wtorek, 01 grudnia 2020r.

Białoruski węzeł

Bunt, rewolucja, przewrót nigdy nie bywają czysto spontaniczne, zwykle ktoś nimi steruje, często w zgubnym dla większości celu. Chyba nie tylko ja z wielkim smutkiem i niepokojem obserwuję ostatnie wydarzenia na Białorusi, jedynego sąsiada, z którym Polska miała zawsze przyjazne lub co najmniej poprawne relacje. To kraina licznych polskich twórców i bohaterów. Mickiewicz, Syrokomla, Domeyko, Kościuszko.

Białoruś to przede wszystkim przyjazny naród, cierpliwy, spokojny i umiejący zachować tożsamość, żyjący w harmonii z kilkoma innymi, w tym z Polakami znad Niemna i Berezyny.

W ostatnich kilku latach przyglądałem się z uznaniem prezydentowi Łukaszence, kierownikowi kołchozu wyniesionemu na szczyt drabiny państwa. Przez 26 lat, co oczywiste – przy mocnym wsparciu Rosji, ale przede wszystkim z woli większości narodu, udało mu się ocalić Białoruś przed tzw. transformacją, czyli prywatyzacją i wyprzedażą w obce ręce państwowy przemysł oraz nieźle radzące sobie sowchozy i kołchozy. W trudnym ćwierćwieczu potrafił rozwinąć i unowocześnić kraj, uchronić naród od bezrobocia i uzależnienia od obcego kapitału.

Wobec nacisku Rosji na zawarcie ścisłej unii Baćko spowalniał ów proces jak potrafił, a gdy Putin zaszantażował go odcięciem dostaw ropy i gazu, sprytnie zapewnił krajowi dostawy z Zachodu. I ten właśnie manewr, ujawniający tęsknotę do niezależności, na pewno nie uszedł uwadze Putina. Myślę, że dość nieoczekiwana kulminacja kampanii wyborczej – nagłe objawienie się tłumnie popieranej kandydatki opozycji, a potem masowe protesty przeciw niewiarygodnie wysokiej wygranej Łukaszenki (tu Baćko przesadził…), jest w główniej mierze dziełem Moskwy, która postanowiła wymienić namiestnika na młodszy, posłuszniejszy model. Niestety, białoruska młodzież – wiecująca dziś tak pięknie, kulturalnie, wręcz elegancko, jest tak żądna zachodniej wolności, że jeszcze tego nie pojmuje… Chciałbym się mylić.

Niepokoje za wschodnią granicą, gdzie stoi potęża armia rosyjska ściśle z białoruską zintegrowana, obliguje rząd polski do oferty mediacji, pomocy humanitarnej… Czy jednak musieliśmy w tej sprawie uruchamiać UE, do której Białoruś nie aspiruje, i która ma wobec tejże Białorusi zgoła inne niż Polska plany? Co gorsza, Unia, działając jak słoń w składzie porcelany poparła jednostronnie żądania opozycji: nie uznała ważności wyborów w formalnie suwerennym państwie i zażądała ich powtórzenia! I przedstawiciel Polski to podpisał…

Czyżby popierając taki wariant nasi dyplomaci nie dostrzegali, że stwarzają niebezpieczny precedens dla innych krajów, dla Polski?

Bratni naród za Bugiem i Niemnem, mimo powszechnej zgody na bliską współpracę z Rosją, nie chce ścisłej unii, czyli statusu prowincji w moskiewskim imperium. Baćko miał mir, póki zręcznie Putina w zalotach mitygował. Co zdarzy się teraz? Im prędzej młodzi Białorusini ockną się z obecnej fascynacji złudną wizją zachodniej wolności, tym lepiej dla nich i dla nas. Wszak życzymy im jak najlepiej.

Niestety, Baćko, najpierw jak skończony bufon sfotografował się z kulomiotem, a dopiero po tej maskaradzie podjął próbę pertraktacji z ludem… To znak, że przebiegły samouk stracił społeczny instynkt. I raczej to nie on będzie rozwiązywał białoruski węzeł. 

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

TZ.
2020-08-31 11:53:45
No, szkoda Łukaszenki, ale możemy być pewni, że Putin nie pozwoli na drugą Ukrainę.

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ