W niedzielę i w poniedziałek wieczorem w wielu miejscach Polski, także na Pomorzu Zachodnim, mogliśmy oglądać rzadkie - i piękne - zjawisko: zorzę polarną. Zawdzięczamy je wiatrowi słonecznemu.
Zorzę polarną kojarzymy głównie z Islandią czy północną Norwegią. Jak to jest, że czasami te barwne łuny światła widoczne są także w Polsce?
- Wszystko zaczyna się od słońca - tłumaczy Marcin Biskupski, edukator w Tojestkosmos.pl, sekretarz Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii w Szczecinie. - Słońce jest wielką gazową kulą. Co jakiś czas wyrzuca fragmenty materii. To naturalny proces. Mówiąc w skrócie, cząstki słońca wchodzą w kontakt z atmosferą ziemską. Tak powstaje zjawisko zorzy. Tym razem wybuch masy był potężniejszy niż zwykle. Dotarło do nas więcej cząstek. Dlatego zorza była tak dobrze widoczna w miejscach, w których rzadko się ją ogląda.
Marcin Biskupski zaznacza, że trudno przewidzieć, kiedy tego rodzaju zjawiska się powtórzą.
- Nie dysponujemy technologiami pozwalającymi na takie przewidywania - podkreśla ekspert. - Pogodę kosmiczną możemy przewidzieć dopiero, gdy na słońcu już doszło do wybuchu.
©℗
(as)