Sceny jak w gangsterskim filmie: noc, centrum miasta i strzały. Zamaskowani i uzbrojeni funkcjonariusze CBŚP zatrzymują czarne Audi jadące al. Wyzwolenia. Przypadkowi świadkowie słyszą strzały. Policjanci powalają na ziemię kierowcę i zakuwają w kajdanki. Przejęcie jest błyskawiczne. W tej brawurowej akcji zostaje zatrzymany jeden z głównych graczy przestępczego podziemia – Wiesław J., pseudonim „Picek”.
Do zdarzenia doszło w pobliżu Galaxy, a przy dawnym „Cezasie” – tuż przed godz. 23, we wtorek (23 czerwca). Szczecińska policja – komenda miejska oraz wojewódzka – na ten temat nie udzielają żadnych informacji. Szczecińskie Centralne Biuro Śledcze Policji odsyła do warszawskiej centrali. Rzecznik prasowy komendanta CBŚP – kom. Krzysztof Wrześniowski informuje zdawkowo: „Funkcjonariusze dokonywali zatrzymania osoby poruszającej się pojazdem. Wykorzystywane zostały środki pirotechniczne w postaci granatów hukowo-błyskowych. Nikt nie został ranny. Działania prowadzone były w związku ze zwalczaniem przestępczości kryminalnej. Obecnie, ze względów na dobro postępowania, nie udzielamy więcej informacji w tej sprawie”.
Jak ustalił „Kurier”, w brawurowej akcji CBŚP został zatrzymany słynący z brutalności działania bezwzględny gangster – Wiesław J., pseudonim „Picek” (60 l.). Już w latach dziewięćdziesiątych był związany ze zorganizowaną przestępczością o charakterze zbrojnym – grupą „Oczki”. Po jej rozbiciu przejął kierowanie przestępczym podziemiem w Szczecinie. Jego grupie prokuratura zarzucała m.in. popełnienie dwóch morderstw, planowanie czterech kolejnych, ściąganie haraczy, porwania dla okupu, czerpanie korzyści z nierządu i handel narkotykami na dużą skalę. „Picek” został skazany – odsiedział za kratami 23 lata. Opuścił zakład karny w 2018 r. Gdy wrócił do Szczecina, usiłował przywrócić stare porządki w lokalnym półświatku.
Jego nowa grupa przestępcza – jak wskazywali śledczy – działała wyjątkowo bezwzględnie i brutalnie wobec swoich ofiar. Były zastraszane: grożono im pobiciem i ciężkim uszkodzeniem ciała, a groźby spełniano. Na torturowanych wymuszano przekazywanie znaczących sum: od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.
„Picek” rządził na wolności zorganizowaną grupą o charakterze zbrojnym przez zaledwie 5 miesięcy. Został zatrzymany (2019 r.) w chwili, gdy funkcjonariusze szczecińskiego CBŚP (współpracując z prokuratorami z Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej) zapobiegli wymuszeniu rozbójniczemu, którego ofiarą miał paść znany szczeciński biznesmen. Grupa miała w planach również inne porwania – nie tylko z województwa zachodniopomorskiego, ale również np. córek znanego gorzowskiego biznesmena i społecznika.
Wiesław J. znów stanął przed szczecińskim sądem i po raz kolejny został skazany m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wyrok w tej sprawie – 8 lat więzienia – został wydany w grudniu 2025 r. Ale się nie uprawomocnił – obrońca oskarżonego złożył apelację. W oczekiwaniu na powtórny proces „Picek” wyszedł na wolność – Sąd Okręgowy w Szczecinie zwolnił go z aresztu tymczasowego za poręczeniem majątkowym.
Najwyraźniej powrócił do dawnej rutyny. Skoro znów został zatrzymany – w nocnej akcji przez funkcjonariuszy CBŚP w Szczecinie. I tym razem w związku ze śledztwem dotyczącym m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, dokonywaniem rozbojów, wymuszeń, pobić oraz przestępstw narkotykowych.
Wiesław J. już siedział w aresztach oraz zakładach karnych m.in. w Szczecinie, Goleniowie, Wronkach, Czarnem, Poznaniu i Nowogardzie. A mimo to – choćby podczas ostatniego ze swych procesów – twierdził: „To nie ja zrobiłem z siebie zawodowego gangstera, ale media przy współpracy z policją wykreowały mnie w opinii publicznej jako tego, który – gdziekolwiek cokolwiek się dzieje – ma w tym swój udział. Od dawna jestem solą w oku policji. Nigdy nie organizowałem ani nie kierowałem żadną grupą przestępczą. Nie mogłem kontrolować czy ktoś na moje nazwisko się powołuje, czy dokonuje przestępstw rzekomo z mojego polecenia. Padłem ofiarą doświadczonych recydywistów, którzy potrafią się dogadać w areszcie, aby dograć zeznania i mnie pogrążyć”.
Wiesław J. równie konsekwentnie powraca za kratki, jak nie przyznaje się do winy. Nawet do tego, że ma pseudonim „Picek”. ©℗
A. NALEWAJKO