Na osiedlu Zachód w Stargardzie mieszkańcy alarmują o niebezpiecznych zapadliskach w ziemi. – Spółdzielnia nic z tym nie robi, a jedna z dziur wciąż się powiększa, to zagrożenie dla dzieci i dorosłych – twierdzi jeden z czytelników, który zgłosił problem naszej redakcji.
Jak relacjonuje mieszkaniec, 17 lipca radny osiedlowy zgłosił administracji ubytek gruntu pomiędzy blokami B5 i B6, od strony budynku B4.
– Od tego czasu nic się nie zmieniło, dziura rośnie i zaczyna wchodzić pod jezdnię. Ktoś może tam wpaść i poważnie się zranić – podkreśla.
Do sprawy odniosła się Spółdzielnia Mieszkaniowa w Stargardzie.
– Od grudnia ubiegłego roku co najmniej trzykrotnie zasypywaliśmy tam ubytki, problem jednak nawraca, bo przyczyną są szczury – tłumaczy Ewa Pilarczyk, wiceprezes ds. technicznych.
Jak podkreśla, gryzonie drążą korytarze pod ziemią, szczególnie w okolicach studzienek kanalizacyjnych i pasów zieleni.
– Przeglądy terenów potwierdzają, że to zjawisko występuje w wielu miejscach osiedla – dodaje Pilarczyk.
Spółdzielnia zapewnia, że regularnie współpracuje z firmą deratyzacyjną. W wytypowanych miejscach wykładane są trutki, a po określonym czasie ubytki są zasypywane. Obecnie administracja zajmuje się jeszcze 17 innymi lokalizacjami na osiedlu Zachód.
Wiceprezes podkreśla, że działania spółdzielni mogą być nieskuteczne, jeśli mieszkańcy nie zmienią swoich nawyków.
– Największy problem to wyrzucanie przez okna resztek jedzenia – zaznacza Pilarczyk. – To dokarmia szczury i sprawia, że wciąż wracają. Dlatego regularnie przypominamy lokatorom o zakazie takich praktyk.
Spółdzielnia zapewnia, że wszystkie wykryte zapadliska zostaną w najbliższym czasie zasypane, a teren sprawdzony pod kątem bezpieczeństwa.
(w)