Czwartek, 03 września 2026 r. 
REKLAMA

Dramat rodzin ewakuowanych z budynku przy ul. Hożej na obradach komisji

Data publikacji: 02 września 2026 r. 19:42
Ostatnia aktualizacja: 02 września 2026 r. 21:16
Dramat rodzin ewakuowanych z budynku przy ul. Hożej na obradach komisji
Fot. Arleta Nalewajko  

„Dzisiaj nie przyszłam tutaj tylko po to, żeby opowiedzieć państwu, jak bardzo nam jest źle. Przyszłam prosić o konkretne działanie i pomoc. Jeżeli budynek wymaga zabezpieczenia, proszę znaleźć realne rozwiązanie, które zapewni bezpieczeństwo mieszkańcom. Proszę pomóc uratować nasz majątek, a przede wszystkim nasze życie" - mówiła przedstawicielka rodzin, które zostały ewakuowane z budynku przy ul. Hożej 9/11, jaki w minioną sobotę został wyłączony z eksploatacji z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną.

REKLAMA

Podczas zaplanowanego na środę (2 września) posiedzenia komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa radni mieli otrzymać z magistratu - w odpowiedzi na skargę obywatelską - informacje nt. stanu technicznego budynku przy ul. Hożej. Jednak życie napisało własny scenariusz.

W nocy z piątku na sobotę (29 na 30 sierpnia) szczeliny pęknięć budynku poszerzyły się na tyle radykalnie, że mieszkańcy - w sumie dziewięć rodzin - ze względów bezpieczeństwa zdecydowali się na opuszczenie kamienicy z obawy o życie i zdrowie - jeszcze zanim na miejsce dotarli przedstawiciele miejskich służb. Tego samego dnia Powiatowa Inspekcja Nadzoru Budowlanego wydała zakaz użytkowania budynku i nakaz jego opróżnienia ze względu na zły stan techniczny - potwierdzono realne zagrożenie zawalenia. Wszystkie rodziny zostały ewakuowane, a potrzebującym miasto (w tej roli Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych oraz Wydział Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności) zapewniło tymczasowe lokum hotelowe. Budynek został oplombowany. Ci, co go opuścili, już nie mają do niego powrotu. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek powrócą do miejsca, które było ich domem.

Właśnie ta kwestia - oprócz doraźnych działań urzędników miasta „w trybie bardzo szczególnym" - zdominowała wczorajsze posiedzenie komisji budownictwa. Wiceprezydent Anna Szotkowska zapewniała, że w obliczu ludzkiego dramatu miasto chce i pomaga mieszkańcom ewakuowanego budynku. Służby pomogły w ewakuacji, zaoferowały miejsca magazynowe na rzeczy, jak i tymczasowego lokum. Dwie rodziny nie oczekiwały żadnego wsparcia miasta. Z pozostałych już trzy przyjęły klucze do zaproponowanych mieszkań, a dwu kolejnym są proponowane nowe lokale - trzech pierwszych proponowanych lokalizacji nie przyjęły. ZBiLK rozpoczął poszukiwania firm, które mogły zająć się zabezpieczeniem budynku, przynajmniej przed zawaleniem. Tylko trzy z nich wykazały jakiekolwiek zainteresowanie, ale prawdopodobniej wrocławskiej zostanie powierzone to zadanie, bo dysponuje gotowymi modułami do podparcia pękających ścian rozdzielającej się na trzy części przedwojennej kamienicy (przeszła gruntowny remont i została ocieplona przez wspólnotę mieszkaniową - przyp. aut.).

[..]

Jednak najmocniej w dyskusji wybrzmiał głos mieszkańców „Hożej" - zwracających się do Gminy Miasto Szczecin jako wspólnoty ludzi o pomoc. Szczególnie Diany Zawieruchy, która powiedziała m.in:

- Od kilku dni śpimy w motelu pracowniczym z dziećmi. Mamy dach nad głową, jesteśmy bezpieczni, za co jesteśmy wdzięczni. Ale warunki nie są odpowiednie dla małych dzieci: okropna pleść w brodziku, bardzo stara szafa, do której nie można włożyć ubrań, gdyż zwyczajnie przesiąkają zgnilizną - ubrania trzymamy więc w reklamówkach. Do tego przypadkowe towarzystwo z obcych krajów, praktycznie sami mężczyźni, zupełnie obce miejsce. Nie jesteśmy tam szczęśliwi.

A dalej:

- Miasto wyciąga do nas rękę i proponuje mieszkania zastępcze. Rozumiem, że jest to forma pomocy, ale... Przepraszam: nie czuję się zaopiekowana. To są mieszkania, które już nigdy nie będą nasze, których nie możemy urządzać tak jak chcemy. Często również w lokalizacjach, które nam nie odpowiadają. Ale przede wszystkim są to mieszkania z czynszami i opłatami, które są porównywalne z kosztem prywatnego wynajmu już urządzonego mieszkania. To dla mnie nie jest rozwiązanie naszego problemu. To jest tylko rozwiązanie tego, gdzie mamy spać. Podczas gdy my straciliśmy coś znacznie większego niż miejsce do spania. Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa, własny dom, który przez lata budowaliśmy.©℗

Więcej na ten temat w „Kurierze Szczecińskim” i eKurierze z 3.09.2026 r.

Arleta NALEWAJKO

REKLAMA

Komentarze

kurier codzienny
2026-09-02 21:03:20
widzę to tak . Ubezpieczeni dostaną odszkodowanie a ubezpieczalnia bedzie pozywać miasto o błedy projektowe
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
kurier codzienny
2026-09-02 20:59:26
a ja by wrócił do analizy budowy spowalniaczy jako stały element drogi.Niech urzędnicy miejscy zaargumentują ich plusy.Przede wszystkim sa drogie , są niedemontowalne , Ich wykonanie wydłuża budowę dróg.I nie można oddać drogi do uzytku póki nie powstanie ten wał zaporowy .Tzw leżący policjant jest do wyboru wysokośc szerokośc do koloru np pomarańczowy ,czas montażu 1 dzień , możliwa korekta połozenia i jest tani.Nikt o to nie pyta ale w sporze prawnym to wróci.Czyzby było smarowane.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA