niedziela, 25 sierpnia 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Akcja dramatyczna, lecz niezbędna

Akcja dramatyczna, lecz niezbędna

Wywietleń: 1471

Dziś właśnie przypada okrągła rocznica akcji „Wisła” – podjętej przez polskie siły zbrojne w południowo-wschodnich powiatach kraju. Nieustanny terror zbrodniczej partyzantki UPA, trwający od 1944 roku, doprowadził do ucieczki z tych terenów dominującej tam od wieków ludności polskiej. Banderowcy po napadach na polskie wioski i placówki administracji kryli się wśród rdzennej, mówiącej po ukraińsku ludności miejscowej, szantażem zmuszonej do milczenia. Gdy wojsko wracało do bazy, zbrodnicza partyzantka dalej mordowała, paliła i grabiła.

Po śmierci gen. Karola Świerczewskiego skorzystano z planu szeroko zakrojonej operacji pacyfikacyjnej, który przedstawił gen. Stefan Mossor (wybitny dowódca przedwojenny), postanowiono bez ceregieli przymusowo przesiedlić całą ludność mówiącą po ukraińsku (tylko taka jeszcze została) na opustoszałe tereny Ziem Odzyskanych. Jednocześnie wojsko wygnało z leśnych i górskich kryjówek bandyckie kurenie UPA i rozbiło je w serii dramatycznych potyczek. Banderowców, którzy nie zdołali uciec na Zachód, i ich stronników zamknięto w obozie koncentracyjnym w Jaworznie, a schwytanych przywódców skazano na śmierć.

Przymusowe przesiedlenia – obejmujące 140 tys. osób, wraz z ruchomym dobytkiem i zwierzętami gospodarskimi – trwały trzy miesiące. Miały często charakter dramatyczny, pochłonęły kilkadziesiąt ofiar, pozostawiły gorzką szramę żalu. Wtedy jednak innego sposobu na stłumienie krwawego terroru na południowo-wschodniej granicy kraju umęczonego okrutną wojną nie było. Radykalna rozprawa z banderowcami, podjęta wiosną 1947 roku, okazała się też ulgą dla zamieszkałych na polskiej ziemi Ukraińców, a przede wszystkim dla Łemków i Bojków. Wygnanie z rodzinnych stron raniło serca, ale uwalniało od wymuszonej pod terrorem konspiracji i dało szansę na normalne życie.

Gdy w 1990 roku senat III RP podjął uchwałę o potępieniu „zbrodniczej akcji »Wisła«”, kresowiacy pamiętający ukraińskie ludobójstwo na Wołyniu, Podolu i Małopolsce Wschodniej byli oburzeni i wstrząśnięci. Z kolei wielu przesiedlonych w ramach operacji „Wisła” uznało, że należą im się rekompensaty za dawne domy i pola w Bieszczadach, na Chełmszczyźnie i całej podkarpackiej krainie.

Na szczęście bardzo przytomnie zareagowały władze. Zgoda – damy rekompensaty za wasze dawne drewniane domy i lepianki – już zniszczone i spalone – pod warunkiem, że oddacie ziemię i murowane budynki na Mazurach, Pomorzu, Ziemi Lubuskiej i na Dolnym Śląsku… I chyba tylko nieliczni z tej drogi skorzystali. Pamiętam inauguracyjne zebranie Związku Ukraińców na Zamku Książąt Pomorskich. Byłem zaskoczony, jak wiele na nim znajomych twarzy, ileż postaci już wtopionych w szczeciński pejzaż. Tym większy wstrząs przeżyłem, słuchając głosów sławiących OUN i UPA – organizacje odpowiedzialne za mordy na bezbronnej ludności polskiej.

Wraz z rozpadem Związku Sowieckiego powstawały zręby niepodległego państwa ukraińskiego. Pierwszy prezydent samodzielnej Ukrainy Leonid Krawczuk dowiódł, że jest prawdziwym mężem stanu, mówiąc: „W czasie II wojny światowej ukraińscy szowiniści zabili około pół miliona Polaków na kresach wschodnich przedwrześniowej Polski. Również przez kilka lat po wojnie płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm ukraiński to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu,to nasz wyrzut sumienia względem narodu polskiego”. Czyż nie był to dobry, mądry początek pojednania?

Niestety, przyszły dwa „majdany” i nastali zupełnie inni prezydenci. I dziś odrodzenie narodowe Ukrainy odbywa się pod dyktando pogrobowców Bandery.

Chyba wreszcie zaczynają to dostrzegać polscy przywódcy. Do niedawna rządy III RP dotowały organizowane przez Związek Ukraińców celebracje kolejnych rocznic dramatycznej – lecz niezbędnej dla państwa polskiego – akcji „Wisła”, jako „zbrodniczej czystki etnicznej”(!).

W tym roku logika i polityczny rozsądek przesądziły o wstrzymaniu dotacji na ten cel. Na szczęście są inne rocznice służące zgodzie obu narodów. 

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

Jarun
Kilka dni temu wsiadłem do tramwaju 3 na pętli A rkońskiej. Wsiadło też ok5-7 rosyjsko -mówiących obywateli prawdopodobnie z Ukrainy. W ciągu 20 min jazdy ani razu nie przeklęli. Nasza młodzież przy nich to prymitywne chamy. Co drugie zdanie: kuwa.
2017-05-07 11:03:55
Jarun
Ci obywatele z Ukrainy- czasami nawet nie potrafią mówić po ukraińsku tylko po rosyjsku. Duża ich część pochodzi ze wschodniej Ukrainy, a tam Banderowców też nie lubią. To zachodnia Ukraina uważana jest za banderowską. Nie czepiajcie się młodych ludzi, którzy przyjechali tu do pracy! Pamiętajcie, że my tu w Szczecinie, mieszkańcy Szczecina mamy większe prawo własności do Lwowa i Wilna niż do Szczecina. A kot popierał majdan banderowców ? Nasi politycy! Po stronie Ukrainy, w formacjach paramilitarnych, pod flagą banderowców - walczą obywatele polscy pochodzenia ukraińskiego!
2017-05-05 21:16:05
TZ.
I znów stosuje się wobec Polski i Polaków praktykę "pedagogiki wstydu". I głupcy podchwytują to i powtarzają mantrę o kolejnej polskiej zbrodni. Bezrozumnie i bezrefleksyjnie. Akcja Wisła nie była żadną zbrodnią przeciwko ludzkości. Nie miała na celu eksterminacji Ukraińców i Łemków, tak jak ludobójstwo OUN/UPA przedsięwzięte wobec Polaków. Pochłonęła... 30 ofiar, czyli 0,2 promila wszystkich przesiedlonych. Tyle osób zmarło na skutek chorób i nieszczęśliwych wypadków. Akcję Wisła łączy się z ówczesnym ustrojem politycznym: tylko komuniści byli zdolni do czegoś takiego, nikt inny by tego nie zrobił... Ale ci sami ludzie nie potrafią wskazać innego skutecznego rozwiązania problemu zbrodniczego ukraińskiego podziemia w Polsce. Gdyby w Polsce był inny, niekomunistyczny rząd, zapewne zrobiłby to samo. Alternatywą była okrutna pacyfikacja Bieszczadów i Beskidów. Na szczęście do niej nie doszło. Komuniści źle rządzili Polską. Ale trochę rzeczy im się udało. Akcja Wisła otwiera tę listę spraw dobrze załatwionych.
2017-05-05 17:25:09
Aleksandra
Trzeba zakazać wjazdu Ukraińcom do Polski , tych co są wydalić i skończyć z "bratnią pomocą " dla banderowskich zbrodniarzy. To nie Rosjanie niszczą polskie pomniki na Ukrainie , ale banderowcy. Zbyt szybko zapomnieliśmy do czego rezuny są zdolne
2017-05-05 17:22:42
Jakób
Panie Redaktorze, zgadzam się z każdym zdaniem Pańskiego felietonu. Czas skończyć z pseudo poprawnością polityczną i w tej kwestii.
2017-05-05 12:47:55

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu