Wtorek, 24 lutego 2026 r. 
REKLAMA

Depresja może mieć uśmiechniętą twarz. Jak ją rozpoznać, gdzie szukać pomocy

Data publikacji: 24 lutego 2026 r. 10:52
Ostatnia aktualizacja: 24 lutego 2026 r. 11:19
Depresja może mieć uśmiechniętą twarz. Jak ją rozpoznać, gdzie szukać pomocy
Fot. Agnieszka SPIRYDOWICZ  

Depresja to nie chwilowy smutek, to choroba, która może nawet doprowadzić do śmierci. Ratunkiem jest przełamanie wstydu i szybka reakcja. Depresję można i trzeba leczyć. 23 lutego, w Światowym Dniu Walki z Depresją, podkreślili to specjaliści z Centrum Zdrowia Psychicznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie.

REKLAMA

– To nie jest tak, że człowiek nagle chce żyć źle. On po prostu nie ma zasobów, by sobie z tym poradzić – mówi prof. dr hab. n. med. Jerzy Samochowiec, kierownik Kliniki Psychiatrii i Centrum Zdrowia Psychicznego USK-1 w Szczecinie.

Specjaliści apelują: bądźmy czujni na objawy, które trwają dłużej niż dwa tygodnie. Depresja ma wiele twarzy – czasem jest to twarz uśmiechnięta, ukryta pod maską sukcesu, a czasem pełna bezsilności i samotności. Przestała być tematem tabu, ale wciąż budzi lęk i wstyd. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, jest to realna choroba.

– Depresja jest chorobą biologiczną mózgu. Objawia się zaburzeniem regulacji nastroju, napędu psychomotorycznego, snu, zdolności przeżywania przyjemności – wyjaśnia prof. Jerzy Samochowiec.

Może dotknąć zarówno osoby starsze, jak i młode, ludzi sukcesu oraz tych zmagających się z trudnościami życiowymi. Często katalizatorem jest suma stresów oraz narastająca w dzisiejszych czasach samotność.

Kiedy szukać pomocy?

Kluczowym wskaźnikiem jest czas. Jeśli gorsze samopoczucie utrzymuje się powyżej dwóch tygodni, należy niezwłocznie skonsultować się ze specjalistą. Do najważniejszych objawów należą: niezdolność do odczuwania radości z rzeczy, które dotychczas nas cieszyły, zaburzenia snu (wczesne budzenie się z natłokiem myśli lub poczuciem pustki), spadek energii (poczucie chronicznego zmęczenia i braku sił do najprostszych czynności).

Szczególnie alarmujące powinny być myśli o beznadziejności, rezygnacyjne, że być może śmierć byłaby rozwiązaniem.

– W takich sytuacjach ewidentnie konieczne jest przyjście do terapeuty, psychologa, psychiatry, który powinien rozpocząć leczenie – podkreśla prof. Jerzy Samochowiec.

Psychiatria wyszła w środowisko

Reforma psychiatrii w Polsce wprowadziła model leczenia środowiskowego, który z powodzeniem realizuje szczecińskie Centrum Zdrowia Psychicznego. Zamiast izolacji w szpitalu, pomoc dociera do domu pacjenta.

– Jeździmy do osób w ich miejscu zamieszkania. To ważne, bo wielu pacjentów boi się lub nie ma siły, by wyrwać się ze swojego środowiska i zgłosić się gdzieś – tłumaczy dr n. med. Artur Reginia, psychiatra koordynujący leczenie środowiskowe.

W cztery oczy, we własnym fotelu, pacjent czuje się pewniej, a lekarz widzi realny obraz jego funkcjonowania.

– Nam daje to więcej możliwości zobaczenia, jak ten pacjent naprawdę funkcjonuje w domu. Taka wizyta dziesięciominutowa w poradni nie zawsze daje możliwość zobaczenia pełnego obrazu klinicznego – podkreśla dr Artur Reginia.

Obecnie zespół CZP wykonuje nawet 40-50 wizyt dziennie. W skład tego zespołu wchodzą nie tylko lekarze, ale i psycholodzy oraz terapeuci środowiskowi.

Gdzie szukać wsparcia?

W Szczecinie pomoc dostępna jest „z ulicy”, bez skierowania i wcześniejszych zapisów. Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny (PZK) to miejsce pierwszego kontaktu (ul. Broniewskiego), działające jak „psychiatryczny SOR”.

– Rzeczywiście to jest takie miejsce, gdzie można przyjść bez skierowania, bez ustalenia wcześniejszej wizyty – przyznaje Piotr Plichta, psycholog z Punktu Zgłoszeniowo-Koordynacyjnego CZP. – Zazwyczaj rozpoczyna się od rozmowy z psychologiem.

Osoby w kryzysie psychicznym wspierają także asystenci zdrowienia – to osoby, które łączą profesjonalizm z własnym doświadczeniem. Takim asystentem zdrowienia jest Dorota Rojek, która sama przeszła kryzys i teraz wspiera innych.

– Mogę stać obok pacjenta nie tylko jako specjalista, ale jako człowiek, który był w tym samym miejscu – mówi Dorota Rojek.

Dostępne jest również wspomniane wyżej leczenie środowiskowe. Wymaga skierowania (może być od lekarza rodzinnego), ale pozwala na terapię w bezpiecznym, domowym otoczeniu.

Specjaliści podkreślają, że depresja jest wyleczalna. Ma jeden z najwyższych wskaźników skuteczności leczenia, o ile farmakoterapia i psychoterapia zostaną wdrożone na czas.

– Można wrócić do życia, ale nie do tego samego, które było przed kryzysem – dodaje Dorota Rojek. – To stare życie nas do niego doprowadziło. Nowe musi być bardziej uważne i świadome własnych potrzeb. ©℗

Agnieszka SPIRYDOWICZ

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA