Na jednym z parkingów na osiedlu Zachód w Stargardzie od wielu miesięcy stoi porzucony samochód. Z każdym tygodniem wygląda coraz gorzej. Auto nie ma tablic rejestracyjnych, ma przebite opony, a dach pojazdu zdążył już pokryć się warstwą mchu. Fiat Panda wręcz „wrasta” w parking.
Mieszkańcy mówią wprost – wrak szpeci okolicę i od dawna powinien zostać usunięty.
Samochód od wielu miesięcy zajmuje miejsce parkingowe na parkingu przy wieżowcu A2 na os. Zachód. Sprawia wrażenie całkowicie opuszczonego. Pojazd jest brudny, zniszczony i wygląda tak, jakby nikt nie interesował się nim od bardzo dawna. Dla mieszkańców osiedla to nie tylko problem estetyczny, ale także symbol bezradności administracji.
– To wygląda fatalnie – mówili nam we wtorek mieszkańcy os. Zachód. – Dzieci chodzą obok tego codziennie, a auto tylko niszczeje. Jak to wygląda? Każdy widzi, że to wrak. Czemu więc nadal stoi nam pod oknami?
Jak udało się nam ustalić, sprawa jest od ok. 3 lat znana Straży Miejskiej w Stargardzie. Właściciel auta zmarł, trwało trochę regulowanie spraw spadkowych.
– Gdy już dostaliśmy zielone światło, że możemy tym autem się zająć i je odholować, na drodze do tego stoi od ponad roku zarządca terenu – mówi Wiesław Dubij, komendant Straży Miejskiej w Stargardzie. – Kilka razy wysyłaliśmy prośby do niego o zlecenie odholowania tego samochodu. I doczekać się nie możemy.
Komendant zapewnia, że jest gotowy do odholowania auta na miejski parking. Po 6 miesiącach z mocy ustawy taka własność przepada, następnie miasto zwiezione na niego wraki przeznacza do złomowania.
Strażnicy miejscy podkreślają, że muszą mieć formalne zlecenie na holowanie od zarządcy terenu. Bez takiej decyzji procedura nie może zostać zakończona. Zarządcą terenu jest Spółdzielnia Mieszkaniowa w Stargardzie. Czekamy w tej sprawie na odpowiedź. ©℗
(w)