwestor ruszył z budową)z wypożyczalnią łódek , na romantyczne przejażdżki po jeziorze Rusałka była miejscem dochodowej działalności.Przez W. Sz. Pana redaktora przemawia gorycz, i rozpacz, z tej "naszej" plebejskiej nieporadności, która bije po oczach.Z tego socjalistycznego myślenia , że "ludowi pracującemu miast i wsi należy się wszystko". Nigdy. Szacunek dla przedsiębiorczości też . Tak! Szacunek i dla pracobiorców też o ile będą pracować i na tyle zarabiać , by móc później w kulturalny sposób wydawać ciężko zarobiony grosz w takich miejscach, Nie w ruinach. Nie wypijając puszkę piwa po krzakach. 70 lat po wojnie! Cztery pokolenia Polaków . Proszę nie upraszczać dobrego imienia symbolu lokalnego przedsiębiorcy z polskimi poetami.Czując zoologiczną nienawiść , co obce. Lęki przed tzw. "Germanizacją" wynikają z niewiedzy! Bo to ma się jak pięść do nosa. W Katowicach , patriotyczne władze po II wojnie światowej , spolonizowali jedno osiedle wybudowane przez pruskiego przedsiębiorcę Gische. Lokalna ludność nazywała to osiedle Giszowiec. Dostali od "prawdziwych patriotów" Polaków prezent ,by po polsku nazywać to osiedle im. Stanisława Staszica. Już widzę , jak W. Sz. Pan Redaktor dzwoni do swojego kolegi dziennikarza w Katowicach , spotkajmy się na Stanisławowie Staszicowie....kur..a mac na .Giszowcu! W Dreźnie stoi chałupa w której mieszkał Ignacy Kraszewski. I nikomu z tej wrażej Saksonii, czy wrażej Szwabii nie wpadłoby do głowy, by nadawać tej chałupie imię jakiegoś swojaka, np. E, M. Arndt'a. Bo to byłaby tylko kompromitacja i afiszowanie się swoimi kompleksami. Podobnie na wschodzie. Nikomu na Ukrainie we Lwowie , nie przychodzi do głowy, by wyrzucić pomnik poety jakiegoś "paljaczka" A. Mickiewicza. Oh!. Oh!. Oh! Pomyłuj Boh!
2016-08-31 23:09:37
Szcz1
Proponuję Park Kasprowicza nazwać Parkiem Lecha Kaczyńskiego a Park Żeromskiego Parkiem Jarosława Kaczyńskiego, Las Arkoński nazwać Lasem im Antoniego Maciarewicza,
2016-08-31 15:10:34
****
Słaba prowokacja. Chcesz pogadać, a nie masz z kim? Weź leki.
2016-08-30 14:07:31
Patriot
Dla miażdżącej większości mieszkańców Szczecina ten park powinien mieć imię śp. Lecha Kaczyńskiego. Kto zna jakiegoś Kasprowicza, wyznawcę szatana. Odpowiednio, park Żeromskiego również zasługuje na przemianowanie. Myślę, że nie znajdzie się nikt, kto miałby coś przeciwko nadaniu temu parkowi imienia Jarosława Kaczyńskiego, brata wielkiego Lecha.
2016-08-30 11:10:54
obserwator
Ale masz odchyły. Anonim lecz się, z tym przerzucaniem winy.
2016-08-29 23:17:10
O orlikach będzie głośno...
... gdyż Orliki są śladem po działalności poprzedników i PiS prawdopodobnie nie będzie asygnował środków na ich utrzymanie, aby z kasy podatnika podtrzymywać przy życiu te dobre ślady rządów PO. No i oczywiście PiS nie chce krzewić kultury fizycznej w innej postaci niż patriotyczne czołganie się z karabinem w rytm poleceń Wielkiego Hetmana Antoniego.
2016-08-29 20:04:52
Leszek
Wskaż Pan jedno miejsce, w którym była mowa o zmianie patrona parku. Oczywiście nie licząc kłamliwej gazetki z Kujaw. Jak Pan nie wskażesz, to znaczy, że Pan również kłamiesz, a to dziennikarzowi nie przystoi.
2016-08-29 15:25:50
Jarun
Temat "zapchaj dziura" dla młodzieży do pogadania, a raczej do pisania. Szczęśliwe miasto z takimi problemami. Jeszcze napisz pan o "Orlikach, "Różance", ścieżkach rowerowych i koniecznie o Maryni (oczywiście jak lazła po drabinie...).
2016-08-29 11:27:17
Sonia
No, no ,że tak można pięknie o poetach! Poczytajcie sobie współcześni poeci -traktowani jak smieci!
2016-08-29 11:20:40

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu