Na liście uprawnionych do głosowania znajduje się 12 tys. 310 osób. Lokale wyborcze zostały otwarte o g. 7, a głosować można do g. 21 (cztery z ośmiu lokali zostały przystosowane dla osób niepełnosprawnych). Głosujący otrzymują dwie karty: w sprawie odwołania Rady Miasta (format A4) i odwołania burmistrza (format A5). Aby referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 3281 osób (tj. 3/5 uczestników wyborów z 2014 roku). Na pokrycie kosztów referendum z kasy miasta zostanie wydatkowana kwota ponad 23 tys. zł. Cześć nakładów pokrywa także m.in. komisarz wyborczy.
Problem referendum oficjalnie zrodził się w czerwcu ub.r., choć – zdaniem niektórych – korzenie sięgają czasu wyborów władz miasta w 2014 roku, z których wynikiem nie wszyscy się pogodzili. Do urn poszło wówczas 5209 osób (44 proc. uprawnionych wyborców). Na Jana Owsiaka mieszkańcy oddali wtedy 69,55 proc. ważnych głosów. W 15-sobowej radzie zasiadło 12 radnych z jego ugrupowania. Organizatorzy referendum wykazali się dużą determinacją, a o jego przeprowadzeniu ostatecznie zadecydował w październiku ub.r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie – po pozytywnym rozpatrzeniu skargi organizatorów, którzy odwołali się od decyzji komisarza wyborczego (z kilku powodów odmówił on rejestracji wniosku o przeprowadzenie referendum). W rezultacie 14 grudnia komisarz wyborczy wydał postanowienie o przeprowadzeniu referendum w dniu 22 stycznia.
Lista zarzutów kierowanych pod adresem burmistrza i Rady Miasta jest długa. „Miasto jest źle zarządzane, łamane jest prawo. Świdwin stał się prywatnym folwarkiem Jana Owsiaka, a na to zgody nie ma. Rada Miasta, która jest m.in. organem kontrolnym sprawującym nadzór nad działaniem burmistrza, nie wypełnia swoich ustawowych obowiązków, więc występuje przeciwko mieszkańcom” – czytamy w jednym z apeli nawołujących mieszkańców do udziału w referendum.
Kampania referendalna była okazją do długiej debaty o kondycji miasta. Podzieliła mieszkańców, nie brakowało groźnych utarczek słownych, obelg, pomówień. Swoje zdanie mają przeciwnicy referendum, którzy twierdzą, że psuje ono wizerunek miasta w regionie i w kraju.
– Pod rządami burmistrza Owsiaka miasto się rozwinęło – podkreśla pan Krzysztof (nazwisko do wiadomości redakcji). – Ponad sto ulic zostało zmodernizowanych lub zbudowanych od podstaw. Przybyło ponad 150 mieszkań dla ludzi najbiedniejszych, a kolejne są w przygotowaniu, bowiem Świdwin przystąpił do projektu budowy tanich mieszkań. Odnowiono zamek, zmodernizowano szkoły, przybyły hale sportowe. Czy to jest mało? Jestem dumny z tego, że mieszkam w Świdwinie.
Tekst i fot. (cz.b.)