Gdy zabraknie prądu, internetu i telefonii komórkowej, mieszkańcy gminy Police nadal mają otrzymywać najważniejsze komunikaty. Samorząd uruchamia we współpracy z krótkofalowcami system awaryjnej łączności radiowej.
Gmina Police we wtorek podpisała porozumienie w tej sprawie ze Stowarzyszeniem Zachodniopomorska Amatorska Łączność Kryzysowa.
— Będziemy przygotowani na brak komunikacji, telefonów, prądu. Bo będziemy mieli system, który będzie umożliwiał każdemu mieszkańcowi dostęp do bieżących informacji w przypadku jakichś zdarzeń kryzysowych. Mieliśmy takie zdarzenie w przeszłości, gdzie tej komunikacji nie było, bo nie było prądu przez kilka dni i się okazało, że ludzie migrowali po mieście, nikt nic nie wiedział. Uważamy, że taka sytuacja nie powinna się już więcej zdarzyć — mówił burmistrz Polic Krystian Kowalewski.
Jak wyjaśniał prezes Stowarzyszenia Zachodniopomorska Amatorska Łączność Kryzysowa, Sławomir Balukiewicz, chodzi o łączność uzupełniającą, a nie zastępowanie profesjonalnych służb.
— Jesteśmy grupą krótkofalowców, którzy mają doświadczenie w pracy w eterze na różnych częstotliwościach, z różnymi systemami - mówił. - To jest nasze hobby. Naszym hobby jest też łączność kryzysowa. W przypadku jakichś zawirowań, awarii, jesteśmy w stanie bardzo szybko rozwinąć sieć i zapewnić łączność. Podkreślam, że nie zastępujemy służb profesjonalnych. Służby profesjonalne są po to, żeby wykonywać swoje działania, a my proponujemy tylko łączność alternatywną, wspomaganie w przypadkach, kiedy służby nie dają sobie rady.
Jako przykład podał powódź sprzed lat, kiedy krótkofalowcy uruchomili własną sieć i stworzyli połączenie ze służbami ratunkowymi, gdy oficjalna łączność zawiodła.
Burmistrz Krystian Kowalewski zaznaczył, że gmina Police jest pierwszą gminą w regionie, która podpisała tego typu porozumienie. Dodał, że system ma działać na kilku poziomach. Powstaną dwa punkty nadawcze — najprawdopodobniej na obiektach wysokich już należących do gminy, wyposażonych w awaryjne zasilanie. Mieszkańcy będą mogli odbierać komunikaty na zwykłych przenośnych radyjkach UKF, po wcześniejszym podaniu ogólnodostępnej częstotliwości.
— Wystarczy mieć zwykłe radyjko i znać częstotliwość, na której będą nadawane komunikaty — wyjaśnił.
Prezes Sławomir Balukiewicz zwrócił też uwagę, że wiele osób ma w domu stare radiotelefony CB, które mogłyby zostać wykorzystane w sytuacji awaryjnej, gdyby były odpowiednio przygotowane i naładowane.
Sieć ma też umożliwiać wzywanie pomocy w sytuacjach, gdy telefonia komórkowa zawiedzie.
— Wystarczy na przykład przekazać wiadomość: nie mam łączności, nie mam telefonu komórkowego, przekaż dalej, potrzebna jest pomoc... Ktoś się w końcu zgłosi — mówił prezes Balukiewicz.©℗
Agnieszka Spirydowicz
.