piątek, 10 lipca 2020.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Nadzieje i wątpliwości

Nadzieje i wątpliwości

Wywietleń: 601

Jak widać wokół, ogromna większość Polaków stosuje się posłusznie do ograniczeń narzuconych przez ministra zdrowia. Na szczęście wygląda na to, że min. Szumowski, sterujący walką z COVID-19, trafnie wyczuł moment, w którym należało wyraźnie poluzować restrykcje.

Dlatego żałuję, że wybory prezydenckie w wersji stricte korespondencyjnej nie odbędą się w maju. Atmosfera majówki sprzyja obowiązkom patriotycznym, wakacje zdecydowanie mniej… Żałuję głównie dlatego, że rząd PiS, mający po swej stronie argumenty zdroworozsądkowe, wskutek miękkości ministra Gowina uległ taktyce marszałka Senatu i opozycji. Jak uczy nie tylko katechizm, kompromis ze złem rzadko buduje dobro.

Ale życie toczy się dalej. Na froncie walki z epidemią zapowiedziano dalsze kroki w stronę „nowej normalności”. Obawiam się, że przymiotnik „nowa” może oznaczać próbę zmiany odwiecznych zasad. Nie daj Boże.

Min. Szumowski na pewno nas nie uspokaja, zapowiadając kolejną falę zachorowań na jesień, a ponadto – na przekór wielu uznanym specjalistom w dziedzinie wirusologii (dowodzącym, że szczepionka zrobiona dziś, jutro jest nieaktualna, bo wirus mutuje) – uważa, że ludność krajów objętych pandemią należy zaszczepić. Niestety, przywódcy Grupy Wyszehradzkiej z naszym premierem na czele chcą uczestniczyć w finansowaniu szczepionki.

Tymczasem wiele faktów związanych ze Światową Organizacją Zdrowia budzi wątpliwości, czy kampania przeciw pandemii koronawirusa jest wyłącznie obroną przed spontanicznie pojawiającą się zarazą, a nie próbą narzucenia ludzkości globalnych więzów kontroli…

Jako miejski reporter „Kuriera” pamiętam fale grypy z lat 70. Przychodnie oraz izby przyjęć szpitali pełne kaszlących i kichających ludzi. Chorzy byli wszędzie wokół nas: na ulicach, w sklepowych kolejkach. Zamiast restrykcji i mandatów były porady, w razie potrzeby wizyty domowe lekarzy. Chorowały tysiące (ci z powikłaniami – obłożnie), ale ludzie bez gorączki pracowali. Nikt nie nakręcał spirali strachu,relacje raczej uspokajały. Bo liczyła się produkcja. Tylko w razie powikłań chorzy trafiali do szpitali. Później przyszedł czas komercjalizacji lecznictwa, ale też propagowania zdrowego życia, hartowania się, budowania odporności, zapomnianej medycyny ludowej.

Dziś cały cywilizowany Zachód realizuje ujednolicony (na wzór chiński!) model kuracji opartej na międzyludzkim dystansie, ścisłej dezynfekcji i medialnym snuciu nastroju grozy. A panaceum na to mają być – co zgodnie stwierdza WHO, globalista Gates i minister Szumowski – powszechne szczepienia. Czy to znaczy, że na wzór chiński  obowiązkowe, czyli przymusowe?

W krajach Zachodu osoba dorosła może zaszczepienia odmówić. Natomiast w Polsce działa już drugi miesiąc (mało znana) ustawa o chorobach zakaźnych z 2008 roku przewidująca powszechny przymus szczepień…

Czas już najwyższy, by nasz kraj dołączył do Zachodu w dziedzinie respektowania elementarnych praw człowieka, których fundamentem jest wolność wyboru. ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Kpis12
rd. Ławrynowicz jak zwykle paple co mu ślina na język przyniesie. A trybunał jest ok?
2020-05-22 13:15:53
Jarun
Przeprowadzenie wyborów powierzyłbym "Społem". To sprawdzona firma i mają dobry chleb trzebiatowski i zawsze świeże mięso. Wybory prezydencki podobnie jak chiński wirus to tylko szum medialny. W czasie szczytu epidemii w Polsce następuje koniec kwarantanny. Wniosek? Epidemia minęła, chociaż teraz jest jej pik. Gdzie tu logika?
2020-05-20 14:01:45
dsds
Kompromis ze złem rzadko buduje dobro - dlatego Marszałek Grodzki dobrze zrobił! Czas już najwyższy, by nasz kraj dołączył do Zachodu w dziedzinie respektowania elementarnych praw człowieka, których fundamentem jest wolność wyboru - to święte słowa redaktorze, zatem wykopmy PiS!
2020-05-20 12:50:03
krótko
Minister Szumowski ma do sprzedaży z bratem jeszcze wiele tysięcy maseczek, więc będą nakręcać spiralę epidemiologicznego strachu.
2020-05-20 09:12:37
TZ.
Wybory na prezydenta Andrzeja Dudę bezwzględnie powinny odbyć się w maju. Tylko należało powierzyć je nie poczcie, lecz sieci sklepów "Żabka". To bardzo sprawna sieć, ostatnio bardzo się rozrosła i dostęp do jej placówek jest łatwy. Listy wyborcze leżałyby koło koszyków, klient wziąłby ile mu potrzeba - dla siebie, rodziny, sąsiadów, a wracając po drugą flaszkę oddałby ekspedientce. A ta wieczorem dzielnicowemu. Frekwencja byłaby znakomita - tak na oko 150% - i wzbudziłaby podziw świata. Niewykluczone, że niektóre demokracje będące w fazie wzrostu, naśladowałyby Polskę. Zwłaszcza że wynik byłby równie znakomity.
2020-05-19 13:46:18
Grypa groźniejsza niż koronawirus uważała pewna pani kardiolog
Pisała w internecie, że grypa jest groźniejsza niż koronawirus. Szybko przekonała się, że była w błędzie. Doktor Beata Poprawa zakaziła się od pacjenta w szpitalu tuż po Wielkanocy. Chciała przechorować koronawirusa w domu. Jak mówi - to było traumatyczne przeżycie. Doktor Beata Poprawa jest kardiologiem i jednocześnie ordynatorem oddziału wewnętrznego wielospecjalistycznego szpitala. Ciężka choroba przyszła nagle, odrywając ją od pracy i pacjentów. - Na początku ja sama na Facebooku uspokajałam, że grypa jest dużo większym zagrożeniem - mówi doktor. Wtedy pojawił się koronawirus. - Wieczorem, w sposób dosłownie lawinowy, czułam z każdą minutą, że moje mięśnie zaczynają być coraz bardziej bolesne. Miałam takie poczucie paraliżu całego ciała - opowiada doktor Poprawa. Pani Beata straciła głos z powodu kłopotów z tchawicą i niemal straciła wzrok z powodu zapalenia spojówek. Nie miała siły, żeby podejść do okna i pokazać się patrolowi policji. Chodzenie i oddychanie stało się koszmarem. W nocy nie mogła spać. Do tego dochodziły lęki o życie. - Ja po prostu miałam dużą duszność. Temperatura nie chciała mi spaść i tak w zasadzie cały czas miałam wrażenie, że jeżeli się położę, to ja już nie wstanę - relacjonuje doktor Beata Poprawa. Rodzina jedzenie przynosiła jej pod drzwi, a grono zaprzyjaźnionych lekarzy nieustannie konsultowało pacjentkę przez telefon. Przyjmowała leki antywirusowe, respirator nie był potrzebny. Przy łóżku stała walizka z ubraniami gotowymi do szpitala. Koronawirus zniknął. Za kilka dni będzie mogła wrócić do pracy na oddział w szpitalu. - Postaram się podzielić doświadczeniami z moim zespołem. Powiedzieć im, że ta choroba to nie jest przypadek, tylko to jest konkretny człowiek, który cierpi i on wymaga dużo większej empatii, większego zrozumienia - zapewnia.
2020-05-18 17:21:36
Grypolub
Niech Pan redaktor jak tak porównuje covid z grypą, sobie porówna w tym roku jaka jest zachorowalność i śmiertelność na grypę i covid w Polsce i UE w identycznych warunkach. Będzie miał świeżutkie dane. A szczepionki póki co nie ma i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie, więc te dywagacje zachowałbym na przyszłość. Nawiasem mówiąc porównywanie pospolitych przestępców/łamaczy konstytucji do osób czyniących dobro spowodowało, że nieźle się uśmiałem.
2020-05-18 13:44:04
Jaka szkoda
Fałszersto korespondencyjne reżimowi PiS się nie udało. Redaktor Ławrynowicz wciąż z umysłem głęboko zakorzenionym w czasach komunizmu.
2020-05-18 13:14:32

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Janusz Ławrynowicz

Janusz Ławrynowicz, dziennikarz i publicysta "Kuriera Szczecińskiego". Autor bloga patrzy na rzeczywistość "pod prąd" i nie poddaje się poprawności politycznej. Komentuje wynaturzenia w polityce i gospodarce. 

Ostatnie wpisy

Archiwum