Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego we wtorek weszli do biura Rzecznika Praw Dziecka. Zleciła im to Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Chodzi o głośną sprawę rodziny na warszawskiej Białołęce, wobec której interweniowała RPD Monika Horna-Cieślak.
Funkcjonariusze we wtorek mieli "zabezpieczać materiały". O sprawie jako pierwsza poinformowała Wirtualna Polska.
Prok. Julia Szozda, rzecznik PO w Szczecinie, potwierdziła nam, że "czynności procesowe, które teraz się odbywają w biurze RPD, są związane ze śledztwem tutejszej Prokuratury Okręgowej".
I odesłała do tweeta Prokuratury Krajowej sprzed kilkunastu dni.
Przeczytamy w nim: "Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przez RPD przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki".
Chodzi o sprawę, którą nagłośnił portal Zero. Monika Horna-Cieślak podczas spaceru zobaczyła, jak kobieta szarpie i krzyczy na dziecko, które wcześniej wbiegło na ulicę. Wezwała policję. Dzieci odebrano rodzicom, trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Ale sąd nakazał ich powrót. Ocenił, że to, co zrobiła RPD, miało "znamiona przemocy instytucjonalnej", a "machina państwowa i urzędowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
Monika Horna-Cieślak odpowiadała na łamach mediów, że troszczyła się o bezpieczeństwo dzieci, wskazała też, że rodzina z Białołęki była objęta procedurą Niebieskiej Karty. ©℗
(as)