poniedziałek, 03 sierpnia 2020.
Strona główna > Wiadomości > Wyrok w procesie oskarżonych o oszustwa „na policjanta”

Wyrok w procesie oskarżonych o oszustwa „na policjanta”

Wyrok w procesie oskarżonych o oszustwa „na policjanta”
Data publikacji: 2019-03-19 15:38
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 12:35
Wywietleń: 1221 381271

Za oszustwa metodą "na policjanta" Sąd Okręgowy w Koszalinie skazał Damiana M. na 5 lat i 2 miesiące więzienia. Norbert P. ma w więzieniu spędzić 3 lata i 2 miesiące, a Oskar W. i Konrad Rz. po roku.

Oszuści, mieszkańcy Pomorza Zachodniego, stanęli przed sądem za przestępstwa popełnione w listopadzie 2017 r. w Kołobrzegu, Toruniu, Zielonej Górze i we Wrocławiu.

24-letni Norbert P. i 30-letni Damian M. zostali oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz dokonanie i usiłowanie dokonania sześciu oszustw metodą "na policjanta" na szkodę czterech osób na łączną kwotę około 400 tys. zł. 22-letni Oskar W. odpowiadał za udział w dwóch wyłudzeniach, a 23-letni Konrad Rz. w jednym.

Zapłacą pokrzywdzonym

We wtorek sędzia Waldemar Katzig ogłosił nieprawomocny wyrok. Damiana M., który w ocenie sądu z czterech oskarżonych "stał najwyżej w hierarchii", "odbierał i przekazywał dalej pieniądze", skazał na 5 lat i 2 miesiące więzienia. Norbert P. usłyszał wyrok 3 lat i 2 miesięcy więzienia. To, jak podkreślił sędzia, jego zeznania przyczyniły się do ustalenia faktów. Obaj mają solidarnie z jeszcze jednym z oskarżonych zapłacić na rzecz trzech pokrzywdzonych odpowiednio: 115 tys., 120 tys. i 50 tys. zł. Jedna z pokrzywdzonych osób zmarła przed procesem. 

Oskar W. i Konrad Rz. zostali skazani na rok więzienia każdy. Pierwszy solidarnie z dwoma oskarżonymi ma zapłacić dwóm pokrzywdzonym odpowiednio: 115 tys. zł i 120 tys. zł, a drugi solidarnie z dwoma oskarżonymi ma zapłacić 50 tys. zł jednemu z pokrzywdzonych.

„Wyjątkowo obrzydliwy sposób działania”

Sędzia Katzig w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślił, że "stan faktyczny nie budzi wątpliwości". Grupa przestępcza działała według ustalonego schematu. Wyszukiwano w książkach telefonicznych numery starszych osób, a gdy w rozmowie ustalano, że dysponują one rachunkami bankowymi lub mogą mieć większą ilość pieniędzy, przestępcy podszywali się pod policjantów. Przekonywali seniorów, że oddając im pieniądze, uchronią je przed przestępcami i pomagają w tajnej akcji CBŚP.

– W tej grupie działały bądź działają osoby, które nie zostały ustalone. (…) Nie udało się ustalić osób, które w tej grupie stały najwyżej, inicjowały te przestępstwa – mówił sędzia. Zaznaczył, że sąd, wymierzając kary, brał pod uwagę charakter działań przestępczych. – Sposób działania oskarżonych jest wyjątkowo obrzydliwy, bo wykorzystywali osoby starsze, bezbronne. (…) Czasami wykorzystywali fałszywe pojęcie tych osób starszych, że po tylu latach i mając takie doświadczenie życiowe, nie są w stanie zostać oszukani. (…) Pozbawiali ich majątku, jeden ze świadków został pozbawiony środków do życia, w dodatku ta pani wypłaciła pieniądze, które również należały do jej dzieci.

Sąd wziął pod uwagę także "nagminność tych przestępstw". Zaznaczył, że w Polsce w wyniku tego rodzaju przestępstw doszło do wyłudzeń na ponad 30 mln zł. Dodał, że stoi na stanowisku, iż te sprawy wymagają "surowego potraktowania".

– Musi w społeczeństwie powstać przeświadczenie, że sprawcy tej kategorii przestępstw nie mogą liczyć na pobłażliwość ani prokuratury, ani sądu – podkreślił sędzia Katzig.

* * * 

Prokuratura żądała dla Damiana M. 5 lat więzienia, dla Norberta P. 3 lat i 6 miesięcy, Oskar W. miałby w nim spędzić 2 lata i 6 miesięcy, a Konrad Rz. 1 rok i 6 miesięcy. Oskarżyciel chciał również nałożenia na oskarżonych obowiązku naprawienia szkody. Damian D. w procesie nie przyznał się do czynów, o których popełnienie został oskarżony. Wniósł o uniewinnienie. Pozostali oskarżeni przyznali się do winy – ich obrońcy wnieśli o kary w dolnych granicach ustawowego zagrożenia. To Damian M. miał namówić do przestępczego procederu Norberta P., który od niego w Darłowie odebrał policyjną legitymację i telefon. Norbert P. natomiast znał ze studiów Konrada R. Razem mieszkali na stancji w Słupsku. Był też kolegą Oskara W. Żaden z nich nie wskazał, kto był głównym zleceniodawcą. O sobie mówili, że są "pionkami" w tym procederze.

(pap)

Fot. Robert Stachnik (arch.)

Komentarze

mało
pójdą do pierdla jako drobne cwaniaki wyjdą jako psychopaci i dopiero zaczną seniorów kroić. Powinni tak dostać po 20 lat + pozbawienie praw publicznych to może coś by z tego ścierwa jeszcze było.
2019-03-19 15:45:57

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
15
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Filmy

Rozbiórka Domu Marynarza

Nekrologi

Sonda

Czy powinno się uniemożliwić jazdę na deskorolkach na pl. Adamowicza w Szczecinie?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie