poniedziałek, 27 maja 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Najważniejsza z (dobrych) zmian

Najważniejsza z (dobrych) zmian

Wywietleń: 1953

Czyż nie spełnia się starożytna klątwa chińskiego mędrca: obyś żył w ciekawych czasach? I oto – po ośmiu latach pewnej stabilizacji, monotonnego osuwania się w dół i w miarę ciepłej wody w kranie – mamy dziś nieustanny konflikt, zażarcie podtrzymywany przez wielu ludzi poprzedniej władzy. Czasem jakby wbrew logice. Ale ich logiką jest obalenie nowego rządu za wszelką cenę. Zatem każdy pretekst jest dobry, by podpalić kraj…

Jedną z najważniejszych, dobrych (!) zmian, absolutnie priorytetową, gdyż decydującą o przyszłości, jest radykalna reforma oświaty. Powrót do dobrego wzoru, wypracowanego – nie ma się co wstydzić – akurat w PRL.

Przed laty prezes ZNP, pan Broniarz, który ostro krytykował „gimnazjalną” reformę oświaty z 1999 roku, teraz – gdy nowy rząd chce ten system zmienić – gwałtownie go broni. Aby rzecz wyjaśnić, Paweł Kukiz zaprosił do szkoły, w której uczy jego żona, ministra edukacji Annę Zalewską i prezesa ZNP na dyskusję. Pani minister przyszła, prezes nie dojechał…

Po wyborach większość z nas nie spodziewała się, że przegrani tak wściekle zaatakują świeżo utworzony rząd. Rychło okazało się, że potężna inspiracja płynie z zewnątrz – od elit rządzących Unią Europejską i całym Zachodem. Słowem – Polacy wybierając obecny Sejm, stanęli przeciw światu!

Unijni decydenci, głusi na fakty i argumenty, próbują narzucić nam wyrzeczenie się narodowych ambicji, czyli naśladowanie tych, którzy realizowali od lat ich interesy. Temu służyły podejmowane w III RP reformy, czyli likwidacja rodzimego przemysłu, handlu, bankowości oraz instytucji kształtujących ducha – oświaty i mediów.

Efekty – z punktu widzenia wrogów Polski – są imponujące. W ostatnim ćwierćwieczu trzy miliony młodych Polaków wyemigrowało, i chyba nigdy nie wróci. Zaakceptowali zasadę, że ojczyzna jest tam, gdzie lepiej płacą. Tak bowiem ukształtowały ich „zeuropeizowane” programy szkolne, a przede wszystkim mass media, wyraźnie, wręcz nachalnie propagujące wszystko co zachodnie, a zwłaszcza egoizm, rozluźnienie obyczajów, odrzucenie zasad etyki chrześcijańskiej, a zarazem cynicznie sączące pogardę dla tego co polskie.

Dziś idzie o to, aby tropem tych trzech milionów nie wyjechali następni. I temu ma służyć obecna reforma polskiej edukacji. Tak jak wsparciu tradycyjnej rodziny i powstrzymaniu wyludniania się Polski służy już 500 plus.

System edukacji nie lubi zmian, zwłaszcza tak radykalnych, jakie szykują dziś rządzący. Zrozumiały jest niepokój pracowników szkół o miejsca pracy (posady stracą dyrektorzy gimnazjów, ale są przecież nauczycielami). Rzecz w tym, że za takimi właśnie zmianami opowiedziała się w wyborach większość Polaków. Zatem rząd myślący o przyszłości narodu nie ma wyjścia – tę najważniejszą z reform przeprowadzić musi.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – napisał był w połowie XVI wieku Andrzej Frycz Modrzewski w swym traktacie „O naprawie Rzeczypospolitej”. Prawdę tę od ponad czterech wieków potwierdza historia. I po prostu życie.

Komentarze

Quistorp
W. Sz. Panie Redaktorze. To dobry tekst. Komentarze mówią za siebie. Rzadko się z Panem zgadzam, ale tym razem , krótko i na temat. Sursum corda.
2016-10-25 19:11:27
Dobre uporządkowanie
@TZ->Słuszne i czytelne przedstawienie sprawy. Należy jeszcze wyłączyć religię z oficjalnego programu nauczania bo szkoła ma przekazywać wiedzę naukową a nie teologiczną. Trzeba dokładnie odróżnić co jest nauką, a co Teologią. W szkole jak najbardziej należy przedstawiać literaturę np. "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza, "Opowieści biblijne" Zenona Kosidowskiego i inne dzieła literackie z chrześcijańskiego kręgu kulturowego pozostawiając studia nad Katechizmem Kościoła Rzymsko-Katolickiego, jako wyłączne zadanie, organizacjom parafialnym. Sam chodziłem do szkoły 8-klasowej jako jej pierwszy rocznik (starsi o rok koledzy kończyli jeszcze 7-klasowy cykl podstawowy). Lekcji religii w szkole nie było, tylko w parafialnej salce katechetycznej. I to nadawało tym lekcjom specjalnego znaczenia. Był wyraźny podział na "sacrum i profanum". Lekcje religii "poza szkołą" dawały poczucie "poznawania innego świata" i wyposażenie ucznia w pewien dystans do tego co mówi np. Pani na lekcji w zwykłej szkole podstawowej. Dzisiaj wiem, że to było bezcenne doświadczenie choć wtedy nie zdawałem sobie sprawy na jakich płaszczyznach toczy się walka o "rząd dusz" i jaka treść kryła się za tym wszystkim czego uczeń nie umie rozszyfrować. Dlatego oddzielmy szkołę od religii bo to są dwa odrębne światy, które mogą się uzupełniać ale nie mogą się zastępować. Rozdział nie oznacza rozwodu w tym pejoratywnym "cywilnym" znaczeniu. Rozdział oznacza "dobre uporządkowanie" walkę z chaosem.
2016-10-25 16:17:10
Kok
Panie Redaktorze ławrynowicz - to bardzo trafny komentarz, dziekuję.
2016-10-25 14:38:12
oportunista
To Polska wykazała wyjątkową pogardę wobec swoich obywateli, dając im na odczepne 20 zł udziałów w majątku państwa. Kiedy za komuny byliśmy rezerwuarem mięsa armatniego dla Układu Warszawskiego, nadzorcy wykazywali większą troskę o stan i kondycję pogłowia. Jeśli władza myśli, że za 500 zł miesięcznie wyprodukuje zastępy patriotów, to się myli. Odbudowa zaufania do państwa potrwa dłużej aniżeli dwie kadencje sejmu i nie wiadomo czy się uda. Uprawianie przez postkomunistycznych belfrów masowego futrowania oligofreników wiedzą jest w tym układzie ślepą uliczką.
2016-10-24 17:31:49
TZ.
To nie jest żadna reforma, tylko powrót do normalności. Po co komu do czego potrzebne są gimnazja? Pani Anna Radziwiłł, która była ministrem edukacji na początku lat 90-tych, dała upust swoim sentymentom do czasów przedwojennych - i tyle. A cała Polska poszła za nią jak stado lemingów. No, ale wtedy wszyscy wierzyli, że wszystko co było w komunie jest złe, a więc każde odstępstwo od tego jest dobre. Przed II wojną światową ukończenie gimnazjum dawało tzw. małą maturę. Wobec powszechnego niskiego poziomu wykształcenia z takim cenzusem można było zostać np. urzędnikiem na poczcie, w gminie czy w jakimś urzędzie. Dziś o "małej maturze" nie ma mowy, nawet zwykła matura jest mało wartościowym dokumentem. Gimnazja okazały się, w opinii fachowców, zbędnym i kłopotliwym etapem w edukacji młodych ludzi. Nie da się ich naprawić, trzeba je po prostu zlikwidować i wrócić do starego, sprawdzonego systemu. Dziwne tylko jest to, że na ten powrót trzeba czekać aż ćwierć wieku od wyrządzenia szkody.
2016-10-24 13:14:51
.
Z tym "odrzuceniem zasad etyki chrześcijańskiej" to poszło raczej bez bólu. W Polsce etyka chrześcijańska ma charakter fasadowy i służy oszukiwaniu naiwnych. Może ci, którzy wyemigrowali, zorientowali się, o co chodzi w tej obłudnej grze.
2016-10-24 13:02:37

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu