Wielorodzinny dom przy ul. Hożej w Szczecinie rozpadał się od kilku lat. Jego mieszkańcy żyli w niepewności i strachu przed zapowiedzianą przez eksperta „awarią budowlaną". Jednak dopiero w minioną sobotę, gdy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał decyzję o zakazie użytkowania budynku i nakazie jego opróżnienia - z rygorem natychmiastowej wykonalności - urzędnicy miasta pospieszyli z deklaracjami: „Z atencją, pełnym zrozumieniem podchodzimy do państwa trudnej sytuacji. Zrobimy wszystko, żeby pomóc".
Z nadproża nad wejściem do budynku odpadło wszystko: od warstwy izolacyjnej po tynk. Liczne pęknięcia ścian straszą na elewacji - wszystkie biegną aż po dach. Na półpiętrze szerokość spękań jest na tyle rozległa, że nie tylko widać przez nią niebo, ale nawet swobodnie mieści się w niej męska dłoń. Futryny drzwi niektórych mieszkań osiadły już tak, że nie da się ich zatrzasnąć, a zabezpieczyć można wyłącznie na mocny wcisk i z tylko zamka. Tynk odpada z pęknięć murów i łączeń ścian także we wnętrzach. Nawet nośne osiadają tak, że okna ani drgną: nie da się ich otworzyć, a już
...