sobota, 23 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka ręczna. Powrót po pięciu miesiącach (ROZMOWA)

Piłka ręczna. Powrót po pięciu miesiącach (ROZMOWA)

Piłka ręczna. Powrót po pięciu miesiącach (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-03-21 17:03
Ostatnia aktualizacja: 2017-03-21 17:03
Wywietleń: 152 225732

Rozmowa z Wojciechem Zydroniem, skrzydłowym Sandry SPA Pogoń Szczecin

W sobotnim meczu superligi piłkarzy ręcznych, w którym Sandra SPA Pogoń Szczecin pokonała Meble Wójcik Elbląg 32:24, na boisku po 5-miesięcznej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi pojawił się skrzydłowy Wojciech Zydroń, który swój pierwszy tegoroczny występ uświetnił 6 bramkami, w tym czterema z rzutów karnych, które egzekwował ze 100-procentową skutecznością.

– Co było początkiem problemów z kolanem?

– Pamiętam dokładnie, że 25 października podczas meczu w Szczecinie z Wisłą ORLEN-em Płock, po ostrym starciu z rywalem poczułem silny ból w prawym kolanie. Diagnoza lekarska o uszkodzeniu łękotki była błyskawiczna i prawie od razu trafiłem na chirurgiczny stół. Zabieg przeszedł pomyślnie, rozpocząłem rehabilitację i byłem już gotowy wystąpić w meczu Pucharu Polski z Gwardią w Koszalinie, ale podczas rozgrzewki noga zaczęła mnie boleć. Po badaniach okazało się, że ponownie uszkodziłem łękotkę, ale tym razem w innym miejscu niż w październiku i niezbędny stał się kolejny zabieg chirurgiczny, który przeszedłem w styczniu.

– Czy z nogą już jest wszystko w porządku?

– Nie dostałem jeszcze zielonego światła od lekarza na grę, ale postanowiłem wystąpić na własne ryzyko, by zobaczyć jak ta moja noga wygląda. Ciężko jeszcze coś mówić po 15-minutowym zaledwie występie. W czasie meczu nic mnie nie bolało i czułem się bardzo dobrze, ale to normalne, bo adrenalina z superligi swoje zrobiła. Na drugi dzień czułem jednak kolano, na którym pojawił się obrzęk. Cały czas przechodzę rehabilitację i będę się starał powoli wejść w rytm meczowy. Mam nadzieję, że będę w stanie wystąpić w najbliższym, sobotnim pojedynku ze Stalą Mielec, który rozpocznie się o godzinie 18 w hali przy ulicy Twardowskiego. Trudno mi na razie jednak prognozować, kiedy moja noga będzie w pełni sprawna.

– Woli pan grać na Twardowskiego czy w Azoty Arenie?

– Można występować i tu i tu, lecz są to całkiem inne klimaty. Hala na Szafera jest ładna i duża, ale na Twardowskiego jest dla odmiany bardziej kameralnie i lepszy kontakt z kibicami, o nogi których niemal się ocieram biegając po skrzydle.

– Do końca sezonu zasadniczego pozostały trzy kolejki. Jakie są szanse waszego zespołu na awans do play-offów?

– Gramy jeszcze ze Stalą Mielec, Gwardią Opole i Górnikiem Zabrze, więc wszystkie mecze za dwa punkty i sześć oczek do zdobycia. Mamy obecnie piąte miejsce gwarantujące grę w barażowym dwumeczu o play-off z czwartym zespołem i dwa punkty przewagi nad szóstym w naszej Granatowej Grupie KPR-em Legionowo. Przed rywalami dwa mecze za dwa punkty i jeden za trzy, więc matematycznie, jeśli wszystko wygramy, to nie damy się dogonić. Nie będzie jednak łatwo wygrać trzech spotkań, ale w sporcie wszystko jest możliwe.

– W jakiej formie są pańscy koledzy?

– Mamy teraz dobrą passę zwycięstw, ale powiem nieskromnie, że ja tak właśnie prognozowałem, że gdy powrócą do zdrowia kontuzjowani i drużyna się dotrze, to przestaniemy być przysłowiowym chłopcem do bicia.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
16
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy