czwartek, 21 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Sporty motorowodne. Ukraina szczęśliwa dla Zielińskiego (ROZMOWA)

Sporty motorowodne. Ukraina szczęśliwa dla Zielińskiego (ROZMOWA)

Sporty motorowodne. Ukraina szczęśliwa dla Zielińskiego (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-08-31 20:16
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-31 20:16
Wywietleń: 1304 290443

Rozmowa ze szczecińskim motorowodniakiem Marcinem Zielińskim

Podczas rozgrywanych w Tarnopolu na Ukrainie motorowodnych mistrzostw świata, w Formule 500 trzecie miejsce wywalczył Marcin Zieliński, który jest reprezentantem… dwóch klubów: szczecińskiego LOK-u i czeskiego H2O Brno. Po powrocie do grodu Gryfa poprosiliśmy go o krótką rozmowę.

– Jak wyglądała mistrzowska rywalizacja w Tarnopolu?

– Tradycyjnie ścigaliśmy się w sobotę i niedzielę, a w planach były trzy wyścigi. Na oficjalnym treningu uzyskałem drugi czas, więc do pierwszego startu przystępowałem z dobrej, drugiej pozycji. Dobrze mi się jechało, ale walka była ostra. Po minięciu linii mety myślałem, że zwyciężyłem, ale spiker wyprowadził mnie z błędu, mówiąc, że zająłem drugą lokatę. Ostatecznie okazało się, że przegrałem walkę o pierwsze miejsce zaledwie o cztery setne sekundy.

– Początek jak widać obiecujący, a co było dalej?

– Drugi wyścig miał nieoczekiwany przebieg, bo tuż po starcie na czoło wysforował się zawodnik z dalszych pozycji i uzyskał sporą przewagę. Pokrzyżowało mi to szyki, bo musiałem zapomnieć o planach taktycznych ułożonych pod kątem najgroźniejszych rywali w walce o medale i całą uwagę poświęcić na dogonienie uciekiniera. Ostatecznie udało się tego zająca prześcignąć, ale inni na tym skorzystali, a ja ostatecznie na mecie byłem trzeci.

– Druga i trzecia lokata napawała optymizmem przed ostatnim wyścigiem w Tarnopolu…

– Niestety, do tego najważniejszego startu nie przystąpiłem. Nic mi nie dolegało, nie zawiódł sprzęt, ale zadecydowały… siły wyższe. Zasłabł mój ojciec i został odwieziony do szpitala, a ja byłem z nim, rezygnując ze ścigania. Wyglądało to wtedy naprawdę bardzo źle, ale na szczęście kryzys był chwilowy i z tatą jest już wszystko w porządku. To najważniejsze i więcej warte od medali.

– Na jakim etapie jest obecnie rywalizacja mistrzostw świata w Formule 500?

– Zawody w Tarnopolu były drugą eliminacją mistrzostw świata, a pierwsza odbyła się wcześniej we włoskim Boretto, gdzie z powodu kłopotów ze sprzętem wypadłem dość słabo. W efekcie po dwóch eliminacjach zajmuję szóstą lokatę w klasyfikacji generalnej, a przed nami jeszcze trzeci i zarazem ostatni start, który będzie miał miejsce w połowie września we włoskiej Cremonie. Myślę, że mam szansę na poprawienie pozycji i medal, ale zadanie z pewnością nie należy do najłatwiejszych.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
11
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy