piątek, 06 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Czarny ptasior wraca

Czarny ptasior wraca

Wywietleń: 775

Do niedawna jeszcze uznawana za wyrocznię dla rodzimej inteligencji, „Gazeta Wyborcza", zganiła Instytut Sztuki Filmowej za to, że zachował się jak trzeba i odmówił udziału w produkcji filmu pt. „Malowany ptak", opartego na znanej powieści Jerzego Kosińskiego.

Jerzy Kosiński - był przed ponad dekadę od 1965 aż do tragicznej śmierci w 1991 roku wielką gwiazdą literatury amerykańskiej. Niezwykłą, jak na imigranta z Polski, karierę zawdzięcza właśnie debiutanckiej powieści „Malowany ptak".

Oto po dzikim, ogarniętym wojną kraju wschodniej Europy (bardzo przypominającym Polskę) błąka się samopas odtrącony przez wszystkich, prześladowany przez jasnowłosych wieśniaków, czarnowłosy i śniady chłopiec, który przeżywa takie udręki, doświadcza takiego okrucieństwa i sadyzmu, że traci mowę na pięć lat. Prymitywni chłopi usiłowali m.in. wydłubać mu oko, i utopić w kloace. A pomogli mu tylko... obcy żołnierze.

Ten osobliwy horror z 1965 wykreowałby pewnie gwiazdę literacką jednego sezonu, gdyby w wywiadach autor nie wyznał, że wprawdzie powieść „ma wymiar uniwersalny", ale jest zapisem - jego własnych losów - żydowskiego dziecka w okupowanej Polsce. I na tym przekonaniu zbudował Kosiński całą swą literacką renomę.

Tymczasem dzieciństwo autora w okupowanej przez Niemców Polsce, spędzone we wsi, której wszyscy mieszkańcy starannie kryli fakt zamieszkiwania rodziny żydowskiej, było jak na owe straszne czasy doprawdy spokojne i dostatnie.

Co ciekawe, gdy pod 1989 roku Kosiński odwiedzał Polskę, wizytując wiele środowisk, ani razu nie zajrzał do ludzi, dzięki którym przeżył, nie doświadczając wydumanych w swym bestsellerze potworności...

Ten wątek zainteresował Joannę Siedlecką - sławną pisarkę i reporterkę „tropiącą" prawdziwe inspiracje, ergo życiorysy pisarskich sław. Jej książka „Czarny ptasior" odsłoniła prawdę o Kosińskim.

Wpływowy krąg próbował zdyskwalifikować odważną pisarkę. Miałem wtedy, w 1994 roku, szansę przedstawić na łamach „Kuriera" owoc jej dociekań - „Czarnego ptasiora" i polecić go czytelnikom. Moja prowincjonalna, ale niezależna recenzja, mogła nieco ośmielić stołecznych tuzów publicystyki...

Na początku lat 90. Jerzy Kosiński popadł w niełaskę amerykańskich czytelników, gdy okazało się, że wytrawną angielszczyznę swych powieści zawdzięczał podnajętemu „murzynowi", a jego powieść „Wystarczy być" jest plagiatem „Kariery Nikodema Dyzmy" Dołęgi-Mostowicza. Wiosną 1991 Kosiński, w sposób znamionujący gwałtowne załamanie psychiczne, odebrał sobie życie.

Jego „Malowany ptak" został (słusznie!) potępiony w 1968 roku jako paszkwil na Polaków, więc po 4 czerwca 1989 książkę szykanowanego za komuny wydano, natychmiast, wpisując na listę szkolnych lektur. Niestety, nie dodano do tejże klucza, czyli „Czarnego ptasiora".

Dziś już w Polsce znamy prawdę o autorze i jego dziele. Niestety - zgoła nieoczekiwanie - zachwycili się nim nasi bliscy południowi sąsiedzi: Czesi, Słowacy oraz Ukraińcy! Tym ostatnim akurat się nie dziwię. Natomiast postawa braci zza Tatr i Sudetów może napawać gorzkim smutkiem.

Myślę, że czas najwyższy wznowić „Czarnego ptasiora" Siedleckiej. I co prędzej przełożyć go na czeski i słowacki.©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Ciekawe dlaczego Polacy sa tak nielubiani
przez sąsiadów... na szczęście nie jesteśmy zupa pomidorowa by każdy nas lubił.
2019-08-21 23:58:45
Jakób
Polacy, wbrew własnej wydumanej opinii, nie są lubiani przez sąsiadów: Czechów, Słowaków czy Ukraińców (przez tych ostatnich to na pewno najmniej), więc takie przedstawienie Polaków, jak to zrobił Kosiński, z pewnością sąsiadom się spodoba.
2019-08-21 10:57:30
Skoro można było
z braci Bielskich zrobić bohaterów i zapomnieć o zbrodniach partyzantki żydowskiej na Polakach (Naliboki, Koniuchy, Szczepki, Prowżały, Kamień, Niewoniańce, Izabelin, Kaczewo, Babińsk, Ługomowicze, Dokudów, Narocz, Kromań, Derewno i wiele innych) to czemu nie Kosiński ze swoim antypolskim paszkwilem na który zawsze jest zapotrzebowanie w określonych sferach. Co do wyroczni - Pan redaktor ma przecież kolegów z redakcji którzy jak myślę dalej uważają Gazetę Wyborczą za najważniejsze źródło dla "polskiego inteligęta". Co do Czechów - sami uważają się za Niemców, Słowacy to kolaboranci nazistów... a Ukraińcy...
2019-08-19 21:28:13
wlas
Ciekawe, czy Czesi odróżniają jeszcze powieść od autobiografi i biografii napisanej przez kogoś , w oparciu o wywiady z kimś tam , dokumenty jakieś tam ? Czy może wszystko ze wszystkim się wymiesza i powstanie kulka do przywalenia jakiemuś tam przeciwnikowi politycznemu?
2019-08-19 14:33:20

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu