wtorek, 19 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wybrał ofertę Pogoni od uczestnika LE (ROZMOWA)

Piłka nożna. Wybrał ofertę Pogoni od uczestnika LE (ROZMOWA)

Piłka nożna. Wybrał ofertę Pogoni od uczestnika LE (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-03-18 08:02
Ostatnia aktualizacja: 2016-03-18 08:02
Wywietleń: 1859 123816

Rozmowa z Dawidem Kudła - bramkarzem Pogoni Szczecin

W niedzielnym meczu przeciwko Cracovii w bramce portowców wystąpi Dawid Kudła. Jesienią właśnie przeciwko tej drużynie rozegrał swój najgorszy mecz w ekstraklasie, który praktycznie wyeliminował go z występów prawie na pół roku.

- W takich przypadkach zwykło się mówić, że piłkarz ma coś do udowodnienia. Pan również tak uważa ?

- Na pewno jesienny mecz pozostanie mi głęboko w pamięci. To była nasza pierwsza porażka  sezonie, poniesiona po jakiejś dłuższej serii nieprzegranych meczów. Nie to jednak było najbardziej bolesne. Przegraliśmy wysoko, a ja zawiniłem przy kilku golach. Nie miałem dobrego dnia. Dziś sytuacja jest jednak inna. Ponownie o miejsce w składzie walczyłem długo, zadecydował trochę przypadek, pech kolegi i niesamowity mój mecz w Lubinie. My bramkarze jesteśmy przygotowani na to, że w jednym momencie może się wszystko odmienić i tak się stało obecnie w moim przypadku.

- Co ciekawe, meczem z Cracovią nie wyeliminował się pan ze składu automatycznie. Dostał pan jeszcze szansę w spotkaniu z Górnikiem i wypadł w tym spotkaniu znakomicie.

- Trener postanowił, że po feralnym meczu z Cracovią zagram z Górnikiem, ale już od następnego spotkania do bramki wszedł Kuba Słowik. Na pewno nie byłem z tego powodu zadowolony, ale zdecydowanie lepiej jest usiąść na ławce ze świadomością, że ten ostatni mecz był dobry. Jeżeli usiadłbym po Cracovii, to wyglądałoby to na karę, a na ławkę nie powinno się siadać za karę. Siedziałem na ławce przez kilkanaście spotkań. Zdecydowanie gorzej mogło pracować mi się na treningach, gdybym pamiętał swój ostatni nieudany mecz.

- Minęło pięć miesięcy i przyszedł mecz z Ruchem. Wszedł pan na boisko przy stanie 2:1 zaledwie na kwadrans, a skończyło się 2:3. Nie deprymowało to pana ?

- Na pewno byłem wściekły, bo przegraliśmy praktycznie wygrany mecz. W szatni była konsternacja i duże zdziwienie, ale nikt nie miał do mnie pretensji. Przy rzutach karnych bramkarze przeważnie stoją na straconej pozycji, a przy drugim golu też raczej nie ponosiłem winy. Fakt jednak pozostał taki, że dwa gole puściłem, a drużyna mecz przegrała. To była dla mnie pierwsza taka sytuacja, że wchodziłem do gry w trakcie meczu. Nigdy jeszcze, nawet w młodszych kategoriach wiekowych nie grałem w meczu jako rezerwowy.

- Czy wychodząc w składzie na mecz z Zagłębiem miał pan świadomość, że ten mecz może odmienić karierę, przynajmniej tą w bliższej perspektywie ?

- Starałem się nie zaprzątać sobie tym głowy. Bramkarze muszą być odporni na zewnętrzne bodźce, muszą skupić się na zadaniach. Mecz w Lubinie na pewno był takim, po którym można się było wypromować. Można jednak było puścić tych bramek cztery, albo pięć. Wtedy sytuacja byłaby inna.

- Trener Michniewicz powiedział, że wybronił się pan tym meczem i raczej nie pozostawił mu wyboru przy obsadzie bramki na mecz z Cracovią.

- Myślę, że trener ma w przypadku bramkarzy dość spory ból głowy. Jesteśmy z Kubą bramkarzami na podobnym poziomie, w podobnym wieku, każdy z nas ma swoje ambicje, ale grać może tylko jeden. To nie jest łatwe dla bramkarza, kiedy trenuje, a w każdym następnym tygodniu gra konkurent. Ja tego doświadczyłem. W Pogoni jeszcze chyba tylko w ataku panuje konkurencja na podobnym wysokim poziomie. Też nie wiadomo, czy grę w wyjściowym składzie rozpocznie Dwaliszwili, czy może Zwoliński. Obaj na to zasługują, ale grać może jeden.

- W jesiennych meczach nie miał pan zbyt wiele pracy, a w tych dwóch wiosennych chyba więcej, niż podczas całej poprzedniej rundy. Zgadza się pan ?

- Na pewno takiego meczu, w którym musiałbym interweniować tak wiele razy jak w Lubinie to nie było. Skoro przeciwnik stwarzał aż tak dużo sytuacji, to znaczy, że pozwalaliśmy mu za wiele. To na pewno musi się zmienić. W całej ekstraklasie wciąż jednak mamy najmniej straconych goli. Mówienie zatem o tym, że gramy źle w obronie jest nadużyciem. Co mają powiedzieć inni ?

- Zanosi się na to, że w niedzielnym meczu z Cracovią też będzie pan miał mnóstwo pracy. Przeciwnik, to zespół grający bardzo ofensywnie.

- To się jeszcze okaże. Wierzę, że zagramy zdecydowanie lepiej w defensywie i nie pozwolimy przeciwnikowi zbyt wielu dobrych sytuacji. My w ofensywie też mamy wiele atutów, nie uważam, że potencjał mamy gorszy. Najlepiej byłoby wygrać 3:0, bo wtedy przy równej ilości punktów wyprzedzimy Cracovię w tabeli.

- Czy nie będzie pan miał z tyłu głowy myśli, że jeden poważny błąd spowoduje kolejną zmianę bramkarza ?

- Nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Na pewno mam świadomość, że w kolejce czeka groźny konkurent, który jeszcze niedawno był numerem 1. Teraz jednak sytuacja się zmieniła i chcę ją maksymalnie wykorzystać.

- Wasza rywalizacja podczas zimowego okresu przygotowawczego była pasjonująca. Podobno trener do samego końca nie wiedział na którego z was postawić. Czuł pan, że nieco lepsze notowania ma Słowik ?

- Nie czułem tego. Każdy z nas otrzymywał podczas sparringów tyle samo szans, nikt z nas nie popełniał jakichś rażących błędów, więc żaden z nas nie mógł mieć gwarancji, na kogo postawi trener. Ostatecznie padło na Kubę. Teraz jednak jest mój czas.

- Zimą przedłużył pan z Pogonią kontrakt o 3,5 roku w sytuacji kiedy nie był podstawowym bramkarzem. To trochę ryzykowna decyzja.

- Rzeczywiście miałem duży orzech do zgryzienia, ale zdecydowałem się związać z Pogonią na dłużej i nie żałuję. Już sam fakt oferowania mi dłuższego kontraktu był dla mnie nobilitacją. Pogoń nie wszystkim piłkarzom proponowała nowe umowy, kilku przecież się z klubem zimą pożegnało. Ja znalazłem się w grupie tych piłkarzy, którym klub zaufał, z którym chce się związać na dłużej. Pogoń dała mi szansę debiutu w ekstraklasie, w Szczecinie czuję się znakomicie, choć pochodzę ze śląska. Nie mam żadnych wątpliwości, że postąpiłem słusznie.

- A czy były jakieś inne oferty ?

- Były i to całkiem atrakcyjne. O zainteresowaniu Górnika Zabrze mówiło się w mediach, ale była jeszcze jedna propozycja bardzo interesująca. Kontrakt zaproponował mi klub występujący w Lidze Europejskiej, mistrz Azerbejdżanu Karabach Agdam, który toczył wyrównane boje z Celtikiem, Tottenhamem, Anderlechtem i Monaco, a wcześniej wyeliminował Young Boys Berno. Występuje tam znany z występów w Jagiellonii Dani Quintana. Oferta była bardzo kusząca finansowo, ale wolałem zostać w Szczecinie.

- Dziękuję za rozmowę. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
15
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Plener literacki wystartował
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy