sobota, 21 września 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Zagraniczna weryfikacja

Piłka nożna. Zagraniczna weryfikacja

Piłka nożna. Zagraniczna weryfikacja
Data publikacji: 2019-09-09 16:05
Ostatnia aktualizacja: 2019-09-09 20:18
Wywietleń: 1455 414043

Pierwsza przerwa na reprezentację jest okazją na przyjrzenie się, jak piłkarze przechodzący niegdyś przez szkolenie w Pogoni Szczecin, którzy wyjechali do klubów zagranicznych, radzą sobie poza granicami kraju w sytuacji, kiedy o miejsce w zespole muszą walczyć, a nie otrzymują go w formie zachęty i promocji, jak to często ma miejsce w polskich klubach piłkarskich.

Prawdziwa weryfikacja umiejętności, poziomu wyszkolenia tych piłkarzy przychodzi wtedy, kiedy trzeba rywalizować na poziomie międzynarodowym. Polskie kluby w europejskich pucharach skompromitowały się po raz trzeci z rzędu nie awansując do fazy grupowej Ligi Mistrzów lub Ligi Europy, ale pojedynczy piłkarze wywodzący się z Pogoni i próbujący zrobić kariery w zagranicznych klubach też nie mają łatwego zadania.

Początek obecnego sezonu jest udany właściwie tylko dla jednego z nich. Jakub Piotrowski cały poprzedni rok bezskutecznie walczył o miejsce w składzie, ale po zmianach w zespole okazuje się, że cierpliwość, praca, przystosowanie się do nowych realiów mogą w obecnym sezonie zaprocentować.

22-latek w ubiegłym sezonie grał bardzo mało, ale i tak zdążył zadebiutować w meczach fazy grupowej Ligi Europy, w jednym ze spotkań zdobył nawet gola. Grał jednak tylko w momentach mniej istotnych dla drużyny, praktycznie w ogóle w meczach ligowych, które decydowały o tytule mistrzowskim.

Piotrowski z zaufaniem

Obecny sezon zaczął się dla Piotrowskiego inaczej, pojawiał się częściej na boisku, trener obdarza go większym zaufaniem, choć konkurencja jest duża, klub dokonał kilku mocnych transferów, pozyskał między innymi o rok młodszego od Piotrowskiego Hagiego, za którego zapłacił więcej od Piotrowskiego i na którego bardzo liczy, ale w nieco dalszej perspektywie. To może być dla byłego pomocnika Pogoni sezon przełomowy.

Były młodzieżowy reprezentant Polski rozpoczął sezon od wygrania Superpucharu w meczu, w którym zagrał w wyjściowym składzie. To był pierwszy sygnał, że jego pozycja względem poprzedniego sezonu może okazać się zupełnie inna.

Były gracz Pogoni już dziś ma na koncie tyle samo rozegranych spotkań w rozgrywkach ligowych, co w całym poprzednim sezonie, ale więcej spędzonych minut na boisku. Trzy ostatnie mecze zagrał w wyjściowym składzie, po raz pierwszy w historii swojego pobytu w belgijskim Genk potrafił utrzymać miejsce w podstawowym składzie.

Przed Piotrowskim rysuje się fantastyczna perspektywa uczestnictwa w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Genk wylosował między innymi obrońcę trofeum Liverpool i naszpikowany gwiazdami europejskiego formatu Napoli. Będzie zatem spora okazja do kolejnych wyzwań na najwyższym światowym poziomie.

Walukiewicz poza kadrą meczową

W zupełnie innej sytuacji jest obecnie 19-letni Sebastian Walukiewicz. Trafił do włoskiego średniaka Cagliari i wygląda na to, że obecny sezon może być dla niego podobny, jak poprzedni dla Piotrowskiego. W pierwszych dwóch ligowych meczach nasz młodzieżowy reprezentant Polski nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, a przepis w lidze włoskiej mówi, że kadra zespołu może liczyć nawet 23 graczy.

Walukiewicza wśród nich nie było, co oznacza, że trener nie wiąże w najbliższym czasie absolutnie żadnych planów z polskim nastolatkiem. Na debiut przyjdzie mu sporo poczekać, jak i na konkretną szansę.

Na przykładzie Piotrowskiego i Walukiewicza dostrzegamy różnicę w przygotowaniu do gry na wysokim poziomie. Młodzi piłkarze w nowych klubach, w nowym otoczeniu praktycznie muszą się wszystkiego uczyć od nowa, przede wszystkim ciężkiego i intensywnego treningu, rywalizacji i cierpliwości. Polska ekstraklasa w takich sytuacjach jest mocno obnażana.

Kiepsko nowy sezon rozpoczął 26-letni wychowanek Pogoni Szczecin Łukasz Zwoliński. Poprzedni miał znakomity, w 33 meczach chorwackiej HNL zdobył 14 goli, zaliczył 3 asysty i pod względem liczb to był jego najlepszy czas w karierze.

Kiepski początek sezonu Zwolińskiego

Obecnie wiedzie mu się jednak zdecydowanie gorzej. W pierwszych dwóch ligowych meczach znajdował się poza kadrą meczową, na pięć rozegranych spotkań tylko w trzech wystąpił jako zawodnik podstawowy i wciąż czeka na swojego premierowego gola w sezonie. Trwa to już bardzo długo.

Piłkarz nieco powetował sobie kiepski start w ligowych rozgrywkach w spotkaniu o Puchar Chorwacji. Jego zespół Gorica rozgromił drużynę grającą o dwie klasy rozgrywkowe niżej aż 10:0, a Zwoliński ustrzelił hat tricka. To nie był jednak poważny mecz, ani poważny rywal. Wciąż czekamy na przebudzenie piłkarza będącego odkryciem ligi chorwackiej w poprzednim, premierowym dla piłkarza sezonie.

Całkowitym niepowodzeniem zakończyła się zagraniczna piłkarska przygoda dla 24-letniego Dawida Korta. Piłkarz w styczniu trafił do greckiego Atromitosu, który wywalczył czwartą lokatę w rozgrywkach ligowych i zakwalifikował się do kwalifikacji Ligi Europy.

Udział Korta był jednak znikomy. Wiosną zawodnik zagrał jedynie w trzech krótkich epizodach, w których zaliczył łącznie jedynie 21 minut. W obecnym sezonie w ogóle nie był brany pod uwagę w meczach kwalifikacyjnych Ligi Europy i jeszcze przed zamknięciem okienka transferowego rozwiązał z greckim klubem kontrakt za porozumieniem stron.

Kort nie gra 9 miesięcy

Oznacza to, że mimo zamknięcia okresu transferowego piłkarz wciąż może podpisać kontrakt z dowolnym klubem, bo jest wolnym zawodnikiem. Kort trenuje obecnie z rezerwami Pogoni Szczecin. Jest jednak mało prawdopodobne, że trafi do pierwszego zespołu. Na dziś znajduje się w sytuacji, że praktycznie od 9 miesięcy nie gra w piłkę.

Szybko z zagranicznego klubu do Polski powrócił rówieśnik Korta i w jeszcze większym stopniu w Pogoni promowany Sebastian Rudol. 24-letni obrońca zimą trafił do rumuńskiego Sepsi, w którym zagrał w pięciu meczach, w tym w czterech w wyjściowym składzie. Klub nie był zadowolony z postawy Polaka i jego przygoda z rumuńskim futbolem zakończyła się po czterech miesiącach.

Rudol niespodziewanie trafił do II-ligowego Widzewa Łódź. To ta sama klasa rozgrywkowa, w której występują Błękitni Stargard. Rudol w pięciu pierwszych meczach grał jako podstawowy zawodnik, ale w dwóch kolejnych był już poza składem, a mówimy o rozgrywkach II-ligowych.

Weryfikacja najbardziej utalentowanych piłkarzy Pogoni w ostatniej dekadzie wypada zatem bardzo brutalnie. Nie dają rady w rywalizacji międzynarodowej, albo bardzo długo przygotowują się do zdecydowanie większej intensywności podczas meczów i treningów. Dopiero po wyjeździe z Polski okazuje się, jak wiele brakuje piłkarzom wyszkolonym w naszych akademiach do poważnego futbolu. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. F-MG.com/facebook

Komentarze

Długi
To co te gwiazdy osiągnęły? Siedzenie na trybunach?
2019-09-09 20:17:22
do długi
cienias jesteś i takim zostaniesz
2019-09-09 19:16:05
dlugi
Pseudo gwiazdy pseudo klubu. Nic nie osiągneli i nie osiągną.
2019-09-09 16:47:25

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
13
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wokalne popisy na pl. Grunwaldzkim

Nekrologi

Sonda

Czy popierasz Marsz Równości?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie